Konsumujesz zioło już od dłuższego czasu i zastanawiałeś się nad zrobieniem sobie przerwy?  Może odczuwasz mniejszą lub większą obawę na myśl o takim kroku? Nie martw się. W tym miejscu wielu było już przed tobą. Musisz pamiętać, że w większości przypadków odstawienie zioła to tak naprawdę nic wielkiego. Większość ludzi robi to samoistnie i nie potrzebuje do tego pomocy specjalistów.

Powodów do odstawienia marihuany jest sporo.

Pierwszy i najczęstszy – przestało cię to bawić, stało się to nudne, nie działa już tak jak wcześniej. Drugim poważniejszym powodem jest to, że zaczynasz żyć wokół marihuany, czyli konopie indyjskie i ich konsumpcja stają się celem samym w sobie, a nie tylko dodatkiem do życia. W tym wypadku niestety cierpisz zarówno ty, twoje życie (np. zawodowe), ale często też twoi bliscy. W tym okresie popadasz w rutynę, która jest często na tyle uciążliwa, że przestajesz być produktywny, stajesz się umysłowym „warzywem”, masz wszystko gdzieś i nigdzie dalej w życiu niż do dilera zajść nie możesz. Prędzej czy później, po okresie racjonalizowania sobie tej sytuacji twój mózg doprowadzi cię do pytania: po co ja to w ogóle robię? Zaczniesz zastanawiać się i zrzucać wszystkie problemy pojawiające się w życiu na marihuanę, swoich znajomych, z którymi spożywasz i na świat, który nie spełnia twoich oczekiwań. Może w tym całym obwinianiu zapomnisz nawet, autorem ilu problemów w twoim obecnym życiu jesteś ty sam.

W tym wypadku przede wszystkim powinieneś zacząć spoglądać na zaistniałą sytuację z dystansem i spojrzeć na samego siebie. Co cię pchnęło do tego, że doprowadziłeś się do tego stanu? Może są to problemy natury psychicznej? Może w ten sposób uciekasz od problemów dnia codziennego? Może dopada cię wypalenie, rozczarowanie sobą lub innymi, masz poczucie, że nie spełniasz czyichś oczekiwań? Może to z powodu złych relacji w rodzinie? Może powodem jest alkoholizm i agresja w twojej rodzinie? Być może dzieje się to przez kompleksy, w które popadasz dorastając? Zastanów się i spróbuj zacząć rozwiązywać problemy, od których uciekasz, a przed którymi nie uciekniesz, bo życiu w naturalny sposób towarzyszą problemy. Musisz wykazać inicjatywę, musisz obudzić w sobie motywację, zrozumieć, że inni też muszą się z tymi problemami na co dzień borykać, zrozum, że nie jesteś sam. Pamiętaj wszystko „siedzi” w twojej głowie. Zrozum, że to nie substancja jest winna twojego stanu, jej nadużywanie jest sygnałem, że to z tobą dzieje się coś niedobrego. Możliwe, że opisywany tu krok będzie dla ciebie trudny, może nie potrafisz zobaczyć problemów lub skonfrontowanie się z nimi wydaje ci się zbyt drastyczne – warto zastanowić się nad rozmową z kimś, może to być znajomy, przyjaciel, a może warto wraz z psychologiem zaglądnąć do tego bolesnego worka?

Jak już zanalizujesz sytuację, w której się znalazłeś i wyciągniesz wnioski zastanów się w jaki sposób konsumujesz marihuanę i czy mieszasz ją z tytoniem.

Dużo łatwiej jest zrezygnować z marihuany ludziom, którzy nie palą papierosów lub nie dodają tytoniu do skrętów. Niestety większość ludzi tak robi i prawie żaden nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak naprawdę dodatkowym problemem w odstawieniu marihuany jest uzależnienie od nikotyny. Połączenie tych dwóch substancji jest dla twego uzależnienia kluczowe. Wiele efektów odstawiennych spotęgowanych jest właśnie przez nikotynę i to ona podnosi poprzeczkę w przypadku prób rezygnacji z konsumpcji. Jeśli nie musisz odstawiać palenia natychmiast, albo chcesz zredukować szkody, zacznij powoli pozbywać się tytoniu z marihuany tak, aby organizm „nie zauważył” w mieszance jego braku. Możesz robić to powoli i stopniowo, z tygodnia na tydzień zmniejszać ilość tytoniu, aż po kilku miesiącach palenia, bez żadnego dyskomfortu z tym związanego dojdziesz do bardzo nikłej ilości, której prawie w joincie nie widać. Najtrudniejsze w tym procesie jest całkowite zrezygnowanie z tytoniu. Przez dość długi okres prawdopodobnie musisz mieć chociaż tę ociupinkę w środku, a jak się tego pozbywasz joint nie smakuje tak dobrze i „czegoś” ci brakuje. Jednak Twój zapał i chęć pozbycia się tej substancji z jointa musi być silniejsza. Wiedz, że po kilku dniach lub tygodniach całkowitego wyeliminowania tytoniu uczucie „braku czegoś” zanika. Gdy dojdziesz do tego etapu, będzie ci dużo łatwiej odstawić marihuanę, niż na etapie palenia jej z tytoniem.

Jednak ty chcesz rzucić zioło już teraz, nie masz czasu na pozbycie się tytoniu z suszu, co masz zrobić, aby tak się stało?

Po pierwsze ustal sobie datę, która wyznaczy ci czas zaprzestania używania. Np. daj sobie na to 30 dni. Gdy już ten okres minie i przyjdzie dzień odstawienia pozbądź się pojawiających się obaw zmieniając podejście do tego procesu. Podczas próby odstawienia marihuany po wieloletnim, codziennym nadużywaniu, większość użytkowników ma olbrzymie obawy przed tym, co będzie się z nimi działo. Jak będzie wyglądał świat i codzienność po zaprzestaniu palenia? Co się stanie z moim organizmem? Czy będę wciąż widział sens życia? Jak poradzę sobie ze stresem, gdy w domu nie będzie na mnie czekać joint na kanapie? Przede wszystkim musisz wiedzieć, że myśli a rzeczywistość to zupełnie inne bieguny. W tym momencie myśli urastają do obaw o wydawałoby się wielkich rozmiarach, ale tak naprawdę jak spojrzysz na to z dystansem pozwoli ci to na pomniejszenie ich znaczenia.  Ja z perspektywy czasu patrzę się na to z uśmiechem i nawet z zaciekawieniem, że mogłem się tego w ogóle obawiać. Bądź pewien, że jeżeli nie cierpisz na zaburzenia psychiczne czy inne choroby, na które pomaga marihuana i jesteś zdrowym użytkownikiem, który jej nadużywa, to z zaprzestaniem palenia wiązać się będzie tylko i wyłącznie pozytyw. Postaraj się nie walczyć z tymi myślami, ale je zmienić, spróbować pomyśleć pozytywnie – przecież świat się nie skończy, przecież dilerzy lub namiot uprawowy nie znikną, przecież jak będę chciał, to jeszcze nie raz w życiu „zajaram”, moja dziewczyna nadal mnie będzie kochać, a być może po odstawieniu jeszcze bardziej. Przecież jak zrezygnuję z palenia będę trzeźwiej myśleć, poprawi mi się pamięć, będę wydajniejszy w życiu, będę mniej ograniczony, bardziej zmotywowany! Powiedzenie „żyć nie umierać” pasowałoby tutaj idealnie,  jednak w praktyce nie jest to takie proste. Najważniejsze to zacząć ze sobą rozmawiać.

Jak już spróbujesz zmienić swoje nastawienie psychiczne, powinieneś przygotować się również na możliwe efekty odstawienne.

Są one nieprzyjemne, wprowadzają dyskomfort, ale i tak porównując do efektów od innych substancji psychoaktywnych, chociażby takich jak nikotyna czy alkohol są one nikłe, o słabym nasileniu! Przede wszystkim odstawienie marihuany nie jest dla ciebie niebezpieczne. Musisz wiedzieć, że ogrom ludzi, możliwe, że o tej samej godzinie również odstawia inne używki i ma dużo większy problem niż ty! Skoro inni dają radę, dlaczego ty masz nie dać? Efekty odstawienia wiążą się ze zmianą funkcjonowania pracy mózgu, nasz mózg musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji, a do tego potrzebny jest upływ czasu. Najpopularniejsze skutki po zaprzestaniu nadużywania to: pocenie się rąk, pocenie się ciała podczas snu, bezsenność, brak apetytu, dreszcze, uczucie zmęczenia, chęć sięgnięcia po używkę (efekt występujący szczególnie, gdy mieszasz marihuanę z tytoniem), poddenerwowanie, a w dłuższym okresie abstynencji, u niektórych osób obniżenie nastroju. W ekstremalnych przypadkach obniżenie nastroju, a nawet symptomy depresji mogą trwać do roku, do czasu aż twój mózg zacznie ponownie produkować endokannabinoidy w sposób naturalny (paląc marihuanę rozregulowujesz pracę tego układu uzależniając ciało od przyjmowania kannabinoidów z zewnątrz). Efekty te mogą występować wszystkie naraz, bądź tylko niektóre. Musisz pamiętać, że u zdecydowanej większości nawet tzw. ciężkich użytkowników trwają one do 7 dni. Po tym okresie prawdopodobnie skończy ci się dyskomfort z odstawieniem i zaczniesz coraz lepiej i łatwiej funkcjonować. Dla wielu ten okres jest trudny do przetrwania i wielu wraca do marihuany po kilku dniach bądź, co jest częstym i bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, sięga po inną używkę lub leki. Pamiętaj, że nasz umysł traktuje odstawienie używki jako stratę, karę i będzie wystawiał cię na pokusy zdobycia jakiejś szybkiej nagrody w postaci np. kolejnego uzależnienia (hazard, alkohol itp). Jeżeli masz zamiar wspomagać się w tym okresie farmakologią to radzę ci to zrobić pod okiem specjalistów lub wybrać mniejsze zło i zostać przy marihuanie.

Co zrobić, aby w miarę komfortowo przetrwać ten okres?

Po pierwsze, przypomnij sobie co lubiłeś robić przed rozpoczęciem konsumpcji marihuany, a z czego zrezygnowałeś i zacznij to robić. Po drugie wprowadź przynajmniej w pierwszym tygodniu od odstawienia ćwiczenia fizyczne, dość intensywne. Ćwicz tak, aby się zmęczyć, musisz poczuć te ćwiczenia w mięśniach! Po trzecie pójdź na masaż, szczególnie wieczorową porą. Masaż i ćwiczenia pobudzają twój mózg do produkcji endokannabinoidów, a poprzez to, że dostarczałeś je z zewnątrz, twój mózg się „rozleniwił” i przestał je produkować. Podczas pracy i dodatkowych zajęć będzie ci dużo łatwiej przetrwać okres odstawienia. Po czwarte powiedz znajomym i rodzinie, że odstawiasz marihuanę. Powiedz im, aby wspierali cię w tym procesie moralnie i motywacyjnie. To jest bardzo ważna sprawa, aby twoje otoczenie w tym pomagało. Niektórzy „odstawiacze” całkowicie rezygnują z dotychczasowych znajomości, ale w mojej opinii nie jest to dobre rozwiązanie. Przecież nie kumplujesz się ze swoimi przyjaciółmi tylko z powodu tego, że konsumujesz z nimi marihuanę, ale dlatego, że ich po prostu lubisz. Ja nie musiałem rezygnować ze swojego towarzystwa, nie musiałem wyrzucać przedmiotów kojarzących mi się z marihuaną, ba, nie musiałem nawet wyrzucać marihuany. Po prostu ją schowałem w szafie. Ja jednak nie miałem na celu rzucić konsumpcji na stałe, ja miałem na celu abstynencję przez ustalony przeze mnie czas. Wiedziałem, że będę używać marihuany w przyszłości. Tym, którzy chcą odstawić marihuanę na stałe radzę jednak pozbyć się wszystkiego co z nią związane. Są dwie metody odstawienia marihuany: całkowite odstawienie lub odstawienie powolne. Całkowite odstawienie wiąże się z natychmiastowym zaprzestaniem konsumpcji (bez względu na to, czy jest to natychmiast, czy w danym dniu), odstawienie powolne, czyli stopniowa eliminacja używania, to zmniejszanie częstotliwości i ilości. Są również dwa cele odstawienia marihuany: na stałe i na dany okres. Gdy chcesz zrezygnować musisz sobie taki cel ustalić i wybrać najbardziej odpowiednią dla ciebie metodę. Pamiętaj wszystko wymaga dyscypliny, samozaparcia i odpowiedniego podejścia psychicznego, zrozumienia otoczki, która wiąże się z konsumpcją marihuany i jej zakończeniem.

Następnym ważnym czynnikiem jest zbilansowana i zdrowa dieta.

Podczas tzw. wycofania (odstawienia marihuany) prawdopodobnie stracisz apetyt i będziesz z rozrzewnieniem tęsknił za tzw. gastrofazą, czyli niepohamowaną chęcią jedzenia słodyczy i tłuszczy. Pamiętaj, że apetyt prędzej czy później odzyskasz, a czas ten możesz wykorzystać na swoją korzyść. Zacznij dobrze się odżywiać, wyrób w sobie dobry nawyk zdrowego jedzenia – da to twojemu organizmowi energię, naprawi tkanki narządowe i wzmocni twój system odpornościowy, a w przypadku wycofywania się z marihuany przede wszystkim wpłynie pozytywnie na twój nastrój. Możliwe, że rozpoczęcie przyrządzania potraw to jest jedna z tych rzeczy, które będą dla ciebie swoistą formą terapii, która znajdzie ujście dla twojej kreatywności i zwiększy poczucie własnej wartości.

Pamiętaj – odstawiając marihuanę unikaj sytuacji stresowych, samotności i nudy, bo są to podstawowe powody, przez które zacząłeś ją nadużywać. Takie rzeczy jak nowe hobby, zdrowe odżywianie i ćwiczenia fizyczne, branie od czasu do czasu udziału w spotkaniach towarzyskich, posiadanie wspierających cię przyjaciół i rodziny to klucze do osiągnięcia sukcesu. Rzucenie zioła nie jest trudne, ale też nie jest łatwe, jednak dzięki odpowiedniemu podejściu, wsparciu i dalszej opiece jest możliwe i nadzwyczajnie satysfakcjonujące.

Jeżeli mimo powyższych rad nie będziesz w stanie odstawić samemu używania marihuany, możesz skorzystać z pomocy specjalnego programu terapeutycznego CANDIS, który został stworzony tylko dla marihuanistów. Ma on za zadanie zmniejszyć częstotliwość używania lub wyeliminować je całkowicie i to ty decydujesz, którą formę wybierzesz. Jeżeli chcesz dalej używać to ten program pomoże ci robić to świadomie, pomoże ci zredukować szkody z używania i pomoże ci odpowiedzieć na wiele pytań, nad którymi do tej pory nawet się nie zastanawiałeś. Pójście na tę terapię wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami, musisz udostępnić swoją prywatność i emocje terapeutce, ale nie martw się nic nie wyjdzie poza drzwi gabinetu. Zapewniam cię, że po skończeniu każdego spotkania będziesz się czuł lepiej niż przed. Jest to całkowicie darmowy i anonimowy cykl spotkań z terapeutą przeszkolonym specjalnie do tego typu terapii, który w przyjazny sposób, z serdecznym podejściem zrobi wszystko, aby ci pomóc!  Nie bój się skorzystać z tej opcji, może ona przynieść ci same korzyści i od ciebie zależeć będzie jak je wykorzystasz.

Powodzenia!

Jakub Gajewski

Jakub Gajewski
64 komentarze
  1. Jatoja2 1 tydzień temu

    Mi niedawno stuknelo 35. Zaczalem jarac jeszcze w liceum. Ale to chyba nie byl glowny problem. Jako nastolatek zaczalem tracic wlosy na glowie co definitywnie wplynelo na moja pewnosc siebie. Studia niby skonczylem, potem dosc wczesnie robota. Praca to jest w zasadzie jedna rzecz, ktora mi wyszla. Chociaz tez tracilem nadzieje, bo wkladalem w to duzo czasu. Powiedzmy, ze nie wszystko spieprzylem co dalo sie spiepszyc. Pojawilo sie na chwile pare kobiet, ale nie udalo sie tez nawiazac dluzszej relacji. Pare dobrych momentow. Nie mam praktycznie znajomych, przyjaciol. Na prawde niezle sie zapowiadalem i dostalem jak obuchem w leb na samym poczatku mojego doroslego zycia. Jaranie pewnie tylko poglebilo ten efekt. Przez lata. Abstrahujac od reszty syndromow dlugotrwalego palenia. I tak jaram do teraz. Probowalem pare razy to rzucic, raz nawet na 3mc. Ale potem znow do tego wrocilem. Chcialem cos robic, czyms sie zajac, piekny wieczor a tu nie ma z kim sie nigdzie ruszyc. W zasadzie to praktycznie cale zycie bylem sam, czy sukcesy czy porazki musialem sobie z tym radzic samemu. Teraz tylko wraca do mnie, ze przejaralem mnostwo czasu, zamiast zyc chwilami, to tych chwil nie mam. Dobija mnie to. Ludzie sie, ze soba spotykali, randkowali, robili rozne glupie i mniej glupie rzeczy…a ja nic.

    Taka refleksja mnie naszla, ze musze przestac jarac. Bo nie daje mi to spokoju. Czuje sie jak odludek, ktory jest w czarnej dupie. Nawet nie wiem jak to opisac…jakas dziewczyna pisze, ze zastanawia sie co ubrac na randke. O takim czyms moge tylko pomarzyc, a mogloby sie wydawac, ze jestem inteligentnym, madrym gosciem.

  2. Marcin 3 tygodnie temu

    Hej.
    Najpierw suche fakty.
    19 lat temu zacząłem palić, na początku sporadycznie, później częściej i tak do wczoraj. Mam 33 lata i po ostatnim intensywnym roku w którym zawalił mi się cały mój świat postanowiłem wczoraj zakończyć ten haniebny proceder upokarzania siebie marihuaną.
    Od 4 lat nie przynosi mi to zadowolenia, ciągle mało i niedosyt. Do tego zdawałam ostatnio sprawę po sprawie, na dodatek wcale mnie to nie rusza i nawet nie mam chęci tego naprawiać.
    Trzymam za was kciuki, a sam zabieram się za siebie, czas odzyskać rodzinę i firmę, bo to już dla mnie takie progi…

  3. ras 3 tygodnie temu

    Kochani, polecam wysiłek sportowy, jogę i medytacje. Poczytajcie sobie o tym. Wytrwałości!!!!!

  4. ZlodziejTozsamosci 4 tygodnie temu

    Witam. Pale 19 lat z rożna intensywnością… od jakiś 10 raczej codziennie. 5 miesięcy temu postanowiłem rzucić skończyło się to atakami nerwicy lekowej. Zaczęło się 4 dnia i w takim stanie wytrzymałem jeszcze 4 dni (łącznie 8) i wróciłem do starych nawyków. 6 dni temu postanowiłem rzucić znowu i tym razem 6 dnia (dziś) atak nerwicy. Czytałem na rożnych forach o CBD ze to możne pomoc. Generalnie nie wierzyłem ze to możne pomoc. Zainwestowałem w olejek odrazy duza dawka, po ok 20 minutach czuje się jak nowo narodzony. Wszystkie wkrętki zniknęły jak po bolku.

  5. Szczepan 1 miesiąc temu

    Mam 50 lat a palę około 20 lat przez ostatni rok pobytu w Holandii przepalałem 300euro tygodniowo nie mogę sobie z tym guwnem poradzić czy CBD mi w tym pomorze

  6. Jakub 1 miesiąc temu

    Siemanko wszystkim!
    Mialem mega problem rzucic palenie, moje marne proby rzucania konczyly sie wieczorem. Sama mysl ze nie bede jaral powodowala we mnie mega agresje doslownie male rzeczy powodowaly u mnie wybuchy agresji, sam siebie nie potrafilem ogarnac. Dzis jest ten piwrwszy dzien, gdy udalo mi sie pojsc spac bez jointa. Jaralem duzo, bardzo duzo,l. Mieszkam w UK, gdy tylko moj brat wrocil do Polski a ja zostalem sam, MJ byla caly czas ze mna, obludnie pomagala mi w samotnosci do czasu az wypalalem uncje w 4 dni…
    Mam juz dosyc, piwrwsze mysli po zapaleniu od razu mowily mi ze juz za duzo, ze trzeba rzucic. Zero przyjemnosci to juz tylko zielona egzystencja.
    Nie udzielam sie spolecznie i publicznie, jest to jedyne forum na ktorym cokolwiek cos napisalem, a wszystko dlatego ze chcialbym wam wszystkim podziekowac. Pokazaliscie mi ze nie jestem w tym sam, i wy wiedzcie ze tez nie jestescie w tym sami.
    Trzymam kciuki za wszystkich co probuja cos zmienic, ja wierze ze jest warto.

  7. Adi 1 miesiąc temu

    Witam. Mieszkam w Holandii i od 17 lat pale co dzien i caly dzien…! Chodze tak do pracy (w pracy tez pale)tzn caly dzien jestem ujebany. Odstawic probowalem moze ze 2 razy. Nie udalo sie. Do 3 razy sztuka i oto wlasnie nie pale 2 tydzien ale jie jest kolorowo, tzn psychicznie oki daje rade ale fizycznie katorga… brak snu, apetytu, poce sie dalej w nicy bardzo w dzien dlonie i stopy a i od tygodnia bole glowy dosc mocne.. schudlem z 8 kg… przestalem dlatego ze musialem palic a nie ze chcialem… raczej nie chce rzucic jej na stale aczkolwiek zobaczymy, narazie nie czuje sie jakos rewelacyjnie, nawet mam wrazenie ze jak palilem mialem duzo wiecej energii… jeszcze poczekam ze 2 tygodnie jak nic sie nie zmieni to zaczynam palic na nowo… lepsze to niz chlanie czy inne gowno.. pozdrawiam i zycze wytrwalosci ktorej zawsze mi brakowalo..✌

  8. Paweł 2 miesiące temu

    Cześć wszystkim.
    Na wstępie chciałbym przeprosić za błędy które ortograficzne i inne które moga sie pojawić.
    Opowiem swoją historie…
    Palę maryhę od 20 lat, zacząłem jak większość w szkole średniej.Na poczatku było przyjemnie, bo paliłem tylko na weekend, raz w miesiącu.Dziś każdą wolną chwilę rezerwuję aby zajarać, i nie ważne czy jest wieczór czy 10 rano.Dodam że pracuję sam, mam własną działalność i wykonuję usługi. Jak mam wolne kilka dni to z nudów jaram codziennie. Myslałem kiedys, że nic mi nie grozi, to tylko maryśka. Dziś nie mam znajomych,z większością z nich pokłociłem się, nawet nie wiem dokładnie o co.Narzeczona z którą byłem i mieszkałem przez ostanie 8 lat, miała mnie dosyć, wyprowadziła się do rodziców.Moja reakcja była natychmiastowa, kazałem jej zabrać swoje rzeczy,i tak od listopada 2019 zostałem sam.
    Z rodziną tez mam często konflikty,stałem się nieznośny, wszystko mi przeszkadza. Jestem cięgle zdenerwowany, wkurza mnie wszystko, dosłownie wszystko.Nic mi się nie chce, straciłem ochotę do życia. Mam pretensję nawet do siebie samego.
    Od tygodnia mój stan jest naprawdę trudny, ponieważ rzuciłem palenie maryśki. Moje samopoczucie sięga dna. Fizycznie jeszcze się trzymam, staram się dużo jeździć na rowerze mtb, bo to moje hobby. Niestety psychicznie jest bardzo trudno. Chyba potrzebuję pomocy. Nie wiem co dalej…

    • Ewa 1 tydzień temu

      Mam dokładnie tak samo, a jak się teraz czujesz ?

  9. Angelika 2 miesiące temu

    Hej. Pale od 6 lat i to moje pierwsze odtrucie . Od powiedzmy roku Jaranie jest dla mnie więzieniem, nie przyjemnością. Mam Faceta, nigdy nie przeszkadza mu, ze pale. Ale ostatnio na wyjeździe powiedział mi, ze nie podoba mu się to już. Widzi, ze pale bo muszę, a nie bo lubię… Wiec od ręki złapałam to co było w Domu, do toalety i spłuczka w ruch. Chłopak był w szoku, ze tak szybko zaczęłam działać. Dziś będzie 4 noc. Pojawił się pierwszy sen. Psychicznie radzę sobie świetnie, bo wiem ze tego nie chce i już. Nawet ogarnialam się koledze i dla siebie nic nie wzięłam. Zaś fizycznie jest naprawdę ciężko. Pierwsze dwie noce bez ani godziny snu. Dzis spałam jakieś 4h. Jestem wymęczona, musiałam wziasc l4 do pracy, bo przecież nie jestem wstanie się dobrze na czymś skupić. Bardzo boje się, stanów depresyjnych, napadów histerii bo te podejrzewam są nie uniknione. Proszę powiedzcie jak radzicie sobie, z głowami w tym ciężkim czasie. I błagam nie sport bo po prostu nie przepadam

    • Mateusz 1 miesiąc temu

      Cześć. Tez jestem w trakcie „detoxu”, wcześniej jakieś 8lat palenia w tym od 5same wiadra…Pierwszy tydzień najgorszy zdecydowanie, bezsenność, poty, brak apetytu, dramat po prostu…w drugim już zdecydowanie lepiej, mialem noce w których ciężko zasnąć ale minimum 6h przesypialem. Dzisiaj zaczynam 23dzien czystości, głowa zdecydowanie wraca do normalności, aktywność fizyczna również mocno się poprawiła, same plusy! Jeżeli nie sport to może jakiś masaż byłby dobry lub sauna zeby wypocić tych toksyn jak najwiecej… I koniecznie dbać o nawodnienie, nawet 5litrow dziennie. Ja do tego wypijam jeszcze około 2litry soków owocowych z wysoka zawartością witaminy C. Po prostu, zaczynam żyć jak normalny człowiek i się baardzo tym jaram, nie chce już palić, nie mówię ze nie będę bo nie można się od tak wyprzeć ale na pewno nie chce…Trzymaj sie i walcz dziewczyno, pozdrówki!

  10. Paweł mokotow. 2 miesiące temu

    Siemanko wszystkim dzis 3 dzien mojego detoxu odstawilem wszystko piwko jointy szlugow nigdy nie paliłem wiedz z tym nie mam problemu. Pale od minmum 10 lat codziennie ale nie za duzo połowke moze sztuke ale przyszedl taki dzien w ktorym postanowiłem zrobic sobie przerwe nigdy nie spodziewalem sie ze bedzie to takie trudne poczawszy od mysli w ktoryvh tłumacze sobie ze ziołko to nic złego po problemy z jedzeniem i pojebanymi snami. Po przeczytaniu tego artykułu zaczynam z tym walczyc poniewaz poprostu jestem juz zmeczony fazą. Byłem bardzo młody gdy zaczynalem (14)lat na poczatku oczywiscie okazjonalnie ale po wyprowadzce z rodzinnego domu zaczeło sie jaranie codzienne. Chcial bym byc szczesliwy bez tego ale czuje sie jakbym odstawiał heroine chodz nigdy jej nie probowalem. Jest ciezko zabrałem sie znow za sport aby zmeczony normalnie zasypiac. Wierze ze mi sie uda i wam rowniez trzymam za was jak i za siebie kciuki. Jak to spiewał włodellk ,,moze cie zgorszyc gloryfikacja skuna” mał z tym swietą racje. Chce palic okazjonalnie a nie byc w to wjebany. :)eloooo

  11. Kira 2 miesiące temu

    Dobry artykul i pomocne komentarze.
    Pale od 12 lat, od 7 lat praktycznie codziennie, okolo 5-6 blantow, a w weekendy nawet i wiecej. Jakis czas temu jak tylko bralam bucha to od razu mialam to uczucie, ze sie zle czuje, ciezko na glowie, ogolna demotywacja, czulam sie jakby mi bylo niedobrze… stwierdzilam, ze czas to odstawic. Nie wspomne, ze kompletnie zaniklo mi libido, a nigdy nie mialam z tym problemow. Obecnie dopiero 4 dzien bez jarania, kompletnie nie moge zasnac, wybudzam sie co 40 min jak juz sie uda… do tego czuje sie niespokojna, poca mi sie dlonie, ogolnie mam obnizony nastroj. Nie jest latwo, ale trzeba przebrnac, tak sobie to tlumacze. Najgorzej, ze pracuje umyslowo, wiec ciezko mi sie teraz skupic bez snu. Zyczcie powodzenia – za wszystkich innych tez trzymam kciuki 🙂

  12. Hdjdj 2 miesiące temu

    Nie chce nikomu dawać rad, ale nastawienie typu: musze to rzucić jest bardzo krzywdzące. No bo jak to musze rzucic i mam sie teraz męczyć bez ziólka. Lepiej po prostu sobie zrobic przerwe albo palic coraz mniej, tak tez sie da. To tylko zioło i wszystko powinno wrocic do normy. Ja mialem taki moment, ze przestałem palic i po 2 miesiacach ktos mnie poczestowal ziolem. Zapalilem potem wróciłem do domu i kolejnego dnia juz nie mialem checi do zapalenia. Polecam tez kazdemu cbd. Jest mega skuteczne w rzucaniu kazdej uzywki

  13. Tuan 2 miesiące temu

    Nie wiem czy ze mna jest cos nie tak, ale pale powiedzmy 3-5 g dziennie. Nie mam problemów z motywacją raczej przeciwnie. Kiedy mam dobry temacik to mam duzo zapału do robienia różnych rzeczy i w połączeniu z brakiem presji, bo czuje sie wyluzowany. Moge robic wszystko zjaranym. Nie pale od samego rana, bo czasem robie trening a to jedyna rzecz, ktorej nie moge zrobic pod wplywem thc. Czyli wszystko jest generalnie ok a moje zycie z wąsikiem jest lepsze niz bez niego. Pale nawet w pracy. Czasami pale i nic nie czuje. Generalnie jak pale to jest spoko. Moją jedyną motywacją do rzucenia jest po prostu hajs. Gdybym mial go duzo i moglbym wydac na palenie to bym sie nawet nie zastanawiał. Drugą sprawą jest obawa, ze jak przestane palic to strace ten luz i chęć do działania. Jak nie mam zioła to też jest ok. Po prostu jak przestane jarać to mam przez dwa dni cos takiego: ale bym jointa zajarał a po dwoch dniach czuje sie zajebiscie i mam cos takiego: ale zajebiscie jest bez zioła. Tylko, ze to było wczesniej jak zioło mnie męczyło tak jak większość komentujących, ale to co mam teraz to jakby mi sie cos w mozgu przelączylo i ziolo juz nie upierdala tylko dodaje energi i checi do zycia. Mial ktos taki problem

    • Paweł 2 miesiące temu

      Dodam jeszcze, ze moje poczatki z marihuaną nie byly takie fajne. Często wychodzil ze mnie smutek i przygnebienie

  14. Adam 3 miesiące temu

    Witam nie pale już 34 dni a test dalej pozytywny zona chce mnie wyrzucić z domu bo myśli ze dalej pale nie dziwie się bo straciłem całe zaufanie jakie miałem. Na testach pisze i terapeuta mówi ze 30 dni a tu dalej i dalej pozytywne wyniki ile te dziafostwo będzie jeszcze w moczu

  15. Kolpi 3 miesiące temu

    Jestem regularnym codziennym palaczem. Raz na jakiś czas robię sobie odtruwanie (jak zauważam, że palę dużo więcej niż wcześniej, a faza co raz mniejsza). Polecam wszystkim palenie CBD. Zbija trochę ciśnienie na klasycznego bucha i co ważniejsze dobre wiadro przed snem pozwala zasnąć. Ja staram się podejść do czasowego odstawienia trochę inaczej i cieszę się nową fazą, czyli jej brakiem. Jak się pali od rana do wieczora to trzeźwość jest odmiennym stanem.

  16. Judass 3 miesiące temu

    Detoksu (kolejnego) dzien szosty. Moze tym razem sie uda, idealnie na stale. Tak na serio to trzeci raz probuje, poprzednie 2 razy to byly przerwy ok. miesieczne, ostatnia 2 lata temu. Pale od 24 lat z czego ostatnie 15 codziennie. Patrzac na inne wypowiedzi to mysle sobie, ze nie jest ze mna az tak zle; pale ‚tylko” ok. 1g dziennie, aczkolwiek ziolo tu (UK) potrafi miec fest kopa. Na artykul trafilem przypadkiem-super tekst ale Wasze komentarze jeszcze lepsze; pomagaja, zwlaszcza ze czas tez do dupy (KWARANTANNA). Pale wiecej szlugow, kilka wiecej browarow poszlo w tym tygodniu, spac – wiadomo – nie za bardzo. Wszystko swedzi i mrowi caly czas, nie moge sie skupic, nachodza mnie nagle bole glowy ale ch…j, trzymcie kciuki, dla mnie kazdy dzien na tym etapie to Zwyciestwo:) Pozdro!

  17. ŁUKASZ 3 miesiące temu

    SIEMKA Wszystkim! (DETOX OD 2 DNI ) palę od 10lat ( od 5 około 3-5g dziennie) mam 2 dzieci , firmę i pieniądze.
    Zakochałem się MJ od pierwszego bucha pierwszy rok co 2 msc joint drugi rok co niedzielę joint 3 rok od piątku do nd tylko wieczorem joint , 4 rok codziennie ale tylko wieczorem i tak wpadł 5 rok gdzie zacząłem palić od Rana do wieczora od około 6 rano do 23 wieczora . OD 3 lat zaczęły się problemy w firmie i relacje w rodzinie też gorsze. Kolejny etap to zero Eufori z zapalenia musiałem wypalić 5-6 szkieł na raz żeby poczuć minimum .
    Które trzymało bardzo krótko. Etap następny to silne stany lękowe i depresja do poziomu próby samobójczej
    Ale dalej broniłem MJ i wmawialem sobie że to nie jej wina . Zycie moje stało się męczarnią… myślę tylko o jaraniu……mam.ochotę szukać po kieszeniach resztek okruchów zioła do wyjarania. Bardzo pragnę wrócić do normalności i zrobię wszytsko żeby się to udało. FAKTYCZNIE jak paliłem rzadko wszytsko było ok ale ciągłe zwiększanie dawki przez tolerancję doprowadziło do masakry . Życzę powodzenia i 3 mam kciuki za wszystkich rzucających i proszę o trzymanie również za mnie. I Pamiętajcie Trawa wami zawładnie A jak ktoś mi powie że nie to.znaczy że jeszcze nie.doszedl nawet do etapu pierwszego .

    • Czesio 2 miesiące temu

      Kiedyś rzuciłem jak się zakochałem nie paliłem z rok ale pewnego dnia chłop w pracy poczęstował i od tamtej pory jaram 3 lata ale trzeba skończyć szkoda pieniędzy

  18. Patryk 3 miesiące temu

    Witam wszysrkich pałę zioło oo 27lat nie przeszkadzała mi dopóki nie urodziła mi się córka walczę z tym kurestwem 2lata parę dni przerwy później znowu jaranie najwięcej udało mi się 32dni i już było zajebiscie i znowu zajaralem niby miało być raz w nagrode hi i znowu zacząłem najgorzej jak jest człowiek na detoxie i w głowę wejdzie czasami cały dzień czyma i wtedy pękam czy ma ktoś jakieś sposoby na to jak oszukać umysl żeby tyle nie siedzialo w głowie teraz nie pałę 2dzien i.musi mi się udać bo bez karania jakość życia.jest.lepsza więcej energii lepsze samopoczucie dużo jest.plusow walczę pozdro

  19. Michał 3 miesiące temu

    Pierwszy raz zapaliłem trawkę w 2004/2005, miałem wtedy 13 lat. Od 15 roku życia coraz częściej , a po skończeniu liceum i zdaniu matury ( tak, zdałem maturę, mimo, że nie przykładałem się nigdy do nauki) zacząłem palić regularnie z małymi przerwami. Obecnie mam 28 lat i wypaliłem już naprawdę sporo tematu w swoim życiu. Wiele przeprowadzek, trzymałem swoje życie za mordę, choć lubiłem gruby melanż to już mi przeszło. Po tylu latach zrozumiałem, że MJ zawładnęło moim umysłem a i tak zbytnio z tym nie walczyłem, no bo wiadomo – lubię zajarać. Ale efekty uboczne są na tyle uciążliwe w moim przypadku, że poprostu zacząłem palić z dyscypliną, tylko w piątki i soboty. Teraz mam 4 miesięcznego syna, kochająca żonę i wiem jedno – są rzeczy piękniejsze niż bombka po buszku. Nie zrezygnuje z palenia bo za bardzo to lubię i fascynowało mnie to od dzieciaka, ale trzeba umieć zorganizować sobie swoje życie w ten sposób, żeby swoim bliskim nie robić swoim postępowaniem kłopotu, a wręcz przeciwnie, żeby mieli z Ciebie pożytek. W takiej sytuacji jest wysokie prawdopodobieństwo, że nikt bliski nie będzie miał pretensji o to że jarasz 🙂 pozdrawiam palaczy i tych na detoksie, pamiętajcie: dyscyplina i organizacja to klucz do zadowolenia :))

  20. Ola 3 miesiące temu

    Nawet nie wiecie ludzie jak bardzo cieszą mnie wasze komentarze pod tym świetnym tekstem. Teraz już na bank wszystko się uda! Dziękuje!❤️

  21. Michał 3 miesiące temu

    CHCESZ RZUCIĆ? PRZECZYTAJ: podstawowa zasada to taka, że suma nałogów jest zawsze równa – jak nie znajdziesz zamiennika, to szybko wrócisz do tematu, albo znajdziesz inny – podobny. Więc musisz znaleźć coś, czym wypełnisz czas spędzany dotychczas na jaraniu – i wszystko w temacie.
    Najlepszy jest sport – dowolny, choćbyś miał na steperze w piwnicy chodzić godzinkę, ważne by się zmęczyć. Poza tym sport mocno wciąga, równie uzależnia, ale też oczyszcza organizm i generalnie poprawia samopoczucie. Tak jak jaranie, tylko zdrowiej. Sprawdzone. W zasadzie to mój standardowy rok dzieli się na kwartały jarania i kwartały uprawiania sportu intensywnie, czyli 1 kwartał jarania (miesiące zimowe) i 3 kwartały sportów (bez jarania, albo baaaardzo okazjonalnie, beż żadnych kilkudniowych ciągłości, tylko jednorazowe akcje np. raz w miesiącu, bo impreza itp).
    Rzucenie nigdy nie było moim planem, ale powyższe mam sprawdzone.

  22. Marysi brat 3 miesiące temu

    Po pierwsze to kto PISZE poradnik dla kogoś kto chce przestać jarać xD
    jak jesteś upalony 24/7 to taka ilość tekstu jest nie do przeczytania 😀
    Proponuje zrobić film na yt to przejdzie większym echem zobaczycie, pozdro 😉

  23. Dawid 3 miesiące temu

    Narobiłem sobie kłopotów przez zielsko, straciłem prawo jazdy a w konsekwencji miłość swojego zycia, załamałem się , paliłem jeszcze więcej i jeszcze częściej. Obudziłem się w porę żeby przestac. Teraz nie palę już jakiś czas, na początku liczyłem dni tygodnie , cały czas z nadzieją że wszystko wróci do normy ale tego co popsułem już naprawić się nie da, dziewczynie się nie dziwię że nie chciała takiego chłopaka. Naprawdę nie warto tego palić , czasu już nie cofnę i muszę żyć z tym że zawiodłem , straciłem szanse na szczęście i jestem sobie sam winien.

  24. Ernest 3 miesiące temu

    Witajcie, nigdy nie sądziłem, że nawet tutaj napisze, ale może komuś pomoże i mi także zrzucić trochę myśli.

    Spróbowałem pierwszy raz w drugiej klasie gimnazjum, i tak potem coraz częściej i częściej… W domu rodzinnym nie było kolorowo standard alkoholizm, stąd mam odrazę do alkoholu i wpadłem w objęcia chmur bo wtedy zapominałem o tym co było wokół.. Po kilku latach problemy zniknęły, ale nałóg pozostał. Fakt faktem nie należę do osób co olali wszystko i tylko jarali, po prostu kopciłem jak komin ale robiłem swoje bo za coś trzeba żyć no i palić. Nie będę wspominał o kosztach bo to każdy wie, że nie ma limitu ile by nie było będzie mało.

    Żeby zobrazować to przez kilka lat (7 lat) miałem może z 20 pojedynczych dni bez palenia. Nawet niedawno zacząłem kopcić bez umiaru, otwierałem oczy, mineło 30 minut i zaczynałem palić, i tak codziennie minium 3g wypalałem. Dziury w głowie, zapominanie rzeczy, zacinanie się w połowie zdania to standard.

    W końcu się wkur….em i powiedziałem dość. Przepaliłem ponad 2kg zielska w swoim życiu i mam już go dosyć. Aczkolwiek lubię ten stan i zawsze będę wolał to niż alkohol.

    Dlatego też nie mówię, że nie będę palił do końca życia bo wszystko jest dla ludzi ale z głową. Natomiast skończyłem z codziennym paleniem, ostatniego skręta wypaliłem tydzień temu, gdzie przed tym miałem tygodniową przerwę. I uważam, że taki stan rzeczy jest akceptowalny, czyli raz dwa razy w miesiącu i to tylko i wyłącznie w weekend.

    Nareszcie zaczynam cieszyć się życiem, ćwiczę, jeżdżę na rowerze, spełniam się w pracy, a tak to tylko doły smuty i inne śmieci w głowie.

    To co wyżej opisane jest prawdą bo po tak długim paleniu, pierwszy dzień bez palenia skończył się histerią, aż sie qrła sam nie poznałem w lustrze hahaha 😀 Do tego poranek i cała koszulka morka od potu. Odstawienie jest ciężkie ale tylko wtedy gdy skazujemy się na totalną samotność i brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Ja swój punkt postawiłem na tym, że chcę zacząć latać i zwiedzać świat na żywo a nie tylko w mojej głowie.

    Jeśli to czytasz to wiedz, że trzymam za Ciebie kciuki byś dał/dała radę sobie ze wszystkim, wyszedłem z patologii, ćpania i teraz kończe z jaraniem.

    PAMIĘTAJ spójrz w lustro i powiedz MAM SIEBIE !!! Nigdy tego nie doceniałem, teraz wiem, że mogę liczyć na siebie 🙂
    Kto nie zrobi tego lepiej niż TY !

    Były heavysmoker.

  25. Mikolaj 4 miesiące temu

    Ja narobilem sobie ponad 20tys długu biorąc chwilowki i wszystko przepalajac. Nie warto

    • Bogdan 4 miesiące temu

      ciesze sie ze nie jestem jedyny. Zgadzam sie, nie warto i to bardzo.

  26. Grzesiu 5 miesięcy temu

    Witam wszystkich! Nie bede sie za bardzo rozpisywal bo ludzie w komentarzach napisali wszystko co chcialem przekazac.. opisze tylko co odczuwam teraz. Mam ogromna chcec rzucic palonko aczkolwiek kocham ten sport, ale niestety nie potrafie juz uzywac tego z glowa. Przeginam, to delikatnie powiedziane. Poki co męcze sie troche bo to pocxzatek odstawienia ale mam ogromna wiare w to ze dam rade i kazdy dzien bez lolka jest powodem do dumy. Poki co slabo ze snem, poce sie jak na saunie i mam takie dusznosci dziwne no i oczywiscie ”czegos brakuje” ale jestem dobrej mysli i wierze w to ze zadna urzywka nie jest silniejsza ode mnie! Trzymam kciuki za was wszystkich ktorzy sa w tej samej syguacjii co ja. Za siebie tez trzymam kciuki! Ide biegac (nie robilem tego chyba z 10 lat …) mysle ze sport mi pomoze. Trzymam za was kciuki bracia i siostry! NIE JESTEŚMY SAMI, DAMY RADĘ!

  27. Daniel 5 miesięcy temu

    Nie pale juz 6 dni jest bardzo ciężko dla kogos kto potrafil przepalic 800 zl tygodniowo tak dobrze czytasz 800 zl tygodniowo jointy kręcily sie churtowo nawet 10 grubych jointow dziennie spierdolilem sprawe nie mam sily kąpletnie a o snie dobrym mogę pomazyc wczoraj poszlem spac o 4 rano wstalem o 9 i poszlem spac o 3 w nocy .Ziołko zabralo mi bardzo duzo prace przyjaciół zostalem rownierz karany za posiadanie nie wielkiej ilosci . Nie czuje sie wcale lepiej od tych co Fete walą od kilku lat i przestali .Jesli czytasz ten komentarz zastanow sie czy warto zyc w objeciu nałogu

  28. story 314 6 miesięcy temu

    Motywujący artykuł

  29. Kamil 7 miesięcy temu

    Witajcie! ja palilem z 8 lat prawie codziennie napewno 5 dni w tygodniu, nie obwiniam mariuhane za to wszystko tylko siebie (człowiek jest kowalem swojego losu), zaczeło sie w szkole średniej, niestety zapewne bywało ze palilem jakies gowna nasaczane bo to Polska, malo jest dobrej jakosci, tzn naturalnej jakosci poniewaz nie ma legalizacji. Aktualnie jestem w Holandii od roku i widze wielka roznice w jakosci , nie pale juz 6dni (pierwsze 3 dni najgorsze) , mam hustawki nastroju,(juz jest coraz lepiej, zacząłęm medytowac) ,dziwne sny wrecz pojebane az boje sie zasypiac :/, poce sie w nocy,, naszczescie uprawiam sport oraz gram na gitarze to mi pomaga, ale nie jest to samo jak zapalilem, wiadomo muzyka lubi uzywki(uwielbialem grac na zajebce, ale to niestety iluzja :/ ) da sie tez rowniez ogarniac bez tego tylko to nie jest narazie dla mnie takie proste, nie ukonczylem matury ani zawodu z powodu braku motywacji oraz checi nauki , naszczescie zadecydowalem ze z tym skacze , chce zaczac zyc inaczej, rozwijac sie, miec otwarty umysl, nie palcie codziennie ani sami to jest wielki blad , jezeli nie dotrwam 30 dni ide na terapie, jestem w dobrej nadziei ! grunt to przyznac sie do uzaleznienia i zaczac walke , trzymam za was kciuki i Wy trzymajcie za mnie! 🙂

    • Łukasz 4 miesiące temu

      Jak się trzymasz mordo?

    • Ewa 1 tydzień temu

      I jak tam ?

  30. Lililu 7 miesięcy temu

    To już będzie moja druga poważna próba odstawienia MJ. Nie palę od Nowego Roku, czyli jest to mój drugi dzień abstynencji. Tkwię w uzależnieniu razem z moim mężem, który również pali, znacznie więcej niż ja.
    Nie jest łatwo. Poprzednie odstawienie zioła miało złe skutki – wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym z ciężką depresją i myślami samobójczymi. Wcześniej mąż był na miesięcznym odwyku. No i co? Od ponad roku codziennie minimum jeden joint, po pracy, jak święty rytuał, niczym sens życia. W tym wszystkim 9-latek, samotny, opuszczony. Bo po ziole relaks i luz, niczego się już nie pamięta, a co się miało zrobić – zrobi się jutro. W końcu świat się nie zawali. Zaczęłam mocno odczuwać zamglenie umysłu, wyłączanie się w trakcie czyjejś wypowiedzi, brak koncentracji, dziury w pamięci, pomieszanie z poplątaniem. Lenistwo, rozlazłość, niechęć do czegokolwiek, apatia, prokrastynacja, kołek w głowie… Mam dość. Chcę to zmienić. Dziękuję Cannabis za wszystkie dobrodziejstwa, ale jestem uzależniona i jadę w dół po równi pochyłej. Trzymajcie kciuki i ja za Was też trzymam. Pozdrawiam!

  31. Ciastko 11 miesięcy temu

    Cześć. Nawet nie jestem w stanie policzyc ile lat palę MJ. Tak na stałe, chyba zaczęło się w liceum (teraz mam 32 lata). Na początku to były tylko popalania..no bo skąd brać kasę..Jak już była praca i kasa..to się zaczęło częściej. Lubiłam to i nadal darzę sympatią. Udało mi sie skończyć studia (z przerwami, przez zioło)…Ale nie osiągnęłam tego, co miałam w planach. Ciulowa praca..udawało Mi sie palić nawet, kiedy odkryłam sport..miałam motywację do treningów i to nigdy mi nie przeszło. Potrafiłam isc zjarana na trening. Gro moich znajomych juz dawno, to porzuciło
    Założyłam rodzinę, mam córkę..w ciąży bez żadnych skutków ubocznych odstawiłam zioło…Po ciąży…wróciłam i paliłam aż do teraz..to jest sześć lat..rzucałam juz nie wiem ile razy. Chciałam nawet znaleźć jakaś grupę wsparcia, Bo czułam, że nie ogarniam. Paliłam codziennie. Jak tylko odprowadziłam córkę do przedszkola, wracałam i jeb odrazu, później pracowałam..zaczęło się, że dostawałam huśtawek nastroju, darłam się o byle co i z byle powodu. Bardzo cierpiał na tym związek z partnerem, który wie, że palę…pracuje nawet w neuropsychiatryku. Nie potępiał tego, Nie zakazał Mi palić…aczkolwiek zwrócił uwagę, że mamy tutaj złej jakości materiał, nasączany gównem niewiadomego pochodzenia. Mam różnych znajomych, takich którzy palą, codziennie i takich którzy nie dotykają zioła (oczywiście nie obnoszę się z jaraniem). Zaczęły mi przeszkadzać moje stany neurotyczne, Nie mogłam zapanować nad gniewem i huśtawkaMi nastroju..w kilka godzin po lolku, kiedy tylko zapaliłam…wszystko znikało, Jak za dotknięciem magicznej różdżki. Zaczęłam czytać fora, szczególnie opinię ludzi…i wielkie zdziwienie.. nie jestem z tym sama. To dodało Mi otuchy. To jest 7 dzień abstynencji..wcale nic mi sie nie poci ( co za dziwny objaw), Dobrze śpie…nadal nie mam snów, Ale liczę, że w końcu się pojawia, jestem senna i czuję pustkę, brakuje mi czegoś. Od dwóch dni mam kaszel. Wczoraj biegłam w biegu charytatywnym..od tego czasu mam kaszel, pluje…myślę, sobie..straszne gówno tam siedzi. Chce przestać palić juz na zawsze. Chce oderwać sie od MJ. Aczkolwiek jestem za legalizacja..Maria, Nienadużywana ma wiele pozytywnych skutków. Uwielbiałam jeździć po niej na rowerze haha..Ale ludzie, Nie palcie codziennie, to zabija umysł i uczucia. Chce się zmienić, bardzo..Tym razem, chce żeby się udało..aha psychicznie..co się zmieniło..od trzech dni, juz nie wybucham złością, tłumaczę sobie, że to minie. Uprawiam sport, uczę się angielskiego, przebywam z moja córka. Chce teraz się oddać jej, w całości… Pierwszy raz, się tak publicznie wynurzam. Chce zacząć żyć bez Marii, której oddałam swoje najlepsze lata. Pozdrawiam wszystkich, którzy walczą o swoje. Oraz tych, którzy szukają pomocy, pozdrawiam nawet tych, którzy nie chcą przestać. Robcię to z głową. BLESS

    • Greg 8 miesięcy temu

      Grubo, ja raczej widzę negatywne skutki odstawienia. Palę od 20 lat, miałem kilka przymusowych przerw, i zawsze, ale to zawsze widziałem jak zaczynałem się zachowywać tak jak przed rozpoczęciem palenia. Brak kontroli nad nerwami, wybuchy gniewu, kompletny brak empatii względem innych, chowanie w sobie uczuć, brak otwartości względem ludzi i wiele innych negatywnych rzeczy. Palenie pozwala mi czuć, być normalnym, panować nad złością, organizować się w życiu i do czegoś dochodzić. W momencie kiedy to tracę, kiedy nie moge zapalić, wszystkie plany przepadają, złe depresyjne myśli sprawiają że zimno analizuje wszytko i zawsze ten skrajny realizm powoduje że wiem, że nic nie ma sensu, że nie jestem w stanie czegoś zrealizować itp. Po paleniu nie ma dla mnie żadnych problemów, ani rzeczy nie do zrobienia. Jak nie tą metodą, to inną. Nic w życiu co widziałem, próbowałem etc. nie ma takiej mocy jak jaranie. Nie rozumiem, i chyba nie zrozumiem jak u innych to może powodować niechęć do działania, jak może doprowadzić do jakiś problemów. To właśnie bez tego jestem mniej wydajny, ogłupiony, a, na dodatek po tych 7dniach zaczynam już nabierać przekonania że już zawsze będzie źle, nic nie zrobię i nigdy nie zrealizuje swoich celi i nie dojdę w życiu do tego czego bym chciał. W moim wypadku konopie są receptą na normalność, a, każdy ich brak destruktywny niczym tsunami. Może ktoś się ustosunkuje względem mojego przypadku?

    • Ben 8 miesięcy temu

      Ja jestem uzależniony od alkoholu .Zdarza mi się nieraz ,że wypiję jedno piwo na jakiś czas a to tylko dlatego ,że nie mogę poradzić sobie z przeżywanymi emocjami.Jestem po kilkunastu terapiach ,unikam towarzystwa bo boję się,że się znowu wciągnę.Co prawda nie wypijam więcej jak jedno piwo,ale prawie rok temu wypiłem w sylwestra dwa szampany.Potem poszedłem na terapię zamkniętą i czuję się jakbym wogóle nie złamał abstynęcji .Jednak mam nieraz stany lękowe i niepewność co do tego .Co się jeszcze w życiu wydarzy.Nim w dzieciństwie wróciłem do nauki w szkole przeżywałem podobne stany ,ale o mniejszym natężeniu.Ciężko mi było się wtedy pogodzić z tym ,że to koniec ,że już się więcej nie napiję i że to koniec z moim uzależnieniem.Zanim wróciłem do normalności minęło trzy lata ,też miałem podobne stany ,że po jednym piwie nie musiałem więcej pić ,również zapaliłem marihuanę i pamiętam,że objaw mój był taki ,że prawie się przekręciłem.Uczyłem się w domu zamiast w szkole bo na niczym kompletnie nie mogłem się skupić.Sama myśl o tym ,że mam przeczytać książkę lub policzyć jakieś działanie z matematyki sprawiało,że potwornie cierpiałem .Teraz mam podobne stany ,ale o wiele potężniejsze jednak się nie poddaję mam zamiar sobie poradzić bo jest wspaniałe życie ,które dopiero da o sobie znać mam nadzieję ,że z kożyścią dla wszystkich .Gdybym mógł to bym cofnął czas,ale niestety nie da się .Życzę naprawdę wszystkim ,którzy mają i mieli podobne problemy ,że to co przechodzą to tylko wstęp do tego ,aby zastanowić się nad tym czy warto w ten sposób funkcjonować.

  32. Agata 12 miesięcy temu

    Palę od kilku lat, od kiedy chodzę na terapię, czasem przerywam ciągi na kilka tygodni lub miesiecy

  33. L 12 miesięcy temu

    Witam, pale regularnie od 12 lat ostatnie 8 dzien w dzien, malo tego regularnie pali rowniez moja narzeczona wiec mozna sobie wyobrazic jakie ilosci pochlanialismy (10 g na 4 dni) sumujac to wszystko nawet przy dobrej pracy jaka oboje mamy miesiecznie wydawalismy ok 2tys zlotych na palenie. Przez ostatnie 3 lata robimy sobie przerwy po 3-4 msc, choc przyznam ze z roku na rok jest co raz ciezej zrobic taka przerwe. Jakis czas temu trafilem na forum w necie w ktorym przeczytalem ze istnieje suplement diety ktory powoduje ze objawy odstawienia sa slabsze, ponoc srodek ten jest uzywany w przypadkach ostrego uzaleznienia od kokainy, suplement nazywa sie NAC czyli n-acetylocysteina, koszt opakowania to ok 100zl za 100 tabletek, producentow jest kilku wiec to nie kryptorekkama xD polecam mnie bardzo pomaga przetrwac najtrudniejszy okres

  34. Andrzej 12 miesięcy temu

    Pierwszy dzień detoxu za mną oczywiście bezsenność jaram chyba z 5 lat i to co dzień nie raz dzień odpoczynku , potrafiłem ostatni hajs wydać „coś wykmini” zawsze sobie mówiłem , mam nadzieję że chociaż na jakiś czas to odstawie ale przyznam chęć jest

  35. Karol 12 miesięcy temu

    Cześć. Mam 40 lat. Od urodzenia mam na całym ciele czerwone plamy, które pękają i tworzą się strupy. Co jakiś czas strasznie piecze mnie skóra. Wygląda niby normalnie a boli jak poparzona. Mam też ogromną wrażliwość na zapachy. Często wymiotowałem, nie mam apetytu. Do tego mam ogromne problemy z zapamiętywaniem, zespół Aspergera i ADHD. W szkole szło mi bardzo słabo. Od 20 lat codziennie paliłem po troszkę marihuanę. Wszystko mi bardzo smakowało, potrafiłem pracować i uczyć się po 18 godzin. Pół życia jestem prześladowany, szczują mnie psami i wyzywają od narkomanów. Miałem wiele najść na dom, zniszczyli mi życie i firmę. Kiedyś w poszukiwaniu lekarstwa trafiłem nie w tą bramę i chcieli mi wypalić oko papierosem. Prawie rok mazała mi się ropa. Od miesiąca nie palę bo nie mam pieniędzy i się boję. Do tego mam nowotwór ucha i pewnie już długo nie pociągnę. Nie mam chęci do życia, piecze mnie cała skóra, nie mogę pracować i uczyć się, cały czas chce mi się wymiotować, przestałem wychodzić do ludzi. Zrobili medyczną marihuanę po 70 zł w aptece chyba jakieś żarty. Państwo Polski napluło na mnie i kopie leżącego. To jest katolicki obóz koncentracyjny. Mam nadzieję, że te wszystkie bestie miłosierdzia kiedyś odpowiedzą za pastwienie się nad pacjentami.

    • Pulgio 2 miesiące temu

      Witam serdecznie, przygodę z marihuaną zacząłem bardzo wcześnie w wieku 13 lat co naprawdę negatywnie wpłynęło na mój mózg. Otóż trawka strasznie rozleniwia oraz pogarsza pamięć i koncentracje. W domu do 9 roku życia standard ze strony jednego rodziców – alkoholizm co również wypisalo piętno na psychice. Obecnie 23 na karku przerwę miałem od palenia przez 2 lata i świadomie oraz subiektywnie stwierdzam: buch nie jest dla wszystkich. Na tą chwilę śmiem stwierdzić, że borykam się z brakiem MOTYWACJI, problemy z koncentracja oraz pamięcią oraz straciłem apetyt, dołożyć do tego bezsenność, obniżenie nastroju, podsumowując depresja murowana. Ludzie przestańcie chmurzyć jeśli zauważyliście więcej negatywnych skutków bakania. Już nigdy nie zamierzam palić, odstawiam jaranie w kat. Powodzenia życzę wszystkim w odstąpieniu. Zostańcie silni.

  36. Grzesiek 12 miesięcy temu

    Hej wszytskim z marichana jestem juz w znajomości jakies 12 lat, od 9 dni już jestem na detoxie. Na początku mojej przygody było to cos fajnego od czasu do czasu ze znajomymi pośmiać się itd. W pewnym okresie przewinely sie tez inne uzywki, lecz gandzia została. Teraz czytam ten artykuł i sobie myślę kurde racja. Odstawić chcę sam, raczej na stałe. Nie ten artykul mnie do tego popchnął bo trafilem na.niego dopiero teraz. Palenie jest fajne ale tez uciążliwe. Trudno mi się skupić proste rzeczy sprawiają duże problemy. Doprowadzilem sie do stanu w którym palilem Co dziennie lecz nie jest to dobre. Palcie ale z głową bo ja palilem bez, mam nadzieję że teraz będzie lepiej i nie będę miał problemów aby to zostawić. Mógł bym wiele powiedzieć na temat moich doświadczeń z paleniem i tych dobrych i tych złych ale kaŻdy się kiedyś przekona jak to jest jak się przegina.

  37. M 12 miesięcy temu

    Palilem od liceum, przez całe studia i pózniej rok na emigracji. 6-7 lat. Kazdy dzien taki sam. Nie robiłem nic konstruktywnego. Oglądanie głupot w Internecie. Granie w gierki. Piwko z kumplami. Zero ruchu, zero zainteresowań, pasji. Chujowa praca. Życie od pierwszego do pierwszego. Od wiadra do lufki. Na początku było fajnie. Później zaczęły się schody. Lęki, fobie. Nie miałem ochoty na niczyje towarzystwo. Wolałem siedzieć sam przed kompem. Wszystko mnie draznilo. Wkreciles się za mocno ? Trwa przestała być wesoła uzywka. Zaczęła być koniecznością. Przekleństwem? W końcu udało się z tego wyrwać. Trochę przez przypadek. Zmiana miejsca zamieszkania. Otoczenia. Małymi krokami wróciłem na właściwe tory. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem że trawa nie jest dla wszystkich. Niektórym mocno ryje banie. Mnie zmieniała w bezproduktywna bakterie.Totalne zero. Dziś już nie jaram. Nie chce. Nie służy mi to. Życie odmienilo się o 180 stopni. Przeszedłem długa drogę. Masa energii. Sport. Fajna dupka, pies i dwie swoje mikrfirmy. Wiem ze bylem idiota bez planow i silnej woli. Teraz czerpie z życia pełnymi garściami. Nie neguje trawy. Spotykam się z kolegami którzy palą i funkcjonują normalnie. Nie przeszkadza mi to. Ale wiem że czasem jedynym ratunkiem dla kogoś jest całkowite odstawienie. Dla mnie był to przełomowy moment. Jeśli nie ogarniasz rzeczywistości po trawie to rzuć. Warto. Swiat jest fajny również bez trawy. Good luck!

  38. Tom 12 miesięcy temu

    Palę codziennie od 1995 roku. W tym czasie mialem dwa razy przerwe po jakies 10 dni i kilka pojedynczych dni ktore moznaby policzyc na palcach. Rzucac calkiem nie chce. Chcialbym umiec zajarac od okazji ale obawiam sie ze jak alkoholik po zajaraniu zaczne jarac ciągiem.

  39. Pawel 12 miesięcy temu

    Świetnie, że trafiłem na ten artykuł, a przede wszystkim komentarze. Nie zamierzam przestać palić (chociaż teraz to 99% przypadków waporyzacja, a nie palenie ), ale teraz utwierdziłem się w fakcie, żeby nigdy nie dopuścić do sytuacji pełnego zdominowania mojego życia przez MJ. Palę regularnie (w okresie wakacyjnym prawie codziennie), ale zawsze jest to wieczorny chill, nie palę w ciągu dnia. Rano budzę się wyspany, pełen energii do działania i z głową pełną pomysłów. Oczywiście skutki odstawienia podczas przerw odczuwam, ale w stopniu bardzo łagodnym. Palę od 16 roku życia (zdecydowanie za wcześnie), więc już ponad 18 lat. Osobiście uważam, że do wszystkiego trzeba „dorosnąć” i nie wszystko jest dla wszystkich, zdecydowanie jeśli chodzi o używki. Wszystko zależy od dojrzałości emocjonalnej, od stanu psychiki od podatności na uzależnienia etc. Trzeba znać swój organizm zanim zacznie się regularną przygodę z jakąkolwiek używką. Pozdrawiam wszystkich palaczy (byłych i obecnych), a rzucającym życzę wytrwałości i siły.

  40. Marcin 12 miesięcy temu

    jaram od 20 lat a mam 32, robiłem mniejsze przerwy typu tydzień, teraz aktualnie nie pale już prawie 3miechy wow 😀 pomijając ból głowy na początku i bezsenność nie miałem wielkich problemów i aktualnie mnie nawet nie ciągnie (co mnie cieszy) czym to zastąpiłem ? sport, książki, sport i adrenalina (w sporcie). Co jest fajne ? rzadziej mam zły nastrój !!! mam wiecej energii !!! i ogólnie jest dobrze 🙂 zauważam hmm „więcej” miłych rzeczy nie jestem już takim pesymistą jkim byłem kiedyś.

    Najgorsze były pierwsze 3 dni później jest już tylko lepiej 🙂
    Powodzenia 🙂

  41. Michał 12 miesięcy temu

    Podejście typu: rzucam na zawsze, już nie zapalę, to głupota – z góry skazane na porażkę. OK można, ale to jak postanowienie, że się więcej zimnego piwa nie napijesz w upalny dzień, albo zimnej wódki na weselu. Zdecydowanie lepiej ustalić sobie granice typu: palę raz w tygodniu w piątek wieczorem, albo palę tylko z kumplami na imprezach.
    I podstawą jest aktywność fizyczna – możesz odłożyć temat i się męczyć, albo z miejsca wskoczyć w jakiś sport. Im cięższy, tym lepiej. Godzina roweru dziennie (ale nie rekreacyjnie, tylko na maksa), bieganie, siłownia, albo nawet głupi stepper kupić i podeptać godzinkę dziennie wypacając się. Uprawiając sport możesz sobie spokojnie zapalić raz w tygodniu bez żadnych skutków ubocznych. I robić sobie przerwy np: miesiąc raz w roku.

  42. Rafał 12 miesięcy temu

    Palę od prawie 30 lat, od czasów liceum, a od około 20 lat codziennie, albo prawie codziennie. Ale też mam pracę, która wymaga ode mnie często realizacji kilkudniowych projektów, kiedy to „trzeźwy” i dostępny muszę być w tych dniach przez 24h/dobę. Podróżuję także, bardzo często do krajów Azji Południowo-Wschodniej, gdzie najczęściej nie ma mowy o paleniu, bo grozi tam za to kara śmierci. A wyjeżdżam często na miesiąc, albo i dłużej. Do tej pory nigdy nie miałem najmniejszego problemu z odstawieniem. Nie taki diabeł straszny 😉

  43. Miron 12 miesięcy temu

    Postanowiłem rzucić po 6 latach jarania codziennie – przed pracą, w pracy, po pracy itd, nie palę dziś dopiero piąty dzień – oczywiście nie jest to moja pierwsza próba rzucenia, ale tym razem wziąłem wszystko co związane z jaraniem (młynki, wagi, bletki) – całe magiczne pudełko 🙂 wyrzuciłem wszystko do kosza. I powiedziałem że to już dość, że chce moje życie z powrotem, żeby mój mózg znowu pracował na pełnych obrotach i żebym znowu miał głowę pełną pomysłów.
    Dziś miałem właśnie bardzo obniżony nastrój, nie mogłem przestać myśleć o blancie więc zacząłem szukać czegoś co mi pomoże w Internecie. Znalazłem. Znalazłem ten artykuł, a co ważniejsze te komentarze, te historie za co wszystkim dziękuję. Wiem że tym razem mi się uda i wiem że to co teraz czuję to nie problem ze mną tylko z tym że odstawiłem.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich!

  44. Michal 1 rok temu

    15 lat stażu z czego 10 lat to palenie zioła niczym papierosów, miałem stopki po 3 miesiące ostatnio było już bardzo źle, stan psychiczny niezbyt zadowalający, a dzieciak w drodze, decyzja – rzucam. Jakoś poszło tym razem dla odmiany nie liczę dni kiedy jestem czysty. Nawet już nie wiem ile nie pale ale pewnie około 2 miesięcy. I muszę powiedzieć teraz coś przykrego o ile zawsze po każdej stopce czułem się o ile można to tak nazwać zregenerowany i wydawało mi się, że udało się zacerowac dziury tak teraz mimo 2 miesięcy stan psychiczny oceniam na B. Kiepski choć z każdym dniem jest lepiej tak w porównaniu do wcześniejszych pauz, w tej bardzo ciężko mi się podnieść, jak z kimś rozmawiam to często gubię wątki i boję się, że tym razem muszę podziękować mojej kochanej Marii żegnaj bo następnym razem się mogę nie podnieść albo naprawdę zaczynam wierzyć, że nabawie się jakiejś choroby psychicznej. Przestrzegam wszystkich przed codziennym paleniem. Jeżeli sobie popalasz to zdyscyplinuj organizm z w taki sposób, żeby nigdy nie wyjść poza takie ramy a wówczas będziesz się cieszył smakiem zielska bez przeszkód długie lata w pełnym zdrowiu. Jeśli odpuscisz do palenia codziennego to radzę Ci odstaw to już na zawsse. Pozdrawiam palaczy

  45. Konrad 1 rok temu

    Tez jaralem długo 8lat . W późniejszym etapie jaranka miałem zajebsty niedosyt … Niby byłem ujarany ale chciałem więcej i więcej robiłem różne rzeczy jak już nie miałem jarania i pewnie większość użytkowników skrobalo młynek i opalało lufki. Odkąd zacząłem uprawiać sport minie już 2.5 roku ..ciągle jaralem ale gdy zacząłem zauważać ,że przeszkadza mi to w progresji z dnia na dzień ją rzuciłem. Jest ciężko .. najgorsze jest to ,że nie mam apetytu.. czuję się głodny ,ale nie mogę jeść wiadomo,że wszystko wróci do normy i trzeba przetrwać te najgorsze dni czy nawet tygodnie. Dodam ,że zaczęło się od marychy później próbowałem MDMA , amfetaminę , kokainę i zauważyłem ,że włącza mi się przysłowiowy (odkurzacz ) dzięki Bogu ,że ciągle słyszałem w głowie głos rozsądku . Odkąd nie jaram ,czuję się bardziej kreatywny , żywy , szczęśliwszy itp potrafię zagospodarować czas nawet gdy się nudzę. Jaranie jest fajne,ale niestety do czasu czym dłużej się pali to wpada się jeszcze w większy dołek i z każdym wyjaranym splifem czujesz pustkę. Zacząłem jarać jak miałem 16 lat skończyłem w wieku 24. Pozdrawiam wszystkich którzy rozmyślają rzucenie jarania i życzę sukcesu. Pamiętajcie ,że trzeba być pewnym rzucenia i trzeba znaleźć sobie jakieś super hobby (zabijacza czasu) . Trzymam kciuki za każdego i dacie radę głowa do góry. Pozdro kondzio

  46. Kola 1 rok temu

    Nie palę 12 dzień. Przechodzę istne katusze. Przede wszystkim nie śpię. Dodam, że rzucam wszystko naraz. MJ , nikotyna, kofeina. Nie sypiam do 27h, po czym padam na pysk. Odsypiam i cała akcja zaczyna się od początku. To moje ente podejście. Tym razem jednak się zawziąłem. O dziwo nie wylądowałem jak zwykle u psychiatry. Poprzednie próby odstawienia samej MJ wiązały się z koszmarnymi jazdami psychicznymi wyłączającymi mnie z życia. Nie byłem w stanie przekroczyć 10 dni. Zawsze wracałem. Odstawiałem jak już codziennie rano po zapaleniu rzygałem jak kot. Inne objawy- brak łaknienia, pocenie się (nienawidzę tego), drżenie rąk, irytacja, nadwrażliwość na bodźce (wszystko się dzieje za szybko, zwariować można, jest za jasne, za głośne). Korzystam z programu Candis. Naprawdę pomaga. Ja już nie chcę palić. Mam dosyć.

    • Monika 4 miesiące temu

      Hej. Jak sie masz? Ja na 2 dniu detoksu. Pozdrawiam ps idzie mi ok ale jestem podirytowana ….

  47. Patryk 1 rok temu

    Nie palę już siódmy dzień i nie czuje potrzeby zapalenia, ponoć wszystko jest w głowie jak to się mówi. Paliłem ładnych 8 lat około. Mam tylko jedno pytanie, nagle jak odstawiłem to zachorowałem, mam gorączkę boli głowa , czy może być to związane z odstawieniem?
    Pozdrawiam

    • Kola 1 rok temu

      hmm ciekawe, ja też zachorowałem 2 dni po odstawieniu, potworny kaszel, gorączka, kosmiczny ból zatok, jakoś tego nie powiązałem z MJ. ;/

  48. Sebastian 1 rok temu

    Yo wpadłem przypadkiem na ten artykuł i dodał mi bardzo dużo motywacji w dalszej drodze do pełnej abstynencji. Ogólnie jest ciężko, po ponad 11 latach palenia. Całe moje życie związane było z gandzia interesowało mnie wszystko w tym temacie czuję, że zacząłem za wcześnie i nie robiłem nic innego, potrafiłem przepalic 50 tke kozacki h topow w kilka dni.. Oczywiście nie sam chociaż często palilem samemu od rana, dziś czuję jak by ktoś wyjął zemnie serce i całą radość życia, mam okrutne objawy bez palenia jestem zagubiony. Ciężko myśleć pozytywnie być może mam fobie społeczna i gonitwy myśli po bezsenność, stany lękowe i depresję, wszystko natury psychicznej ale mam już za sobą 76 dzień detoxu. Nawet buszka choć była jedna wyłamka to nie chce już palic bo po prostu wiem że, będę czuł się źle i zamiast zrelaksować bardziej zestresuje mnie ten stan. Niedlugo przyjdzie paczka z CBDLife, wierzę mocno we właściwości cbd i pokladam dużo nadzieii, że pomoże mi złagodzić skutki przyjmowania sporych dawek thc, mam nadzieję że w Polsce będą dostępne produkty o wysokim stężeniu cbd w bardziej przystępnych cenach aby każdy mógł leczyć się naturalnie pozdrawiam całe WK jesteście super ekipą aktywistów, bywam na marszach od 2012. Życzę wszystkim powodzenia i przestrzegam młodych ludzi by nie zrujonawaly sobie życia! Wszystko z głową wszystko z umiarem. PEACE

    • Urszula 1 rok temu

      Super tekst. Kończę i Ja.

  49. Przemek 1 rok temu

    teraz moja kolej.. ! pale już 8 lat i chce w końcu przestać! najpierw ograniczę , a jak nie dam rady to napiszę do specjalisty .

  50. Gabriel 1 rok temu

    Super artykul. Swietnie napisa y. B motywujacy. Bardzo dziekuje! Swietna robota!

  51. Mariusz 2 lata temu

    Super artykuł, super sie czyta .. właśnie jestem na drugim dniu postu marihuanowego ale juz przerabiałem to kilkadziesiąt razy w ostatnim dwudziestoleciu palenia cannabis i wiem jak juz mój organizm reaguje. Wszystko co tu jest napisane to prawda, także wystarczy być wiadomym palaczem i wszystko inne przychodzi łatwiej . HEMP PEACE !!!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować!        |        WolneKonopie.org © 2020  -  Made on blunt. -  underground.  
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account