W całej Polsce ruch Wolne Konopie skupia tysiące osób. Walczą o legalizację marihuany. Jutro wyjdą na ulice Warszawy by głośno o tym mówić. Wśród nich będzie kilkunastu gorzowian, którzy kilka miesięcy temu stworzyli gorzowskie Wolne Konopie. Kim są młodzi działacze?

W Parku Róż tydzień temu malowali transparenty, które jutro zabiorą ze sobą do Warszawy na Marsz Wyzwolenia Marihuany. Pozarządowa organizacja Wolne Konopie skupia się głównie na edukacji społeczeństwa. Mówi o udowodnionych naukowo medycznych walorach marihuany, przede wszystkim o jej przeciwbólowym działaniu, które pomogło już wielu osobom na świecie przetrwać ciężkie, pełne cierpienia choroby. W Gorzowie w grudniu też zawiązała się grupa aktywistów angażujących się w ten ruch. W ubiegłą sobotę po raz pierwszy wyszli do gorzowian aby tłumaczyć zalety legalizacji marihuany. Nie ma ich – tak jak w większych miastach – wielu, liczba nie sięga setek czy nawet tysięcy. Na Facebooku gorzowskie Wolne Konopie mają trzystu fanów, ale aktywnie działa kilkanaście osób, tyle też wzięło udział w manifestacji.

Motocross, polityka i Wolna Marihuana

Na ogólnopolskiej stronie Wolnych Konopi są dostępne kontakty do koordynatorów ruchu w poszczególnych regionach Polski, a przy nich zdjęcia przedstawiające młodych mężczyzn, najczęściej z dreadami na głowie i jointami w ustach, ubranych w kolory rasta. Oni bardzo różnią się od koordynatora gorzowskiego. Na zdjęciu widzimy atrakcyjną, młodą, uśmiechniętą dziewczynę. To Oliwia Czerwczak, inicjatorka powstania ruchu Wolne Konopie w Gorzowie.

Oliwia chce w przyszłości pomagać ludziom uzależnionym, dlatego studiuje resocjalizację w Poznaniu. Również dlatego walczy o racjonalną politykę narkotykową w naszym kraju, bo wie, że pomoc uzależnionym w Polsce nie działa.

– Sama nigdy nie poświęciłabym się tak inicjatywie tylko ze względu na sympatię do rośliny – tłumaczy. – Ludzie nie angażują się w to dlatego, że lubią marihuanę. Polityka narkotykowa w naszym państwie jest nieracjonalna, przynosi wiele szkód społecznych, jest absurdem. Jest nieskuteczna, uderza głównie w użytkowników, łamie prawa człowieka. Nikt mnie nie musiał zachęcać. A im więcej wiedzy mam na ten temat, tym bardziej jestem przekonana, że robię coś, co jest słuszne i potrzebne – opowiada.
Żeby zacząć, poprosiła znajomego, Adriana, o pomoc w angażowaniu osób. Założyli fanpage na Facebooku i zaczęli działać.

W ostatnią sobotę po raz pierwszy wyszli na miasto, by głośno mówić o swoich postulatach. W Parku Róż malowali transparenty, które jutro zabiorą ze sobą na manifestację do Warszawy. Rozdawali nasiona konopi i opowiadali ludziom o tym, dlaczego warto ją zalegalizować. Objaśniali, że naukowe badania udowadniają, że marihuana jest używką uzależniającą jedynie psychicznie i to w niewielkim stopniu, a legalne środki są o wiele bardziej szkodliwe i uzależniające. Ludzie reagowali albo pozytywnie, albo obojętnie. Starsze osoby były zaciekawione. Tym bardziej, że młodzi działacze głównie skupiali się na mówieniu o leczniczych walorach konopi.

– Często informacje, które są powielane w mediach publicznych, są nieprawdziwe. Wyznaję zasadę, że nieprawdzie powinno się zawsze sprzeciwiać. Tym bardziej, że w tym wypadku cierpią osoby chore, dla których marihuana mogłaby być lekiem. Bez edukacji ludzie nie będą wiedzieli czym jest marihuana i w jaki sposób mogłaby być wykorzystana jako lek na wiele chorób. Nie będą też wiedzieli, kto tak naprawdę zarabia na prohibicji – mówi Oliwia.

Współpracuje też ze Studencką Inicjatywą Narkopolityki. Jak mówi, pojęcie czasu wolnego w jej życiu praktycznie nie istnieje. Ale każdej niedzieli znajduje czas na mecze Stali Gorzów. Od dziecka jej zamiłowaniem jest motoryzacja. Lubi fotografować, fotografowała więc wiele zawodów motocrossowych, aż sama zaczęła jeździć. Teraz czasu na to już nie ma. Oliwia szybko jednak ucina temat motocrossu bo, jak podkreśla, jej zainteresowania to przede wszystkim polityka, głównie narkotykowa.

Marihuana i fizjoterapia

Ania Żminkowska ma 18 lat, uczy się w liceum zaocznym, pracuje jako kelnerka w jednej z gorzowskich kawiarni i od pół roku należy do gorzowskiego ruchu Wolne Konopie. Przedtem nawet nie słyszała o ich działaniach. Wszystko zmieniło się, gdy przez swojego znajomego poznała Oliwię.

Ania jest wiceprezesem ruchu w Gorzowie. – Nam nie chodzi o legalizację marihuany po to, by wszyscy mogli ją be problemu palić. Gdy zrozumiałam, że marihuana może pomóc ludziom, którzy cierpią, który przeżywają tragedie, bo żadne leki im nie pomagają, zaangażowałam się w to bardzo – opowiada Ania.

Chciałaby zostać fizjoterapeutką. Już nawet nauczyła się – z książki pożyczonej od kolegi – kilku rodzajów masażu, takich, które pomagają na bóle krzyża czy kręgosłupa. Najpierw wypróbowała na mamie. Ta stwierdziła, że pomogło. Czasem więc robi masaż znajomym, ale ma nadzieję wszystkiego nauczyć się na studiach fizjoterapeutycznych, które planuje po ukończeniu liceum. Póki co chce pomagać ludziom poprzez pokazywanie im prawdy o leczniczej marihuanie.

– Lecznicze walory konopi są tuszowane, jest ona przedstawiana w negatywnym świetle. Warto się w to angażować, bo mało jest w Polsce akcji, które pokazują prawdę na ten temat.

Odskocznia od codzienności

Adrian Dworak jest uczniem Technikum Elektrycznego, planuje studiować na Politechnice Poznańskiej. Interesuje się tym, czym większość jego rówieśników: nowoczesnymi technologiami. Uważa, że właśnie nowoczesne technologie to coś, co pozwoli mu zrobić karierę. Również, podobnie jak większość chłopaków w jego wieku, śledzi sytuację polityczną w naszym kraju. Ale to akurat z innych powodów niż większość rówieśników – jako działacz Wolnych Konopi chce być na bieżąco. Czyta też dużo o stanie prawnym konopi w Polsce i za granicą. Jak opowiada, Wolne Konopie zainteresowały go swoją ideą. To była taka odskocznia od szarej codzienności. Spodobało mu się to, że coś, co działało w podziemiu, miało szansę zaistnieć.

– Potrzeba było jedynie rzeszy ludzi, którzy potrafili zjednoczyć się we wspólnym celu. Angażowanie się w te akcje daje mi satysfakcję, bo mogę sobie powiedzieć, że robię coś w kierunku zmiany politycznej, a nie tylko biernie ją obserwuję – mówi.
Adrian jest przekonany o słuszności działań Wolnych Konopi, musiał jednak przekonywać do tego swoją mamę. – Widziała w mediach wiele brawurowych policyjnych akcji polegających na zatrzymaniach handlarzy, sądzi więc, że skoro handlem marihuaną parają się złowieszczo brzmiący „dilerzy”, to musi to być coś naprawdę złego. Nie chciałaby by upowszechniono dostęp do tej substancji – mówi.

Sam twierdzi, że nie jest to najbezpieczniejszy sposób spędzania wolnego czasu (ostatnio aresztowano Andrzeja Dołeckiego, jednego z głównych działaczy Wolnych Konopi). – Ale cel jest tak szczytny, że represje władz nie mogą powstrzymać mnie w próbach jego osiągnięcia – twierdzi.

Autor: Agnieszka Drzewiecka

Żródło: http://www.66-400.pl/wiadomosc/4629-dlaczego-walcza-o-legalna-trawke.html

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować!        |        WolneKonopie.org © 2020  -  Made on blunt. -  underground.  
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account