Poradnik dla chcących odstawić marihuanę

Nie pozwól by trawa cię przerosła

Konsumujesz zioło już od dłuższego czasu i zastanawiałeś się nad zrobieniem sobie przerwy?  Może odczuwasz mniejszą lub większą obawę na myśl o takim kroku? Nie martw się. W tym miejscu wielu było już przed tobą. Musisz pamiętać, że w większości przypadków odstawienie zioła to tak naprawdę nic wielkiego. Większość ludzi robi to samoistnie i nie potrzebuje do tego pomocy specjalistów.

Powodów do odstawienia marihuany jest sporo.

Pierwszy i najczęstszy – przestało cię to bawić, stało się to nudne, nie działa już tak jak wcześniej. Drugim poważniejszym powodem jest to, że zaczynasz żyć wokół marihuany, czyli konopie indyjskie i ich konsumpcja stają się celem samym w sobie, a nie tylko dodatkiem do życia. W tym wypadku niestety cierpisz zarówno ty, twoje życie (np. zawodowe), ale często też twoi bliscy. W tym okresie popadasz w rutynę, która jest często na tyle uciążliwa, że przestajesz być produktywny, stajesz się umysłowym “warzywem”, masz wszystko gdzieś i nigdzie dalej w życiu niż do dilera zajść nie możesz. Prędzej czy później, po okresie racjonalizowania sobie tej sytuacji twój mózg doprowadzi cię do pytania: po co ja to w ogóle robię? Zaczniesz zastanawiać się i zrzucać wszystkie problemy pojawiające się w życiu na marihuanę, swoich znajomych, z którymi spożywasz i na świat, który nie spełnia twoich oczekiwań. Może w tym całym obwinianiu zapomnisz nawet, autorem ilu problemów w twoim obecnym życiu jesteś ty sam.

W tym wypadku przede wszystkim powinieneś zacząć spoglądać na zaistniałą sytuację z dystansem i spojrzeć na samego siebie. Co cię pchnęło do tego, że doprowadziłeś się do tego stanu? Może są to problemy natury psychicznej? Może w ten sposób uciekasz od problemów dnia codziennego? Może dopada cię wypalenie, rozczarowanie sobą lub innymi, masz poczucie, że nie spełniasz czyichś oczekiwań? Może to z powodu złych relacji w rodzinie? Może powodem jest alkoholizm i agresja w twojej rodzinie? Być może dzieje się to przez kompleksy, w które popadasz dorastając? Zastanów się i spróbuj zacząć rozwiązywać problemy, od których uciekasz, a przed którymi nie uciekniesz, bo życiu w naturalny sposób towarzyszą problemy. Musisz wykazać inicjatywę, musisz obudzić w sobie motywację, zrozumieć, że inni też muszą się z tymi problemami na co dzień borykać, zrozum, że nie jesteś sam. Pamiętaj wszystko “siedzi” w twojej głowie. Zrozum, że to nie substancja jest winna twojego stanu, jej nadużywanie jest sygnałem, że to z tobą dzieje się coś niedobrego. Możliwe, że opisywany tu krok będzie dla ciebie trudny, może nie potrafisz zobaczyć problemów lub skonfrontowanie się z nimi wydaje ci się zbyt drastyczne – warto zastanowić się nad rozmową z kimś, może to być znajomy, przyjaciel, a może warto wraz z psychologiem zaglądnąć do tego bolesnego worka?

Jak już zanalizujesz sytuację, w której się znalazłeś i wyciągniesz wnioski zastanów się w jaki sposób konsumujesz marihuanę i czy mieszasz ją z tytoniem.

Dużo łatwiej jest zrezygnować z marihuany ludziom, którzy nie palą papierosów lub nie dodają tytoniu do skrętów. Niestety większość ludzi tak robi i prawie żaden nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak naprawdę dodatkowym problemem w odstawieniu marihuany jest uzależnienie od nikotyny. Połączenie tych dwóch substancji jest dla twego uzależnienia kluczowe. Wiele efektów odstawiennych spotęgowanych jest właśnie przez nikotynę i to ona podnosi poprzeczkę w przypadku prób rezygnacji z konsumpcji. Jeśli nie musisz odstawiać palenia natychmiast, albo chcesz zredukować szkody, zacznij powoli pozbywać się tytoniu z marihuany tak, aby organizm “nie zauważył” w mieszance jego braku. Możesz robić to powoli i stopniowo, z tygodnia na tydzień zmniejszać ilość tytoniu, aż po kilku miesiącach palenia, bez żadnego dyskomfortu z tym związanego dojdziesz do bardzo nikłej ilości, której prawie w joincie nie widać. Najtrudniejsze w tym procesie jest całkowite zrezygnowanie z tytoniu. Przez dość długi okres prawdopodobnie musisz mieć chociaż tę ociupinkę w środku, a jak się tego pozbywasz joint nie smakuje tak dobrze i “czegoś” ci brakuje. Jednak Twój zapał i chęć pozbycia się tej substancji z jointa musi być silniejsza. Wiedz, że po kilku dniach lub tygodniach całkowitego wyeliminowania tytoniu uczucie “braku czegoś” zanika. Gdy dojdziesz do tego etapu, będzie ci dużo łatwiej odstawić marihuanę, niż na etapie palenia jej z tytoniem.

Jednak ty chcesz rzucić zioło już teraz, nie masz czasu na pozbycie się tytoniu z suszu, co masz zrobić, aby tak się stało?

Po pierwsze ustal sobie datę, która wyznaczy ci czas zaprzestania używania. Np. daj sobie na to 30 dni. Gdy już ten okres minie i przyjdzie dzień odstawienia pozbądź się pojawiających się obaw zmieniając podejście do tego procesu. Podczas próby odstawienia marihuany po wieloletnim, codziennym nadużywaniu, większość użytkowników ma olbrzymie obawy przed tym, co będzie się z nimi działo. Jak będzie wyglądał świat i codzienność po zaprzestaniu palenia? Co się stanie z moim organizmem? Czy będę wciąż widział sens życia? Jak poradzę sobie ze stresem, gdy w domu nie będzie na mnie czekać joint na kanapie? Przede wszystkim musisz wiedzieć, że myśli a rzeczywistość to zupełnie inne bieguny. W tym momencie myśli urastają do obaw o wydawałoby się wielkich rozmiarach, ale tak naprawdę jak spojrzysz na to z dystansem pozwoli ci to na pomniejszenie ich znaczenia.  Ja z perspektywy czasu patrzę się na to z uśmiechem i nawet z zaciekawieniem, że mogłem się tego w ogóle obawiać. Bądź pewien, że jeżeli nie cierpisz na zaburzenia psychiczne czy inne choroby, na które pomaga marihuana i jesteś zdrowym użytkownikiem, który jej nadużywa, to z zaprzestaniem palenia wiązać się będzie tylko i wyłącznie pozytyw. Postaraj się nie walczyć z tymi myślami, ale je zmienić, spróbować pomyśleć pozytywnie – przecież świat się nie skończy, przecież dilerzy lub namiot uprawowy nie znikną, przecież jak będę chciał, to jeszcze nie raz w życiu “zajaram”, moja dziewczyna nadal mnie będzie kochać, a być może po odstawieniu jeszcze bardziej. Przecież jak zrezygnuję z palenia będę trzeźwiej myśleć, poprawi mi się pamięć, będę wydajniejszy w życiu, będę mniej ograniczony, bardziej zmotywowany! Powiedzenie “żyć nie umierać” pasowałoby tutaj idealnie,  jednak w praktyce nie jest to takie proste. Najważniejsze to zacząć ze sobą rozmawiać.

Jak już spróbujesz zmienić swoje nastawienie psychiczne, powinieneś przygotować się również na możliwe efekty odstawienne.

Są one nieprzyjemne, wprowadzają dyskomfort, ale i tak porównując do efektów od innych substancji psychoaktywnych, chociażby takich jak nikotyna czy alkohol są one nikłe, o słabym nasileniu! Przede wszystkim odstawienie marihuany nie jest dla ciebie niebezpieczne. Musisz wiedzieć, że ogrom ludzi, możliwe, że o tej samej godzinie również odstawia inne używki i ma dużo większy problem niż ty! Skoro inni dają radę, dlaczego ty masz nie dać? Efekty odstawienia wiążą się ze zmianą funkcjonowania pracy mózgu, nasz mózg musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji, a do tego potrzebny jest upływ czasu. Najpopularniejsze skutki po zaprzestaniu nadużywania to: pocenie się rąk, pocenie się ciała podczas snu, bezsenność, brak apetytu, dreszcze, uczucie zmęczenia, chęć sięgnięcia po używkę (efekt występujący szczególnie, gdy mieszasz marihuanę z tytoniem), poddenerwowanie, a w dłuższym okresie abstynencji, u niektórych osób obniżenie nastroju. W ekstremalnych przypadkach obniżenie nastroju, a nawet symptomy depresji mogą trwać do roku, do czasu aż twój mózg zacznie ponownie produkować endokannabinoidy w sposób naturalny (paląc marihuanę rozregulowujesz pracę tego układu uzależniając ciało od przyjmowania kannabinoidów z zewnątrz). Efekty te mogą występować wszystkie naraz, bądź tylko niektóre. Musisz pamiętać, że u zdecydowanej większości nawet tzw. ciężkich użytkowników trwają one do 7 dni. Po tym okresie prawdopodobnie skończy ci się dyskomfort z odstawieniem i zaczniesz coraz lepiej i łatwiej funkcjonować. Dla wielu ten okres jest trudny do przetrwania i wielu wraca do marihuany po kilku dniach bądź, co jest częstym i bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, sięga po inną używkę lub leki. Pamiętaj, że nasz umysł traktuje odstawienie używki jako stratę, karę i będzie wystawiał cię na pokusy zdobycia jakiejś szybkiej nagrody w postaci np. kolejnego uzależnienia (hazard, alkohol itp). Jeżeli masz zamiar wspomagać się w tym okresie farmakologią to radzę ci to zrobić pod okiem specjalistów lub wybrać mniejsze zło i zostać przy marihuanie.

Co zrobić, aby w miarę komfortowo przetrwać ten okres?

Po pierwsze, przypomnij sobie co lubiłeś robić przed rozpoczęciem konsumpcji marihuany, a z czego zrezygnowałeś i zacznij to robić. Po drugie wprowadź przynajmniej w pierwszym tygodniu od odstawienia ćwiczenia fizyczne, dość intensywne. Ćwicz tak, aby się zmęczyć, musisz poczuć te ćwiczenia w mięśniach! Po trzecie pójdź na masaż, szczególnie wieczorową porą. Masaż i ćwiczenia pobudzają twój mózg do produkcji endokannabinoidów, a poprzez to, że dostarczałeś je z zewnątrz, twój mózg się “rozleniwił” i przestał je produkować. Podczas pracy i dodatkowych zajęć będzie ci dużo łatwiej przetrwać okres odstawienia. Po czwarte powiedz znajomym i rodzinie, że odstawiasz marihuanę. Powiedz im, aby wspierali cię w tym procesie moralnie i motywacyjnie. To jest bardzo ważna sprawa, aby twoje otoczenie w tym pomagało. Niektórzy “odstawiacze” całkowicie rezygnują z dotychczasowych znajomości, ale w mojej opinii nie jest to dobre rozwiązanie. Przecież nie kumplujesz się ze swoimi przyjaciółmi tylko z powodu tego, że konsumujesz z nimi marihuanę, ale dlatego, że ich po prostu lubisz. Ja nie musiałem rezygnować ze swojego towarzystwa, nie musiałem wyrzucać przedmiotów kojarzących mi się z marihuaną, ba, nie musiałem nawet wyrzucać marihuany. Po prostu ją schowałem w szafie. Ja jednak nie miałem na celu rzucić konsumpcji na stałe, ja miałem na celu abstynencję przez ustalony przeze mnie czas. Wiedziałem, że będę używać marihuany w przyszłości. Tym, którzy chcą odstawić marihuanę na stałe radzę jednak pozbyć się wszystkiego co z nią związane. Są dwie metody odstawienia marihuany: całkowite odstawienie lub odstawienie powolne. Całkowite odstawienie wiąże się z natychmiastowym zaprzestaniem konsumpcji (bez względu na to, czy jest to natychmiast, czy w danym dniu), odstawienie powolne, czyli stopniowa eliminacja używania, to zmniejszanie częstotliwości i ilości. Są również dwa cele odstawienia marihuany: na stałe i na dany okres. Gdy chcesz zrezygnować musisz sobie taki cel ustalić i wybrać najbardziej odpowiednią dla ciebie metodę. Pamiętaj wszystko wymaga dyscypliny, samozaparcia i odpowiedniego podejścia psychicznego, zrozumienia otoczki, która wiąże się z konsumpcją marihuany i jej zakończeniem.

Następnym ważnym czynnikiem jest zbilansowana i zdrowa dieta.

Podczas tzw. wycofania (odstawienia marihuany) prawdopodobnie stracisz apetyt i będziesz z rozrzewnieniem tęsknił za tzw. gastrofazą, czyli niepohamowaną chęcią jedzenia słodyczy i tłuszczy. Pamiętaj, że apetyt prędzej czy później odzyskasz, a czas ten możesz wykorzystać na swoją korzyść. Zacznij dobrze się odżywiać, wyrób w sobie dobry nawyk zdrowego jedzenia – da to twojemu organizmowi energię, naprawi tkanki narządowe i wzmocni twój system odpornościowy, a w przypadku wycofywania się z marihuany przede wszystkim wpłynie pozytywnie na twój nastrój. Możliwe, że rozpoczęcie przyrządzania potraw to jest jedna z tych rzeczy, które będą dla ciebie swoistą formą terapii, która znajdzie ujście dla twojej kreatywności i zwiększy poczucie własnej wartości.

Pamiętaj – odstawiając marihuanę unikaj sytuacji stresowych, samotności i nudy, bo są to podstawowe powody, przez które zacząłeś ją nadużywać. Takie rzeczy jak nowe hobby, zdrowe odżywianie i ćwiczenia fizyczne, branie od czasu do czasu udziału w spotkaniach towarzyskich, posiadanie wspierających cię przyjaciół i rodziny to klucze do osiągnięcia sukcesu. Rzucenie zioła nie jest trudne, ale też nie jest łatwe, jednak dzięki odpowiedniemu podejściu, wsparciu i dalszej opiece jest możliwe i nadzwyczajnie satysfakcjonujące.

Jeżeli mimo powyższych rad nie będziesz w stanie odstawić samemu używania marihuany, możesz skorzystać z pomocy specjalnego programu terapeutycznego CANDIS, który został stworzony tylko dla marihuanistów. Ma on za zadanie zmniejszyć częstotliwość używania lub wyeliminować je całkowicie i to ty decydujesz, którą formę wybierzesz. Jeżeli chcesz dalej używać to ten program pomoże ci robić to świadomie, pomoże ci zredukować szkody z używania i pomoże ci odpowiedzieć na wiele pytań, nad którymi do tej pory nawet się nie zastanawiałeś. Pójście na tę terapię wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami, musisz udostępnić swoją prywatność i emocje terapeutce, ale nie martw się nic nie wyjdzie poza drzwi gabinetu. Zapewniam cię, że po skończeniu każdego spotkania będziesz się czuł lepiej niż przed. Jest to całkowicie darmowy i anonimowy cykl spotkań z terapeutą przeszkolonym specjalnie do tego typu terapii, który w przyjazny sposób, z serdecznym podejściem zrobi wszystko, aby ci pomóc!  Nie bój się skorzystać z tej opcji, może ona przynieść ci same korzyści i od ciebie zależeć będzie jak je wykorzystasz.

Powodzenia!

Jakub Gajewski

Jakub Gajewski
Tags:
103 komentarze
  1. Aviator 3 tygodnie temu

    Fajnie się czyta te Wasze komentarze 🙂 Napiszę Wam też jak to u mnie wygląda. Paliłem od 16 roku życia, początkowo składki z kolegami, a gdy zacząłem pracować to zaczęło się palenie nałogowe codziennie, które trwało łącznie z 20 lat (teraz mam 37). Moja najdłuższa przerwa, jakieś 2 lata temu, trwała 1,5 roku i przez ten czas zrozumiałem, że można cieszyć się życiem bez jarania. Zacząłem dużo trenować siłowo oraz biegać. Uważam, że sport i wysiłek fizyczny jest bardzo ważnym elementem wychodzenia z jakiegokolwiek nałogu. Trzeba sobie wyznaczyć jakiś cel, np. przebiegnięcie jakiegoś dystansu w jakimś czasie i żyć dążeniem do tego celu. Wszystko super, tylko żeby być bardzo aktywnym, to trzeba się dobrze regenerować, no i tutaj zaczęły się problemy. Mój sen bez palenia jest płytki i krótki. Budzę się po 4 godzinach, a to zdecydowanie za mało na regenerację. Słaby sen prowadzi do infekcji i przetrenowania. Miałem nadzieję, że po roku to minie i zacznę się wysypiać normalnie. Niestety tak się nie stało. Po 1,5 roku będąc u znajomych zapaliłem i tak się po tym wyspałem, że rano mogłem góry przenosić. Stwierdziłem, że będę palił w weekendy, żeby odespać i tak robiłem przez 2 tygodnie. Potem zacząłem palić codziennie przed snem i było super. Do pracy przychodziłem tak wyspany, że humor miałem najlepszy w całej firmie 🙂 W głowie jednak siedziało cały czas to, że wieczorem sobie zajaram. Największy problem był w weekendy, bo paliłem często od rana do wieczora – znacie to dobrze 🙂 Nie jest łatwo palić, mieć to w domu i nie palić “aż nie padne”. Problemy z kontrolą, weekendowe zamulenie i koszty palenia popchnęły mnie ostatnio do psychiatry. Dostałem tabletki Trittico, które w małych dawkach stosuje się jako środek wydłużający sen. Jestem po kilku dniach stosowania i szału nie ma, ale jeszcze eksperymentuje z dawkami. Sen jest lepszy, ale zamulenie rano dużo większe niż po trawie. Problem ten rozwiązuje na szczęście trening na wysokim tętnie. Zobaczymy jak będzie po miesiącu. Jeśli ktoś ma ochotę porozmawiać i podzielić się doświadczeniami, to jest mój anonimowy email: aviator4@o2.pl Wszystkiego dobrego wszystkim życzę 🙂

  2. w88telcom 2 miesiące temu

    Super artykuł, super sie czyta .. właśnie jestem na drugim dniu

  3. Disney 2 miesiące temu

    Cześć. Ja też chciałabym napisać coś od siebie. Mam 20 lat, studiuję dziennie, trochę pracuję w wolnym czasie. Pierwszy raz spróbowałam marihuany w wieku 16 lat, ale palę regularnie od 1,5 roku. Nie palę codziennie, nie pozwala mi na to grafik tygodniowy, poza tym szkoda by mi było kasy. Palę w każdy weekend, często od rana do wieczora, ostatnio zdarzało się również na tygodniu wieczorem. Niedawno zaczęłam obserwować u siebie nieusprawiedliwiony stres, lęk, zdenerwowanie, zły humor. Jak tak teraz myślę, to palenie nie ma większego sensu na dłuższą metę – oczywiście na początku palena była to nowość, nowe uczucie, nowe doznania, ale teraz już nic nowego mnie nie spotyka. Czasem wymyślę jakiś śmieszny żart na haju, ale potem i tak go nie pamiętam więc co mi z tego… Wiem, nie paliłam codziennie, ale czułam i czuję się uzależniona psychicznie. Mam postanowienie nie palić cały kwiecień, może być ciężko, ale po prostu znajduje sobie nowe aktywności i hobby – zaczęłam ćwiczyć, przerabiać ciuchy (które sprzedaje na vinted), szyć, czytać więcej książek, robić domowe naturalne kosmetyki. Polecam wam to również. Z marihuany nic wam nie przyjdzie w życiu, o niczego nie dojdziecie na dłuższą metę, a dzięki przeczytaniu ciekawej książki, zrobieniu czegoś nowego, spróbowaniu nawet jakiejś nowej potrawy poszerzacie swoje horyzonty. Świat, życie i ludzie są zbyt ciekawi, żeby marnować czas na palenie. Zróbcie sobie listę rzeczy, które chcecie zrobić i będzie wam dużo łatwiej odstawić. Trzymam za wszystkich kciuki i wy trzymajcie za mnie również!

  4. Kacper 2 miesiące temu

    Prawie 20 lat, od roku palę coraz częściej, w wieku 17/18 lat zdarzało się tylko okazyjnie raz na 3mies, ale w ciągu roku zauważyłem że palę coraz więcej. Na początku to było raz na 2 tyg potem wakacje , częściej i częściej, aż przyszła jesień było Już 3/4 razy na tydzień. Gdy spotykaliśmy się z kolegami i nie było co robić do goniliśmy po zioło, aż doszło do tego że umawialiśmy się na palenie, od dwóch miesięcy palę praktycznie codziennie , mocne było dla mnie 11 dni z rzędu palenia jointa ,potem miałem ok 5 dni przerwy i lecę teraz już 2 tygodnie jarania (z jednym dniem przerwy) stało się to dla mnie już codziennością, niewinną sprawą, A pamiętam jak w wieku 15 lat mówiłem że nigdy się od tego nie uzależnię, ważne jest żeby dostrzec swój problem. Czasami pierwsza myśl po przebudzeniu to “hmm czy dziś zajaram” było to dla mnie przytłaczające, ostatnimi czasy czuje że gubię siebie , zacytuję tutaj wersy z nowego pro8l3mu “Coraz więcej rzeczy we mnie, ale coraz mniej jest mnie ” to praktycznie opisuje mnie ,kiedyś byle wesołym nastolatkiem który wiązał przyszłość z piłką, czasem się wychodziło na piwo i wtedy sporadycznie pojawiało się też zioło, na początku mi się nie podobało bo miałem za mocno ale z czasem się przekonałem, mam też taki charakter że łatwo ulegam i jestem podatny na używki ale chce to zmienić i zawalczyć z samym sobą. Czuje właśnie że jest mnie coraz mniej, stałem się bardziej obojętny na wszystko, a kiedyś bym się tym bardzo przejmował, Jestem mniej czuły, nie odczuwam tak silnie emocji jak kiedyś, boję się że to objawy depresji,czasami mam doła A lufka czy lolek to tylko chwilowa odskocznia, nie pomyslałbym nigdy że będę jaral codziennie, teraz dostrzegłem w tym problem., to zabiera mi najlepsze lata życia, zaczęły się problem.y z pamięcią , coraz mniej się zadaję z moimi dobrymi znajomymi którzy nie palą, chce być tylko z tymi z którymi mogę zajarac ,większość pieniędzy z dorywczej pracy na budowie itp, (zdałem maturę ale nie poszedłem na studia, siedzę w domu) wydawałem na palenie to był priorytet , nie chce tego więcej robić bo to daje tylko chwilowe poczucie szczęścia, czasem patrzę w lustro i nie poznaję siebie ,myślę sobie że to nie ja że nie tak sobie siebie wyobrażałem , chce z tym skończyć choć wiem że nie będzie łatwo, muszę być asertywny i nauczyć się wychodzić z kolegami bez używek normalne życie, czasem na piwko ,bez przesady , i nie jarac, wiadomo że od czasu do czasu dla relaksu chciałbym zapalic ale chce poczuć że mam nad tym kontrole dlatego chce zrobić dłuższą przerwę żeby pokazać sobie że to kontroluje bo narazie tak nie jest i nawet to do mnie nie docierało, w dni gdy nie jarałem, nie czułem się źle ale z nudów ktoś napisał czy wychodzę i jakoś samo wychodzilo, muszę się opamietac , nie chce żałować ,nie chce mówić ze to były błędy młodości, od rana do momentu gdy wieczorem zajarałem to czasem nIe mogłem wytrzymać ze sobą, byłem smutny zdolowany, negatywne myśli, poczucie że nie Bede szczęśliwy w życiu, za niedługo mam 20 lat przez ostatni rok pale coraz więcej i chce odzyskać nad tym kontrole, odzyskać chęć do życia i zobaczyć że można żyć bez tego i wtedy dostrzec piękno światami bo widzę po niektórych konentarzach że się da, pisze tu komentarz bo ostatnie dni jarałem codziennie , dziś bat i kilka luf i od jutra planuje z tym skończyć ten komentarz to oby kropka w pewnym rozdziale w moim życiu, chce mieć Ambicje i cele A nie jarac co wieczór i wegetowac, patrzeć jak najlepsze lata uciekają mi przed oczami , Jestem wrażliwy i emocjonalny, lubię szczere rozmowy ale czuje że przez jaranie coraz ciężej mi to okazywać mimo że bym chciał. Życzcie mi powodzenia i ja również życzę wszystkim aby się udało, czuje że jeszcze jest dla mnie czas aby się ogarnąć, ten,kom to moje oczyszczenie. Nie chciałbym kiedyś powiedzieć o sobie ze np. Pale od 5 lat, to by było dla mnie straszne, nie chce marnowac sobie życia, chce wyjść na prostą, odzyskać trzeźwość myślenia bo jestem przymulony już czasami i to widać. Życie będzie piękniejsze mam taką nadzieję. Powodzenia jeszcze raz dla wszystkich!

  5. Mike 2 miesiące temu

    Siema, mam 36 lat, pierwszy raz zapaliłem jak miałem 15 lat, paliłem codziennie od 20 do 33 roku życia. Mam zone i 2 wspaniałych i zdrowych dzieci. Paliłem przeważnie bongosy , czasem jointy , wiadra , wypalałem dziennie od 1 do 3 gram, do tego piłem pare piw( paliłem przeważnie wieczorami aż zasypiałem ale czasem paliłem już po przebudzeniu i jaralem do nocy). Najczęściej zjarany grałem na konsoli albo oglądałem filmy, czułem ze jestem uzależniony ale nie przeszkadzało mi to w funkcjonowaniu , tzn. miałem dobra prace oraz nie zaniedbywalem rodziny i bliskich , czasem miałem przymusowe przerwy od palenia( praca za granica gdzie nie było możliwości palenia ) a czasem nie było z kad załatwić zielska, w te dni kiedy nie paliłem było ciężko , brak snu i ogólne wkurwienie .. Bardzo lubię palić ale wiem ze co za dużo to nie zdrowo .. od 3 lat nauczyłem się palić z przerwami , tzn . kupuje palenia z 10 g , pale kilka dni aż się skończy i po tym czasie nie pale tydzień , miesiąc , to zależy .. ale mam nad tym kontrole , nigdy nie miałem problemu z uzależnieniami a próbowałem w życiu amfetaminy, kokainy w tym paliłem cracka, jadłem kwasy , extasy, grzyby .. myśle ze dużo zależy od danego człowieka , psychiki oraz doświadczeń życiowych , mam na myśli dzieciństwo i dorastanie .. oczywiście jak przestawałem jarac zielsko po długich latach lub miesiącach palenia to tez miałem ciężkie dni (bezsenność przez kilka dni , brak apetytu i ogółem brak chęci do życia z myślami samobójczymi włącznie) ale zawsze umiałem sobie powiedzieć ze po burzy zawsze wychodzi slonce , pomagała mi także moja żona w tych ciężkich chwilach oraz moje dzieci dawały mi motywacje do życia bez palenia . Pozdrawiam palaczy oraz trzymam kciuki za tych co chcą lub właśnie rzucają jaranie bo życie bez tego jest możliwe i jest piękne . Ja sam kocham palić zielsko ale kontrola nad tym jest najważniejsza . PEACE .

  6. Karolina 3 miesiące temu

    No to kolej na mnie..
    Mam 28 lat pale od 16stego roku życia A od 19 nałogowo u mnie wygląda to tak że skonczylam szkole mam dobra prace.
    Pale codziennie wieczorem po pracy z moim narzeczonym i od 19 nie odbieram telefonów żeby móc się spokojnie odprężyć. Lubię ten stan. Ale z natury jestem człowiekiem z adhd, czasem myślę ile przez marichuane mnie rzeczy omija. Palimy obydwoje walczymy z tym, zaczynają się pojawiać mysli o dziecku i wiadomo muszę odstawić ale ciężko mi idzie… boje sie ,ze nigdy to nie nastąpi. Nie palę drugi dzien moje myśli zaczynają krążyć wokół zielonego. Naprawdę chce rzucić i do tego nie wracać najbardziej to szkoda mi samej siebie że przez palenie tracimy cząstkę siebie i pieniędzy które idą z dymem i nic z tego nie ma.. czasem próbuje się z tym zmierzyć ile na to wydajemy i naparawde to nie jest normalne, każdemu z nas tutaj palących zycze abyśmy doszli po rozum do głowy i aby nas nie omojalo zycie. Damy rade! Damy rade …

  7. Sandra 3 miesiące temu

    Jestem dziewczyną mam 27 lat.Od 10 palę nałogowo i mam już kurczę dosyć. Nie mogę spać gdy nie zapalę i czuje tak paskudny we wnętrzu nie pokój, że nie mogę funkcjonować.W dzień daje radę Ale wieczory to porażka.Chce przestać palić bo nie ukrywajmy nie jest to tanie i dla niektórych trudno dostępne A jak mam się męczyć sama że sobą i płakać do poduszki to takie funkcjonowanie nie ma sensu. Gdy nie palę mam wrażenie, że problemy trzykrotnie mocniej mnie odbijają.Jak wspomnę czasy gdy bez palenia musiałam się z nimi uporać to tęsknię za dawną sobą. Tak Po prostu musiała.sie wypisać.

    • Sandra 3 miesiące temu

      Siemka.. przeczytałam to i O kurwa mam tak samo tylko mam 23 lata. Ale serio dla mnie dzień bez tego jest tragiczny i do dupy.. szkoda gadać

  8. Andrzej 5 miesięcy temu

    Witam,czy jezi parę 3x do 6 w miesiącu to jestem uzależniony ?

  9. Niko 6 miesięcy temu

    Zioło niby nie Hera, ale znam tylko jedna osobę która wyszła z ciężkiego jarania( 3-5g dziennie) na dobre. Cała reszta “nie jara “ale jednak czasem sobie zapali..
    Sam jestem palaczem i to ciężkim. Pale od 10 lat z czego 7 od rana do wieczora. Miałem przerwę 2 miesiące i nie dawno znów pękłem. Tym razem jest inaczej bo nałóg nie wrócił ze zdwojoną siłą, a wrecz przeciwnie. Nauczyłem się palić wieczorami, kilka razy udało mi się w ogóle nie zajarać z własnej woli mając zioło przy sobie. 10 lat zajęło mi zrozumienie że palenie zioła od rana do wieczora jest chujowe. Raz że to w ogóle nie klepie, w robocie nic się nie chce nie mówiąc już żeby do niej pójść. Nie mówię już o czarnej flegmie, przewlekłym kaszlu, bólach w klatce i kwestiach finansowych. Zioło nie przeszkadza w niczym jeśli korzystamy z umiarem. Moim zdaniem jak ktoś już wpadł w zielone szpony to powinien się z tym pogodzić i próbować zapanować nad nałogiem ,a nie rzucać całkowicie. Zawsze po dłuższej czy krótszej przerwie przyjdzie ten dzień gdzie przed oczami będziesz mieć nic innego tylko małego buszka…
    Osobiście pale teraz wieczorami po robocie 1-2 Bogdany. Mam cel żeby palić tylko w weekendy. Póki co jest ok. Z 10-15 lolow dziennie zeszedlem do wieczornego palenia. Ostatnio nawet poszedłem pobiegać co było nie osiągalne paląc cały dzień. I ogólnie jak THC mniej to więcej się chce. Jak za dużo to nic się nie chce, a jak brakuje to w ogóle przejebane:D

  10. Rafał 6 miesięcy temu

    Cześć Wszystkim. Mam 42 lata i palę codziennie od 24lat. Palenie nie przeszkodziło mi w skończeniu studiów czy znalezieniu pracy która by sfinansowała moje życie. W ostatnich kilku latach doszedłem do około 2g dziennie. Wstaje palę blanta i do pracy. I tak przez cały czas. I tu pojawił się problem. Jak nie zapale to nie chce mi się wstawać z łóżka. Kiedyś dawało mi to przyjemność A dzisiaj lęk, że jak nie zapale to nie wytrzymam. Nie palę 4 dzień i chciałbym już nigdy nie zapalić bo wiem z przeszłości, maks nie paliłem tydzień, że potem palę jak smok około 10 blatów dziennie. Bądźcie silni trzymajcie za mnie kciuki i ja za Was też trzymam. Życzę wytrwałości Wszystkim i pozdrawiam.

    • Szymon 6 miesięcy temu

      Ja dzisiaj zaczynam z nowym rokiem. Powodzenia Rafał, będę wpadał tu częściej. Jutro opiszę swoją historię. Bądźcie silni!

    • K.P 6 miesięcy temu

      Trzymam kciuki. Jest 04:54 nie spie i czuje sie jakbym wpadl w przepaść… pale na wieczór codziennie z małymi przerwami od dobrych 5 lat. Mam 24 lata. Nie wiem czy mój paskudny stan psychiczny spowodowany jest paleniem MJ. Mam pewnie problemy natury egzystencjalnej, jestem zamulony, załamany i brakuje mi energii do działania. Nie pale od 1 dnia, od początki roku. Może to nie wina blantów… Natomiast doszedłem do wniosku, że niby czego to wina jak nie splifów. Kiedy tylko wiem, że nie ma dilera, że marihuany brakuje w moim asortymencie zdarzają się mi częściej kłótnie z partnerką, z rodziną… Że wtedy zaczynam mieć problemy ze snem, wpadam w okropnego doła i nie widzę szansy na szczęście jutrzejszego dnia… To musi być tego kwestia. Pora z tym skończyć. Błagam, ktokolwiek to czyta, niech trzyma za mnie kciuki. Wspieram duchowo każdego komu również przychodzi walczyć z tym gównem! Zdrówka

  11. Krzych 6 miesięcy temu

    Mam 28, od 9 lat codziennie, 5 lat temu udało się nie palić przez tydzień, więc że 3 kg poszło. Wiadra bonga butle jabłka lufki pamiętam dumę jak nauczyłem się kręcić, zawsze powtarzałem że coś mi się od życia należy a to najłatwiejszy sposób na przyjemność. Najpierw bambo, a potem zobaczymy co dalej tylko już nic się potem nie chce,tyle niezałatwionych spraw, stanie w miejscu, stać mnie na więcej. Zacząłem szukać pomocy i faktycznie poszedłem na ten CAndis, tak mnie gościu nawkur…ale pomogło 4 spotkania i nic dalej palę, sztukę dziennie, ale po 5 spotkaniu, spaliłem wszystko w domu i się zaparłem jutro minie miesiąc. Bałem się że bez jarania nawet stracę część siebie, a jest odwrotnie, odzyskuje siebie, dacie radę trzeba uwierzyć że to tak naprawdę nic nie zmienia.

  12. Mati 7 miesięcy temu

    Witam, mam 24 lata od 17 roku życia zacząłem palić.
    Nie skończyłem szkoły, nie podszedłem nawet do matury
    Od roku walczę z tym,ale zawsze wracam.
    Straciłem 7 lat życia a czuje jakby minęła chwila od tamtego momentu.
    Praca w transporcie zawsze mi pomagała kontrolować się, lecz z roku na rok było/jest co raz gorzej
    Straciłem zmysły,rodzinę,brata, kobietę z którą żyłem 5 lat nie miałem uczuć do bliźniego.Kazdego dnia liczyło się dla mnie tylko bycie na haju to była moja nagroda..
    Za każdym razem po 2-3 detoksie walki uświadamiałem sobie jakim potworem jestem dla innych.
    Teraz walczę już 6 dzień, pozdrawiam wszystkich którzy walczą z tym nałogiem..

  13. Michał 7 miesięcy temu

    Pierwszy raz w Życiu widzę coś takiego, ogrom ludzi cierpiących jak ja, nie będę pisał co spier…,
    Ale kopa motywacyjnego dostałem od was,
    Pier..to od jutra, biedne moje dzieci i żona, auta w pajęczynach, zarośnięta działka, i ja sam w oczach żony, kur.. dosyć.
    Właśnie te poty w nocy, nerwy i brak snu są najgorsze dla mnie.
    Wystarczy chwila nie uwagi i można popłynąć, na parę lat, jak i do końca życia.
    Za wszystkich trzymam kciuki, tym co w trakcie i po, szacunek wielki.
    Ja mam nadzieję że to prawdziwe forum w tych naiwnych czasach, bo jak to feik to mocno się wkur…
    Rzucić i tak już czas, mimo wszystko.
    Pozdrawiam

  14. Bunia 7 miesięcy temu

    Lat 32- palenie ok 1g dziennie od dobrych paru lat, wczesniej palilam czesto ale na pewno nie tak jak teraz. Przytylam, zaniedbanie znajomych, brak checi do utrzymywania kontaktow z ludzmi. Udawalo mi sie rzucic pare razy- zawsze wracalam. Oczywiscie tolerancja rosla, ja palilam wiecej i tak od lat juz 10…dzisiaj jest trzeci dzien bez ziola. Czy wroce? Zawsze mowie ze nie ale wracam bo prawda jest taka ze kocham palic. A druga prawda jest taka ze ziolo to proste wyjscie. Weekend wolny? Od rana odpalalam jointy- jak odpalilam od rana tak palilam do nocy. Funkcjonuje, zajmuje sie domem, pracuje (chociaz ilosc razy kiedy dzwonilam do pracy i mowilam ze jestem “chora” po czym jaralam caly ten czas, jest niezliczona). Z ziolem taki problen ze jest krolem prokastynacji- i dzieki ziolu odkladam rzucenie palenia ziola- taki paradoks:) trzymajcie sie

  15. Tomek 8 miesięcy temu

    Moja kolej na krótką i chyba nieciekawą historię..
    Mam 28 lat, palę od 16 roku życia, od 18 r.ż. codziennie. Przez pierwsze lata problem dla mnie nie istaniał, wystarczało mi 0,5g na dzień co nie wykańczało finansowo a nie miałem przy tym żadnych problemów z psychicznych czy społecznych. Problem zaczął narastać po ukończeniu liceum, poszedłem na studia. Najpierw jedne, potem drugie, żadnych nie ukończyłem. Zacząłem palić coraz więcej, 1-2g dziennie, musiałem zdobyć na to gotówkę, więc z przymusu poszedłem do byle jakiej pracy. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia – więcej kasy – więcej jarania. Doszedłem do etapu, gdzie 2400 złotych do ręki nie wystarczało mi na samo palenie. Zacząłem się zadłużać w chwilówkach i bankach, dziś mam ponad 30 tyś złotych długu, nie mam pracy i 30 minut temu jeszcze miałem w ustach bongo, czytając już ten artykuł i komentarze. Rzucałem kilkukrotnie, bywało różnie, ale tym razem muszę się zmotywować i odbić z finansowego dna, a potem zacząć układać sobie życie. Powodzenia wszystkim, trzymajcie się mocno i pamiętajcie, że jest nas wielu!

    • Daria 7 miesięcy temu

      Jak Ci idzie?

    • Tomek 7 miesięcy temu

      Niestety beznadziejnie, od tamtego dnia CODZIENNIE walczę ze sobą i każdego dnia muszę się poddać. Wygląda na to, że moja psychika ucierpiała już za mocno. Jestem już pogodzony z myślą, że sam sobie nie poradzę. Niestety brak kobiety, rodziny, nie ułatwia sprawy, gdy zostaję sam ze sobą i toną czarnych myśli. Niech moja historia nie będzie dla was dobijająca, bądźcie silniejsi ode mnie, proszę!

    • Grzegorz 6 miesięcy temu

      Hej Tomek, zmieniło się coś od tamtej pory? Trzymam za Ciebie kciuki

    • Krówka 3 miesiące temu

      Jak Ci idzie? Udało się, czy skorzystałeś z pomocy specjalisty?

    • Tomek 3 miesiące temu

      Hej, wpadłem tu po raz kolejny, i pewnie będę tak cyklicznie zaglądał. Udało mi się prawie dwa miesiące nie palić, po czym stwierdziłem, że skoro tyle czasu jestem wolny, to spróbuję raz przysmażyć i problem wrócił w całości. Jeden wieczór z bongiem i od prawie trzech tygodni znów palę bez przerwy. Nie spodziewałem się, że znów wrócę na dno. Do specjalisty się nie udam, bo po prostu mnie na niego nie stać. Darmowe formy pomocy sprowadzają się do tego, że na końcu i tak polecają umówienie się ze specjalistą i płacenie ciężkich kwot, a ja ledwo utrzymuję się na powierzchni spłacając pożyczki. To jest dramat, horror. Niech wiedzie wam się lepiej!

    • Paweł 2 miesiące temu

      Wspolczuje ci strasznie.. Nigdy nie sadzilem, ze to prawda, Ze marihuana moze zniszczyc zycie. Zawsze to bylo takie co ty mowisz jaki narkotyk, ale sam wjdze po sobie. Pierwszy buch w wieku 12 lat, tera 19 i od 2 lat codziennie. Obrocila mi zycie o 180 stopni, teraz jestem w trakcie rzucaniq, bo wlasnie widze ile czasu i hajsu na to marnuje. „Ile mozna pic ta ile mozna palic, serce jakies wieksze” Polecam sluchac motywujacych piosenek najlepeij rapu. Ja mam o tyle szczescie, ze szybko to zauwazylem, i mam cala rodzine. Trzymaj sie, trzymam kciuki

  16. Kati 9 miesięcy temu

    Hej tak się cieszę że trafiłam na Wasze komentarze. Dziś jest 3 dzień od kiedy nie palę i mam postanowienie, żeby ten stan trwał jak najdłużej. Sama nie wiem jak długo palę, myśle że ok 15lat, na początku sporadycznie od dłuższego czasu codziennie wieczorem jeden lub dwa czasem więcej blantów wieczorem, niby nie dużo a jednak ciężko zrezygnować…taka nagroda po ciężkim dniu…i sposób na spędzanie czasu. Ogólnie już wcześniej nie czułam się z tym dobrze. Uważam że to MJ jest winowajcom moich napadów złości, spadku libido, unikaniem kontaktów z bliskimi, luki w pamięci (straszne), kołowanie serca, totalne rozleniwienie…Kończy się dzisiaj 3dzień, nie wiem jak zasnę, bo jest problem. Rano wstaje z bólem głowy, szumi mi w głowie, nie chce mi się jeść i pije straszne ilości wody i chce mi się płakać i nie mam ochoty z nikim gadać :(. Nie jestem z tym sama, podjęliśmy z mężem próbę razem. Na razie nie gadamy o tym w ogóle, żeby przypadkiem, któreś z nas tego nie powiedziało…to co załatwiamy coś? Nie chce i on też nie, chyba nawet bardziej niż ja…uwielbiam palić, ten stan kiedy przychodzę po pracy, otwieram piwko, siadam na balkonie i jaram…eh…Kochani trzymam za Was kciuki a Wy trzymajcie za mnie! Odezwę się za jakiś czas i napisze jak mi idzie.

    • Doti 9 miesięcy temu

      Jak Ci idzie jak się trzymasz

  17. Logik 9 miesięcy temu

    Psychodeliki (grzyby psylocybinowe) pomogły mi rzucić palenie.
    Jarałem codziennie przez okres 10 lat. Jedną lufkę codziennie wieczorem – taki rytuał.
    Niby niewiele i pod kontrolą, niestety do każdej wypalonej lufki zjadałem ogrom śmieciowego żarcia i szedłem taki nabity spać. Wiadomo, odbiło się to na moim zdrowiu, ale palenia nie rzuciłem. Codzienne niestrawności, zgada i permanentny dyskomfort powodowany gastro męczył mnie okropnie, ale jak zajarałem – ból mijał i mogłem znowu żreć. Do tego doszła świadomość że w zasadzie to już mari determinuje mój plan dnia – aby do wieczora, aby się znieczulić i znów ze smakiem pojeść.
    Na przestrzeni ostatnich lat rzucałem parokrotnie, bez skutku, zawsze wracałem.
    Heroizmem było wytrzymać tydzień.

    I tutaj z pomocą przyszły grzybki.
    Długie miesiące spędziłem na zgłębianiu tematu, książki, fora… Do sprawy podszedłem poważnie, z respektem. Od mojej pierwszej sesji psychodelicznej mija miesiąc. Nie palę. Dzień po podróży nie sięgnąłem już po lufkę, nie było we mnie żadnego, powtórzę – żadnego pociągu do trawy, jakby ktoś odciął kotwicę do której byłem przyczepiony. Zero.Nul. Nic.
    Zmiana któa zaszła we mnie jest piękna – lepiej jem, schudłem, nie piję piwska, a jak już to jedno, gdzie wcześniej piłem do “lolka” dzień w dzień, a na jednym nigdy się nie kończyło.
    Korzyści jest więcej – polecam zainteresować się tematem.

    • Marlena 4 miesiące temu

      Ile tych grzybków musiałeś jeść?
      Czy dalej je jesz?

  18. Konrad 9 miesięcy temu

    Witam wszystkich.
    Na wstępie wielki szacun za szczerość dla każdego kto podzielił się swoimi przeżyciami z MJ i dał mi motywacji do działania. Co do mnie to palę od 10lat (mam 24) jakieś 5 lat nałogowo – codziennie, zdążało się nawet przekroczyć 5g na dzień. Miałem kilka dłuższych przerw po 1-2msc. Za każdym razem kiedy rzucałem i robiłem sobie przerwę niestety wracałem do punktu wyjścia i palilem jeszcze więcej… Co dziwne potrafiłem sobie radzić z podstawowymi problemami życia codziennego na tak zwanej fazie skończyłem niedawno studia, pracowałem w kilku dobrych firmach i dobrze zarabiałem schodki pojawiały się w relacjach z innymi których często olewałem. Jaralem przed wykładami na uczelni czy w pracy przed spotkaniem z klientem i czułem się że jestem na fali. Faza dawała mi dużej pewności siebie i oczyszczała mi zawsze umysł przepełniony setkami myśli. Zioło dawało mi poczucie że wyławiam z głowy złota myśl, tak jakbym otworzył jakiś obszar w mózgu. Gorzej było jeśli przypadkowo nie miałem palenia lub robiłem sobie przerwę ( najczęściej z powodu tolerancji na skuna i chęci przeżycia ponownie większej fazy przez odstawianie na jakiś czas) . W okresie kiedy nie byłem na haju czy to przez pierwsze kilka dni moich przerw czy w dni kiedy akurat nie załatwiłem palenia stawałem się bardzo nerwowy, widziałem we wszystkim problem tylko nie w sobie, miałem problemy ze snem, stworzyłem w głowie czarne scenariusze o swoich bliskich i ich krzywdziłem swoimi wybuchami. W taki właśnie sposób rozstałem się ze swoją byłą dziewczyna, którą kochałem czy zaprzepaściłem kilka fajnych znajomosci. Inaczej było jak minęły już te kilka – kilkanaście dni przerwy i stawałem się innym czlowiekiem. Bylem bardzo miły dla wszystkich, zasób słownictwa oraz trzeźwość umysłu się diametralnie poprawiała tak jak moje relacje z bliskimi. Po wspominych okresach przerw sięgałem ponownie za jointa czy to w ramach nagrody za wytrwały miesiąc bez palenia czy przez jakąś imprezę gdy ktoś poczęstował i myślenie “w sumie buszek nie zaszkodzi”. Wszyskie te sytuację kończyły się coraz tragiczniej no za każdym razem od mojej przerwy wracałem i palilem jeszcze więcej i dłużej. Aktualnie robię juz piąta mam nadzieję najdłuższa przerwę i oby nie skończyła się ona kilkumiesięcznym ponownym cyklem palenia dzień w dzień bez opamiętania. Nie mówię że nie chce i nie zapale kiedyś gdzieś w piękny letni dzień nad morzem czy w górach ale napewno nie teraz gdy wszystko w koło nie jest życiem, które bym sobie życzył. Chcę w końcu wyjść na prostą ze wszyskim. Od roku ćwiczę boks co m.in pozwoliło mi ograniczyć lub wyzerować totalnie jaranie w dni treningu i szukam nowej pracy poniewaz ostatnia branża serwowała mi za dużo stresu co też potęgowało palenie. Mam nadzieję że w końcu znajdę swoją Panią i odbuduje relacje z prawdziwymi kumplami a nie tymi “do jointa” i w końcu będę szczęśliwy sam ze sobą a nie szczęśliwy przez chwilę dzięki Pani Mary.
    Trzymajcie kciuki i szacun dla tych wszystkich co próbują!

    • Ernest 9 miesięcy temu

      Witam. Mam 31 lat palę od…… odkąd pamiętam:/ Od dobrych 6 lat nałogowo.
      Wystarczy mi palców na jednej dłoni by zliczyć dni w których nie zajaralem 🙁
      Czytając komentarze innych pomyślałem że jednak nie jest w cale ze mną źle jeśli chodzi o ilość. Mój sposób to fajka wodna. Palę około 1 g dziennie od poniedziałku do czwartku lecz jeśli przychodzi piątek to lecę po bandzie i to bardzo ostro. Piątek i sobota (wieczór ) = fajka co około 15 minut. Uwielbiam grać w piłkę z racji tego że czasu mało pozostała mi tylko konsola. Więc nie trzeba tu dużo pisać -1 meczyk jedna fajka i tak do świtu. Ja po prostu kocham marihuanę nawet nazwałem moja córeczkę Marysia. Mój problem jest taki że ona mi nie przeszkadza w niczym i zaczynam się tego po prostu bać. Tak jak niektórzy rozmówcy tak i ja mam dzień poukładany pod M. Co by się nie działo wieczorem musi być faja to jest takie minimum lecz zazwyczaj zaczynam po pracy i najbardziej to mnie wku… Przekraczam próg mojego azylu i rozpoczyna się przygoda 🙂 trzeba jechać na zakupy- poczekaj kochanie walne bonio i lecimy, z córką na dwór ? Poczekaj kochanie walne bonio i z nią idę. Posprzątać samochód ? Spoko walne bonio i lecę i tak w kółko, obojętnie jaki obowiązek w domu, nieważne co jest do zrobienia musi być kurw. faja bo inaczej jest szary dzień. Nie przeraża mnie ilość lecz częstotliwość. Żonie jakoś mocno to nie przeszkadza choć jest zdania że przesadzam lecz czeka aż sam do tego dojdę bo inaczej mówi że nie ma to sensu. Może jej podejście do tego jest takie bo w domu pieniądz jakiś tam jest, głodem nie przymieramy, mieszkanie niby na kredyt ale jest. Moim marzeniem jest zajarać raz na jakiś czas. Tak po prostu zacząć żyć jak człowiek. Artykuł fajnie motywuje wasze komentarze tez lecz nie zmienia to faktu że jakby przywódcy państw tego popieprzonego świata siedli sobie razem i tak od serca po koleżeńsku pościli Lolka w koło to nam wszystkim by się żyło lepiej i dzieci w Afryce by nie głodowały i nie umierały z pragnienia. Nie było by wojen( geopolitycznych, religijnych itd). Pozdrawiam i trzymam kciuki. Jest 2.44 właśnie leci moja pierwsza noc i rozpoczyna się drugi dzień BEZ. Dla mnie będzie sukces jak wytrzymam na razie do piątku.

  19. Jatoja2 11 miesięcy temu

    Mi niedawno stuknelo 35. Zaczalem jarac jeszcze w liceum. Ale to chyba nie byl glowny problem. Jako nastolatek zaczalem tracic wlosy na glowie co definitywnie wplynelo na moja pewnosc siebie. Studia niby skonczylem, potem dosc wczesnie robota. Praca to jest w zasadzie jedna rzecz, ktora mi wyszla. Chociaz tez tracilem nadzieje, bo wkladalem w to duzo czasu. Powiedzmy, ze nie wszystko spieprzylem co dalo sie spiepszyc. Pojawilo sie na chwile pare kobiet, ale nie udalo sie tez nawiazac dluzszej relacji. Pare dobrych momentow. Nie mam praktycznie znajomych, przyjaciol. Na prawde niezle sie zapowiadalem i dostalem jak obuchem w leb na samym poczatku mojego doroslego zycia. Jaranie pewnie tylko poglebilo ten efekt. Przez lata. Abstrahujac od reszty syndromow dlugotrwalego palenia. I tak jaram do teraz. Probowalem pare razy to rzucic, raz nawet na 3mc. Ale potem znow do tego wrocilem. Chcialem cos robic, czyms sie zajac, piekny wieczor a tu nie ma z kim sie nigdzie ruszyc. W zasadzie to praktycznie cale zycie bylem sam, czy sukcesy czy porazki musialem sobie z tym radzic samemu. Teraz tylko wraca do mnie, ze przejaralem mnostwo czasu, zamiast zyc chwilami, to tych chwil nie mam. Dobija mnie to. Ludzie sie, ze soba spotykali, randkowali, robili rozne glupie i mniej glupie rzeczy…a ja nic.

    Taka refleksja mnie naszla, ze musze przestac jarac. Bo nie daje mi to spokoju. Czuje sie jak odludek, ktory jest w czarnej dupie. Nawet nie wiem jak to opisac…jakas dziewczyna pisze, ze zastanawia sie co ubrac na randke. O takim czyms moge tylko pomarzyc, a mogloby sie wydawac, ze jestem inteligentnym, madrym gosciem.

    • Przemysław 10 miesięcy temu

      Mam to samo co Ty, Przemek z Warszawy

    • Jatoja2 10 miesięcy temu

      Hej,

      Ja rzucilem trawe. Przemek. Nie pale juz ponad miesiac i tym razem nie mam zamiaru do tego wracac. Moze da sie jeszcze cos zrobic z zyciem…A Ty jak tam?

      Pozdrawiam.

    • Szymon 6 miesięcy temu

      Jak teraz sprawa wygląda? Szymon z Nl

  20. Marcin 11 miesięcy temu

    Hej.
    Najpierw suche fakty.
    19 lat temu zacząłem palić, na początku sporadycznie, później częściej i tak do wczoraj. Mam 33 lata i po ostatnim intensywnym roku w którym zawalił mi się cały mój świat postanowiłem wczoraj zakończyć ten haniebny proceder upokarzania siebie marihuaną.
    Od 4 lat nie przynosi mi to zadowolenia, ciągle mało i niedosyt. Do tego zdawałam ostatnio sprawę po sprawie, na dodatek wcale mnie to nie rusza i nawet nie mam chęci tego naprawiać.
    Trzymam za was kciuki, a sam zabieram się za siebie, czas odzyskać rodzinę i firmę, bo to już dla mnie takie progi…

  21. ras 11 miesięcy temu

    Kochani, polecam wysiłek sportowy, jogę i medytacje. Poczytajcie sobie o tym. Wytrwałości!!!!!

  22. ZlodziejTozsamosci 12 miesięcy temu

    Witam. Pale 19 lat z rożna intensywnością… od jakiś 10 raczej codziennie. 5 miesięcy temu postanowiłem rzucić skończyło się to atakami nerwicy lekowej. Zaczęło się 4 dnia i w takim stanie wytrzymałem jeszcze 4 dni (łącznie 8) i wróciłem do starych nawyków. 6 dni temu postanowiłem rzucić znowu i tym razem 6 dnia (dziś) atak nerwicy. Czytałem na rożnych forach o CBD ze to możne pomoc. Generalnie nie wierzyłem ze to możne pomoc. Zainwestowałem w olejek odrazy duza dawka, po ok 20 minutach czuje się jak nowo narodzony. Wszystkie wkrętki zniknęły jak po bolku.

  23. Szczepan 1 rok temu

    Mam 50 lat a palę około 20 lat przez ostatni rok pobytu w Holandii przepalałem 300euro tygodniowo nie mogę sobie z tym guwnem poradzić czy CBD mi w tym pomorze

  24. Jakub 1 rok temu

    Siemanko wszystkim!
    Mialem mega problem rzucic palenie, moje marne proby rzucania konczyly sie wieczorem. Sama mysl ze nie bede jaral powodowala we mnie mega agresje doslownie male rzeczy powodowaly u mnie wybuchy agresji, sam siebie nie potrafilem ogarnac. Dzis jest ten piwrwszy dzien, gdy udalo mi sie pojsc spac bez jointa. Jaralem duzo, bardzo duzo,l. Mieszkam w UK, gdy tylko moj brat wrocil do Polski a ja zostalem sam, MJ byla caly czas ze mna, obludnie pomagala mi w samotnosci do czasu az wypalalem uncje w 4 dni…
    Mam juz dosyc, piwrwsze mysli po zapaleniu od razu mowily mi ze juz za duzo, ze trzeba rzucic. Zero przyjemnosci to juz tylko zielona egzystencja.
    Nie udzielam sie spolecznie i publicznie, jest to jedyne forum na ktorym cokolwiek cos napisalem, a wszystko dlatego ze chcialbym wam wszystkim podziekowac. Pokazaliscie mi ze nie jestem w tym sam, i wy wiedzcie ze tez nie jestescie w tym sami.
    Trzymam kciuki za wszystkich co probuja cos zmienic, ja wierze ze jest warto.

  25. Adi 1 rok temu

    Witam. Mieszkam w Holandii i od 17 lat pale co dzien i caly dzien…! Chodze tak do pracy (w pracy tez pale)tzn caly dzien jestem ujebany. Odstawic probowalem moze ze 2 razy. Nie udalo sie. Do 3 razy sztuka i oto wlasnie nie pale 2 tydzien ale jie jest kolorowo, tzn psychicznie oki daje rade ale fizycznie katorga… brak snu, apetytu, poce sie dalej w nicy bardzo w dzien dlonie i stopy a i od tygodnia bole glowy dosc mocne.. schudlem z 8 kg… przestalem dlatego ze musialem palic a nie ze chcialem… raczej nie chce rzucic jej na stale aczkolwiek zobaczymy, narazie nie czuje sie jakos rewelacyjnie, nawet mam wrazenie ze jak palilem mialem duzo wiecej energii… jeszcze poczekam ze 2 tygodnie jak nic sie nie zmieni to zaczynam palic na nowo… lepsze to niz chlanie czy inne gowno.. pozdrawiam i zycze wytrwalosci ktorej zawsze mi brakowalo..✌

    • ona 9 miesięcy temu

      i co palisz?

    • Szymon 6 miesięcy temu

      Adii jak tam

  26. Paweł 1 rok temu

    Cześć wszystkim.
    Na wstępie chciałbym przeprosić za błędy które ortograficzne i inne które moga sie pojawić.
    Opowiem swoją historie…
    Palę maryhę od 20 lat, zacząłem jak większość w szkole średniej.Na poczatku było przyjemnie, bo paliłem tylko na weekend, raz w miesiącu.Dziś każdą wolną chwilę rezerwuję aby zajarać, i nie ważne czy jest wieczór czy 10 rano.Dodam że pracuję sam, mam własną działalność i wykonuję usługi. Jak mam wolne kilka dni to z nudów jaram codziennie. Myslałem kiedys, że nic mi nie grozi, to tylko maryśka. Dziś nie mam znajomych,z większością z nich pokłociłem się, nawet nie wiem dokładnie o co.Narzeczona z którą byłem i mieszkałem przez ostanie 8 lat, miała mnie dosyć, wyprowadziła się do rodziców.Moja reakcja była natychmiastowa, kazałem jej zabrać swoje rzeczy,i tak od listopada 2019 zostałem sam.
    Z rodziną tez mam często konflikty,stałem się nieznośny, wszystko mi przeszkadza. Jestem cięgle zdenerwowany, wkurza mnie wszystko, dosłownie wszystko.Nic mi się nie chce, straciłem ochotę do życia. Mam pretensję nawet do siebie samego.
    Od tygodnia mój stan jest naprawdę trudny, ponieważ rzuciłem palenie maryśki. Moje samopoczucie sięga dna. Fizycznie jeszcze się trzymam, staram się dużo jeździć na rowerze mtb, bo to moje hobby. Niestety psychicznie jest bardzo trudno. Chyba potrzebuję pomocy. Nie wiem co dalej…

    • Ewa 11 miesięcy temu

      Mam dokładnie tak samo, a jak się teraz czujesz ?

  27. Angelika 1 rok temu

    Hej. Pale od 6 lat i to moje pierwsze odtrucie . Od powiedzmy roku Jaranie jest dla mnie więzieniem, nie przyjemnością. Mam Faceta, nigdy nie przeszkadza mu, ze pale. Ale ostatnio na wyjeździe powiedział mi, ze nie podoba mu się to już. Widzi, ze pale bo muszę, a nie bo lubię… Wiec od ręki złapałam to co było w Domu, do toalety i spłuczka w ruch. Chłopak był w szoku, ze tak szybko zaczęłam działać. Dziś będzie 4 noc. Pojawił się pierwszy sen. Psychicznie radzę sobie świetnie, bo wiem ze tego nie chce i już. Nawet ogarnialam się koledze i dla siebie nic nie wzięłam. Zaś fizycznie jest naprawdę ciężko. Pierwsze dwie noce bez ani godziny snu. Dzis spałam jakieś 4h. Jestem wymęczona, musiałam wziasc l4 do pracy, bo przecież nie jestem wstanie się dobrze na czymś skupić. Bardzo boje się, stanów depresyjnych, napadów histerii bo te podejrzewam są nie uniknione. Proszę powiedzcie jak radzicie sobie, z głowami w tym ciężkim czasie. I błagam nie sport bo po prostu nie przepadam

    • Mateusz 1 rok temu

      Cześć. Tez jestem w trakcie „detoxu”, wcześniej jakieś 8lat palenia w tym od 5same wiadra…Pierwszy tydzień najgorszy zdecydowanie, bezsenność, poty, brak apetytu, dramat po prostu…w drugim już zdecydowanie lepiej, mialem noce w których ciężko zasnąć ale minimum 6h przesypialem. Dzisiaj zaczynam 23dzien czystości, głowa zdecydowanie wraca do normalności, aktywność fizyczna również mocno się poprawiła, same plusy! Jeżeli nie sport to może jakiś masaż byłby dobry lub sauna zeby wypocić tych toksyn jak najwiecej… I koniecznie dbać o nawodnienie, nawet 5litrow dziennie. Ja do tego wypijam jeszcze około 2litry soków owocowych z wysoka zawartością witaminy C. Po prostu, zaczynam żyć jak normalny człowiek i się baardzo tym jaram, nie chce już palić, nie mówię ze nie będę bo nie można się od tak wyprzeć ale na pewno nie chce…Trzymaj sie i walcz dziewczyno, pozdrówki!

  28. Paweł mokotow. 1 rok temu

    Siemanko wszystkim dzis 3 dzien mojego detoxu odstawilem wszystko piwko jointy szlugow nigdy nie paliłem wiedz z tym nie mam problemu. Pale od minmum 10 lat codziennie ale nie za duzo połowke moze sztuke ale przyszedl taki dzien w ktorym postanowiłem zrobic sobie przerwe nigdy nie spodziewalem sie ze bedzie to takie trudne poczawszy od mysli w ktoryvh tłumacze sobie ze ziołko to nic złego po problemy z jedzeniem i pojebanymi snami. Po przeczytaniu tego artykułu zaczynam z tym walczyc poniewaz poprostu jestem juz zmeczony fazą. Byłem bardzo młody gdy zaczynalem (14)lat na poczatku oczywiscie okazjonalnie ale po wyprowadzce z rodzinnego domu zaczeło sie jaranie codzienne. Chcial bym byc szczesliwy bez tego ale czuje sie jakbym odstawiał heroine chodz nigdy jej nie probowalem. Jest ciezko zabrałem sie znow za sport aby zmeczony normalnie zasypiac. Wierze ze mi sie uda i wam rowniez trzymam za was jak i za siebie kciuki. Jak to spiewał włodellk ,,moze cie zgorszyc gloryfikacja skuna” mał z tym swietą racje. Chce palic okazjonalnie a nie byc w to wjebany. :)eloooo

  29. Kira 1 rok temu

    Dobry artykul i pomocne komentarze.
    Pale od 12 lat, od 7 lat praktycznie codziennie, okolo 5-6 blantow, a w weekendy nawet i wiecej. Jakis czas temu jak tylko bralam bucha to od razu mialam to uczucie, ze sie zle czuje, ciezko na glowie, ogolna demotywacja, czulam sie jakby mi bylo niedobrze… stwierdzilam, ze czas to odstawic. Nie wspomne, ze kompletnie zaniklo mi libido, a nigdy nie mialam z tym problemow. Obecnie dopiero 4 dzien bez jarania, kompletnie nie moge zasnac, wybudzam sie co 40 min jak juz sie uda… do tego czuje sie niespokojna, poca mi sie dlonie, ogolnie mam obnizony nastroj. Nie jest latwo, ale trzeba przebrnac, tak sobie to tlumacze. Najgorzej, ze pracuje umyslowo, wiec ciezko mi sie teraz skupic bez snu. Zyczcie powodzenia – za wszystkich innych tez trzymam kciuki 🙂

  30. Hdjdj 1 rok temu

    Nie chce nikomu dawać rad, ale nastawienie typu: musze to rzucić jest bardzo krzywdzące. No bo jak to musze rzucic i mam sie teraz męczyć bez ziólka. Lepiej po prostu sobie zrobic przerwe albo palic coraz mniej, tak tez sie da. To tylko zioło i wszystko powinno wrocic do normy. Ja mialem taki moment, ze przestałem palic i po 2 miesiacach ktos mnie poczestowal ziolem. Zapalilem potem wróciłem do domu i kolejnego dnia juz nie mialem checi do zapalenia. Polecam tez kazdemu cbd. Jest mega skuteczne w rzucaniu kazdej uzywki

  31. Tuan 1 rok temu

    Nie wiem czy ze mna jest cos nie tak, ale pale powiedzmy 3-5 g dziennie. Nie mam problemów z motywacją raczej przeciwnie. Kiedy mam dobry temacik to mam duzo zapału do robienia różnych rzeczy i w połączeniu z brakiem presji, bo czuje sie wyluzowany. Moge robic wszystko zjaranym. Nie pale od samego rana, bo czasem robie trening a to jedyna rzecz, ktorej nie moge zrobic pod wplywem thc. Czyli wszystko jest generalnie ok a moje zycie z wąsikiem jest lepsze niz bez niego. Pale nawet w pracy. Czasami pale i nic nie czuje. Generalnie jak pale to jest spoko. Moją jedyną motywacją do rzucenia jest po prostu hajs. Gdybym mial go duzo i moglbym wydac na palenie to bym sie nawet nie zastanawiał. Drugą sprawą jest obawa, ze jak przestane palic to strace ten luz i chęć do działania. Jak nie mam zioła to też jest ok. Po prostu jak przestane jarać to mam przez dwa dni cos takiego: ale bym jointa zajarał a po dwoch dniach czuje sie zajebiscie i mam cos takiego: ale zajebiscie jest bez zioła. Tylko, ze to było wczesniej jak zioło mnie męczyło tak jak większość komentujących, ale to co mam teraz to jakby mi sie cos w mozgu przelączylo i ziolo juz nie upierdala tylko dodaje energi i checi do zycia. Mial ktos taki problem

    • Paweł 1 rok temu

      Dodam jeszcze, ze moje poczatki z marihuaną nie byly takie fajne. Często wychodzil ze mnie smutek i przygnebienie

  32. Adam 1 rok temu

    Witam nie pale już 34 dni a test dalej pozytywny zona chce mnie wyrzucić z domu bo myśli ze dalej pale nie dziwie się bo straciłem całe zaufanie jakie miałem. Na testach pisze i terapeuta mówi ze 30 dni a tu dalej i dalej pozytywne wyniki ile te dziafostwo będzie jeszcze w moczu

    • Marlena 4 miesiące temu

      U mnie po długim jaraniu test wykazał negatyw dopiero w 3 miesiącu i to pod koniec, pewnie i tak samo z Tobą było.
      Jednorazowo trzyma się do 2 dni.
      Raz na jakiś czas do 14 dni.
      A więcej niż 3 lata to już do 3 msc.

  33. Kolpi 1 rok temu

    Jestem regularnym codziennym palaczem. Raz na jakiś czas robię sobie odtruwanie (jak zauważam, że palę dużo więcej niż wcześniej, a faza co raz mniejsza). Polecam wszystkim palenie CBD. Zbija trochę ciśnienie na klasycznego bucha i co ważniejsze dobre wiadro przed snem pozwala zasnąć. Ja staram się podejść do czasowego odstawienia trochę inaczej i cieszę się nową fazą, czyli jej brakiem. Jak się pali od rana do wieczora to trzeźwość jest odmiennym stanem.

  34. Judass 1 rok temu

    Detoksu (kolejnego) dzien szosty. Moze tym razem sie uda, idealnie na stale. Tak na serio to trzeci raz probuje, poprzednie 2 razy to byly przerwy ok. miesieczne, ostatnia 2 lata temu. Pale od 24 lat z czego ostatnie 15 codziennie. Patrzac na inne wypowiedzi to mysle sobie, ze nie jest ze mna az tak zle; pale ‘tylko” ok. 1g dziennie, aczkolwiek ziolo tu (UK) potrafi miec fest kopa. Na artykul trafilem przypadkiem-super tekst ale Wasze komentarze jeszcze lepsze; pomagaja, zwlaszcza ze czas tez do dupy (KWARANTANNA). Pale wiecej szlugow, kilka wiecej browarow poszlo w tym tygodniu, spac – wiadomo – nie za bardzo. Wszystko swedzi i mrowi caly czas, nie moge sie skupic, nachodza mnie nagle bole glowy ale ch…j, trzymcie kciuki, dla mnie kazdy dzien na tym etapie to Zwyciestwo:) Pozdro!

  35. ŁUKASZ 1 rok temu

    SIEMKA Wszystkim! (DETOX OD 2 DNI ) palę od 10lat ( od 5 około 3-5g dziennie) mam 2 dzieci , firmę i pieniądze.
    Zakochałem się MJ od pierwszego bucha pierwszy rok co 2 msc joint drugi rok co niedzielę joint 3 rok od piątku do nd tylko wieczorem joint , 4 rok codziennie ale tylko wieczorem i tak wpadł 5 rok gdzie zacząłem palić od Rana do wieczora od około 6 rano do 23 wieczora . OD 3 lat zaczęły się problemy w firmie i relacje w rodzinie też gorsze. Kolejny etap to zero Eufori z zapalenia musiałem wypalić 5-6 szkieł na raz żeby poczuć minimum .
    Które trzymało bardzo krótko. Etap następny to silne stany lękowe i depresja do poziomu próby samobójczej
    Ale dalej broniłem MJ i wmawialem sobie że to nie jej wina . Zycie moje stało się męczarnią… myślę tylko o jaraniu……mam.ochotę szukać po kieszeniach resztek okruchów zioła do wyjarania. Bardzo pragnę wrócić do normalności i zrobię wszytsko żeby się to udało. FAKTYCZNIE jak paliłem rzadko wszytsko było ok ale ciągłe zwiększanie dawki przez tolerancję doprowadziło do masakry . Życzę powodzenia i 3 mam kciuki za wszystkich rzucających i proszę o trzymanie również za mnie. I Pamiętajcie Trawa wami zawładnie A jak ktoś mi powie że nie to.znaczy że jeszcze nie.doszedl nawet do etapu pierwszego .

    • Czesio 1 rok temu

      Kiedyś rzuciłem jak się zakochałem nie paliłem z rok ale pewnego dnia chłop w pracy poczęstował i od tamtej pory jaram 3 lata ale trzeba skończyć szkoda pieniędzy

  36. Patryk 1 rok temu

    Witam wszysrkich pałę zioło oo 27lat nie przeszkadzała mi dopóki nie urodziła mi się córka walczę z tym kurestwem 2lata parę dni przerwy później znowu jaranie najwięcej udało mi się 32dni i już było zajebiscie i znowu zajaralem niby miało być raz w nagrode hi i znowu zacząłem najgorzej jak jest człowiek na detoxie i w głowę wejdzie czasami cały dzień czyma i wtedy pękam czy ma ktoś jakieś sposoby na to jak oszukać umysl żeby tyle nie siedzialo w głowie teraz nie pałę 2dzien i.musi mi się udać bo bez karania jakość życia.jest.lepsza więcej energii lepsze samopoczucie dużo jest.plusow walczę pozdro

  37. Michał 1 rok temu

    Pierwszy raz zapaliłem trawkę w 2004/2005, miałem wtedy 13 lat. Od 15 roku życia coraz częściej , a po skończeniu liceum i zdaniu matury ( tak, zdałem maturę, mimo, że nie przykładałem się nigdy do nauki) zacząłem palić regularnie z małymi przerwami. Obecnie mam 28 lat i wypaliłem już naprawdę sporo tematu w swoim życiu. Wiele przeprowadzek, trzymałem swoje życie za mordę, choć lubiłem gruby melanż to już mi przeszło. Po tylu latach zrozumiałem, że MJ zawładnęło moim umysłem a i tak zbytnio z tym nie walczyłem, no bo wiadomo – lubię zajarać. Ale efekty uboczne są na tyle uciążliwe w moim przypadku, że poprostu zacząłem palić z dyscypliną, tylko w piątki i soboty. Teraz mam 4 miesięcznego syna, kochająca żonę i wiem jedno – są rzeczy piękniejsze niż bombka po buszku. Nie zrezygnuje z palenia bo za bardzo to lubię i fascynowało mnie to od dzieciaka, ale trzeba umieć zorganizować sobie swoje życie w ten sposób, żeby swoim bliskim nie robić swoim postępowaniem kłopotu, a wręcz przeciwnie, żeby mieli z Ciebie pożytek. W takiej sytuacji jest wysokie prawdopodobieństwo, że nikt bliski nie będzie miał pretensji o to że jarasz 🙂 pozdrawiam palaczy i tych na detoksie, pamiętajcie: dyscyplina i organizacja to klucz do zadowolenia :))

  38. Ola 1 rok temu

    Nawet nie wiecie ludzie jak bardzo cieszą mnie wasze komentarze pod tym świetnym tekstem. Teraz już na bank wszystko się uda! Dziękuje!❤️

  39. Michał 1 rok temu

    CHCESZ RZUCIĆ? PRZECZYTAJ: podstawowa zasada to taka, że suma nałogów jest zawsze równa – jak nie znajdziesz zamiennika, to szybko wrócisz do tematu, albo znajdziesz inny – podobny. Więc musisz znaleźć coś, czym wypełnisz czas spędzany dotychczas na jaraniu – i wszystko w temacie.
    Najlepszy jest sport – dowolny, choćbyś miał na steperze w piwnicy chodzić godzinkę, ważne by się zmęczyć. Poza tym sport mocno wciąga, równie uzależnia, ale też oczyszcza organizm i generalnie poprawia samopoczucie. Tak jak jaranie, tylko zdrowiej. Sprawdzone. W zasadzie to mój standardowy rok dzieli się na kwartały jarania i kwartały uprawiania sportu intensywnie, czyli 1 kwartał jarania (miesiące zimowe) i 3 kwartały sportów (bez jarania, albo baaaardzo okazjonalnie, beż żadnych kilkudniowych ciągłości, tylko jednorazowe akcje np. raz w miesiącu, bo impreza itp).
    Rzucenie nigdy nie było moim planem, ale powyższe mam sprawdzone.

  40. Marysi brat 1 rok temu

    Po pierwsze to kto PISZE poradnik dla kogoś kto chce przestać jarać xD
    jak jesteś upalony 24/7 to taka ilość tekstu jest nie do przeczytania 😀
    Proponuje zrobić film na yt to przejdzie większym echem zobaczycie, pozdro 😉

  41. Dawid 1 rok temu

    Narobiłem sobie kłopotów przez zielsko, straciłem prawo jazdy a w konsekwencji miłość swojego zycia, załamałem się , paliłem jeszcze więcej i jeszcze częściej. Obudziłem się w porę żeby przestac. Teraz nie palę już jakiś czas, na początku liczyłem dni tygodnie , cały czas z nadzieją że wszystko wróci do normy ale tego co popsułem już naprawić się nie da, dziewczynie się nie dziwię że nie chciała takiego chłopaka. Naprawdę nie warto tego palić , czasu już nie cofnę i muszę żyć z tym że zawiodłem , straciłem szanse na szczęście i jestem sobie sam winien.

  42. Ernest 1 rok temu

    Witajcie, nigdy nie sądziłem, że nawet tutaj napisze, ale może komuś pomoże i mi także zrzucić trochę myśli.

    Spróbowałem pierwszy raz w drugiej klasie gimnazjum, i tak potem coraz częściej i częściej… W domu rodzinnym nie było kolorowo standard alkoholizm, stąd mam odrazę do alkoholu i wpadłem w objęcia chmur bo wtedy zapominałem o tym co było wokół.. Po kilku latach problemy zniknęły, ale nałóg pozostał. Fakt faktem nie należę do osób co olali wszystko i tylko jarali, po prostu kopciłem jak komin ale robiłem swoje bo za coś trzeba żyć no i palić. Nie będę wspominał o kosztach bo to każdy wie, że nie ma limitu ile by nie było będzie mało.

    Żeby zobrazować to przez kilka lat (7 lat) miałem może z 20 pojedynczych dni bez palenia. Nawet niedawno zacząłem kopcić bez umiaru, otwierałem oczy, mineło 30 minut i zaczynałem palić, i tak codziennie minium 3g wypalałem. Dziury w głowie, zapominanie rzeczy, zacinanie się w połowie zdania to standard.

    W końcu się wkur….em i powiedziałem dość. Przepaliłem ponad 2kg zielska w swoim życiu i mam już go dosyć. Aczkolwiek lubię ten stan i zawsze będę wolał to niż alkohol.

    Dlatego też nie mówię, że nie będę palił do końca życia bo wszystko jest dla ludzi ale z głową. Natomiast skończyłem z codziennym paleniem, ostatniego skręta wypaliłem tydzień temu, gdzie przed tym miałem tygodniową przerwę. I uważam, że taki stan rzeczy jest akceptowalny, czyli raz dwa razy w miesiącu i to tylko i wyłącznie w weekend.

    Nareszcie zaczynam cieszyć się życiem, ćwiczę, jeżdżę na rowerze, spełniam się w pracy, a tak to tylko doły smuty i inne śmieci w głowie.

    To co wyżej opisane jest prawdą bo po tak długim paleniu, pierwszy dzień bez palenia skończył się histerią, aż sie qrła sam nie poznałem w lustrze hahaha 😀 Do tego poranek i cała koszulka morka od potu. Odstawienie jest ciężkie ale tylko wtedy gdy skazujemy się na totalną samotność i brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Ja swój punkt postawiłem na tym, że chcę zacząć latać i zwiedzać świat na żywo a nie tylko w mojej głowie.

    Jeśli to czytasz to wiedz, że trzymam za Ciebie kciuki byś dał/dała radę sobie ze wszystkim, wyszedłem z patologii, ćpania i teraz kończe z jaraniem.

    PAMIĘTAJ spójrz w lustro i powiedz MAM SIEBIE !!! Nigdy tego nie doceniałem, teraz wiem, że mogę liczyć na siebie 🙂
    Kto nie zrobi tego lepiej niż TY !

    Były heavysmoker.

  43. Mikolaj 1 rok temu

    Ja narobilem sobie ponad 20tys długu biorąc chwilowki i wszystko przepalajac. Nie warto

    • Bogdan 1 rok temu

      ciesze sie ze nie jestem jedyny. Zgadzam sie, nie warto i to bardzo.

  44. Grzesiu 1 rok temu

    Witam wszystkich! Nie bede sie za bardzo rozpisywal bo ludzie w komentarzach napisali wszystko co chcialem przekazac.. opisze tylko co odczuwam teraz. Mam ogromna chcec rzucic palonko aczkolwiek kocham ten sport, ale niestety nie potrafie juz uzywac tego z glowa. Przeginam, to delikatnie powiedziane. Poki co męcze sie troche bo to pocxzatek odstawienia ale mam ogromna wiare w to ze dam rade i kazdy dzien bez lolka jest powodem do dumy. Poki co slabo ze snem, poce sie jak na saunie i mam takie dusznosci dziwne no i oczywiscie ”czegos brakuje” ale jestem dobrej mysli i wierze w to ze zadna urzywka nie jest silniejsza ode mnie! Trzymam kciuki za was wszystkich ktorzy sa w tej samej syguacjii co ja. Za siebie tez trzymam kciuki! Ide biegac (nie robilem tego chyba z 10 lat …) mysle ze sport mi pomoze. Trzymam za was kciuki bracia i siostry! NIE JESTEŚMY SAMI, DAMY RADĘ!

  45. Daniel 1 rok temu

    Nie pale juz 6 dni jest bardzo ciężko dla kogos kto potrafil przepalic 800 zl tygodniowo tak dobrze czytasz 800 zl tygodniowo jointy kręcily sie churtowo nawet 10 grubych jointow dziennie spierdolilem sprawe nie mam sily kąpletnie a o snie dobrym mogę pomazyc wczoraj poszlem spac o 4 rano wstalem o 9 i poszlem spac o 3 w nocy .Ziołko zabralo mi bardzo duzo prace przyjaciół zostalem rownierz karany za posiadanie nie wielkiej ilosci . Nie czuje sie wcale lepiej od tych co Fete walą od kilku lat i przestali .Jesli czytasz ten komentarz zastanow sie czy warto zyc w objeciu nałogu

  46. story 314 1 rok temu

    Motywujący artykuł

  47. Kamil 1 rok temu

    Witajcie! ja palilem z 8 lat prawie codziennie napewno 5 dni w tygodniu, nie obwiniam mariuhane za to wszystko tylko siebie (człowiek jest kowalem swojego losu), zaczeło sie w szkole średniej, niestety zapewne bywało ze palilem jakies gowna nasaczane bo to Polska, malo jest dobrej jakosci, tzn naturalnej jakosci poniewaz nie ma legalizacji. Aktualnie jestem w Holandii od roku i widze wielka roznice w jakosci , nie pale juz 6dni (pierwsze 3 dni najgorsze) , mam hustawki nastroju,(juz jest coraz lepiej, zacząłęm medytowac) ,dziwne sny wrecz pojebane az boje sie zasypiac :/, poce sie w nocy,, naszczescie uprawiam sport oraz gram na gitarze to mi pomaga, ale nie jest to samo jak zapalilem, wiadomo muzyka lubi uzywki(uwielbialem grac na zajebce, ale to niestety iluzja :/ ) da sie tez rowniez ogarniac bez tego tylko to nie jest narazie dla mnie takie proste, nie ukonczylem matury ani zawodu z powodu braku motywacji oraz checi nauki , naszczescie zadecydowalem ze z tym skacze , chce zaczac zyc inaczej, rozwijac sie, miec otwarty umysl, nie palcie codziennie ani sami to jest wielki blad , jezeli nie dotrwam 30 dni ide na terapie, jestem w dobrej nadziei ! grunt to przyznac sie do uzaleznienia i zaczac walke , trzymam za was kciuki i Wy trzymajcie za mnie! 🙂

    • Łukasz 1 rok temu

      Jak się trzymasz mordo?

    • Ewa 11 miesięcy temu

      I jak tam ?

  48. Lililu 1 rok temu

    To już będzie moja druga poważna próba odstawienia MJ. Nie palę od Nowego Roku, czyli jest to mój drugi dzień abstynencji. Tkwię w uzależnieniu razem z moim mężem, który również pali, znacznie więcej niż ja.
    Nie jest łatwo. Poprzednie odstawienie zioła miało złe skutki – wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym z ciężką depresją i myślami samobójczymi. Wcześniej mąż był na miesięcznym odwyku. No i co? Od ponad roku codziennie minimum jeden joint, po pracy, jak święty rytuał, niczym sens życia. W tym wszystkim 9-latek, samotny, opuszczony. Bo po ziole relaks i luz, niczego się już nie pamięta, a co się miało zrobić – zrobi się jutro. W końcu świat się nie zawali. Zaczęłam mocno odczuwać zamglenie umysłu, wyłączanie się w trakcie czyjejś wypowiedzi, brak koncentracji, dziury w pamięci, pomieszanie z poplątaniem. Lenistwo, rozlazłość, niechęć do czegokolwiek, apatia, prokrastynacja, kołek w głowie… Mam dość. Chcę to zmienić. Dziękuję Cannabis za wszystkie dobrodziejstwa, ale jestem uzależniona i jadę w dół po równi pochyłej. Trzymajcie kciuki i ja za Was też trzymam. Pozdrawiam!

    • Tom 11 miesięcy temu

      Trawka nie jest dla wszystkich tak samo jak alkohol lub fast foody.

  49. Ciastko 2 lata temu

    Cześć. Nawet nie jestem w stanie policzyc ile lat palę MJ. Tak na stałe, chyba zaczęło się w liceum (teraz mam 32 lata). Na początku to były tylko popalania..no bo skąd brać kasę..Jak już była praca i kasa..to się zaczęło częściej. Lubiłam to i nadal darzę sympatią. Udało mi sie skończyć studia (z przerwami, przez zioło)…Ale nie osiągnęłam tego, co miałam w planach. Ciulowa praca..udawało Mi sie palić nawet, kiedy odkryłam sport..miałam motywację do treningów i to nigdy mi nie przeszło. Potrafiłam isc zjarana na trening. Gro moich znajomych juz dawno, to porzuciło
    Założyłam rodzinę, mam córkę..w ciąży bez żadnych skutków ubocznych odstawiłam zioło…Po ciąży…wróciłam i paliłam aż do teraz..to jest sześć lat..rzucałam juz nie wiem ile razy. Chciałam nawet znaleźć jakaś grupę wsparcia, Bo czułam, że nie ogarniam. Paliłam codziennie. Jak tylko odprowadziłam córkę do przedszkola, wracałam i jeb odrazu, później pracowałam..zaczęło się, że dostawałam huśtawek nastroju, darłam się o byle co i z byle powodu. Bardzo cierpiał na tym związek z partnerem, który wie, że palę…pracuje nawet w neuropsychiatryku. Nie potępiał tego, Nie zakazał Mi palić…aczkolwiek zwrócił uwagę, że mamy tutaj złej jakości materiał, nasączany gównem niewiadomego pochodzenia. Mam różnych znajomych, takich którzy palą, codziennie i takich którzy nie dotykają zioła (oczywiście nie obnoszę się z jaraniem). Zaczęły mi przeszkadzać moje stany neurotyczne, Nie mogłam zapanować nad gniewem i huśtawkaMi nastroju..w kilka godzin po lolku, kiedy tylko zapaliłam…wszystko znikało, Jak za dotknięciem magicznej różdżki. Zaczęłam czytać fora, szczególnie opinię ludzi…i wielkie zdziwienie.. nie jestem z tym sama. To dodało Mi otuchy. To jest 7 dzień abstynencji..wcale nic mi sie nie poci ( co za dziwny objaw), Dobrze śpie…nadal nie mam snów, Ale liczę, że w końcu się pojawia, jestem senna i czuję pustkę, brakuje mi czegoś. Od dwóch dni mam kaszel. Wczoraj biegłam w biegu charytatywnym..od tego czasu mam kaszel, pluje…myślę, sobie..straszne gówno tam siedzi. Chce przestać palić juz na zawsze. Chce oderwać sie od MJ. Aczkolwiek jestem za legalizacja..Maria, Nienadużywana ma wiele pozytywnych skutków. Uwielbiałam jeździć po niej na rowerze haha..Ale ludzie, Nie palcie codziennie, to zabija umysł i uczucia. Chce się zmienić, bardzo..Tym razem, chce żeby się udało..aha psychicznie..co się zmieniło..od trzech dni, juz nie wybucham złością, tłumaczę sobie, że to minie. Uprawiam sport, uczę się angielskiego, przebywam z moja córka. Chce teraz się oddać jej, w całości… Pierwszy raz, się tak publicznie wynurzam. Chce zacząć żyć bez Marii, której oddałam swoje najlepsze lata. Pozdrawiam wszystkich, którzy walczą o swoje. Oraz tych, którzy szukają pomocy, pozdrawiam nawet tych, którzy nie chcą przestać. Robcię to z głową. BLESS

    • Greg 2 lata temu

      Grubo, ja raczej widzę negatywne skutki odstawienia. Palę od 20 lat, miałem kilka przymusowych przerw, i zawsze, ale to zawsze widziałem jak zaczynałem się zachowywać tak jak przed rozpoczęciem palenia. Brak kontroli nad nerwami, wybuchy gniewu, kompletny brak empatii względem innych, chowanie w sobie uczuć, brak otwartości względem ludzi i wiele innych negatywnych rzeczy. Palenie pozwala mi czuć, być normalnym, panować nad złością, organizować się w życiu i do czegoś dochodzić. W momencie kiedy to tracę, kiedy nie moge zapalić, wszystkie plany przepadają, złe depresyjne myśli sprawiają że zimno analizuje wszytko i zawsze ten skrajny realizm powoduje że wiem, że nic nie ma sensu, że nie jestem w stanie czegoś zrealizować itp. Po paleniu nie ma dla mnie żadnych problemów, ani rzeczy nie do zrobienia. Jak nie tą metodą, to inną. Nic w życiu co widziałem, próbowałem etc. nie ma takiej mocy jak jaranie. Nie rozumiem, i chyba nie zrozumiem jak u innych to może powodować niechęć do działania, jak może doprowadzić do jakiś problemów. To właśnie bez tego jestem mniej wydajny, ogłupiony, a, na dodatek po tych 7dniach zaczynam już nabierać przekonania że już zawsze będzie źle, nic nie zrobię i nigdy nie zrealizuje swoich celi i nie dojdę w życiu do tego czego bym chciał. W moim wypadku konopie są receptą na normalność, a, każdy ich brak destruktywny niczym tsunami. Może ktoś się ustosunkuje względem mojego przypadku?

    • Ben 2 lata temu

      Ja jestem uzależniony od alkoholu .Zdarza mi się nieraz ,że wypiję jedno piwo na jakiś czas a to tylko dlatego ,że nie mogę poradzić sobie z przeżywanymi emocjami.Jestem po kilkunastu terapiach ,unikam towarzystwa bo boję się,że się znowu wciągnę.Co prawda nie wypijam więcej jak jedno piwo,ale prawie rok temu wypiłem w sylwestra dwa szampany.Potem poszedłem na terapię zamkniętą i czuję się jakbym wogóle nie złamał abstynęcji .Jednak mam nieraz stany lękowe i niepewność co do tego .Co się jeszcze w życiu wydarzy.Nim w dzieciństwie wróciłem do nauki w szkole przeżywałem podobne stany ,ale o mniejszym natężeniu.Ciężko mi było się wtedy pogodzić z tym ,że to koniec ,że już się więcej nie napiję i że to koniec z moim uzależnieniem.Zanim wróciłem do normalności minęło trzy lata ,też miałem podobne stany ,że po jednym piwie nie musiałem więcej pić ,również zapaliłem marihuanę i pamiętam,że objaw mój był taki ,że prawie się przekręciłem.Uczyłem się w domu zamiast w szkole bo na niczym kompletnie nie mogłem się skupić.Sama myśl o tym ,że mam przeczytać książkę lub policzyć jakieś działanie z matematyki sprawiało,że potwornie cierpiałem .Teraz mam podobne stany ,ale o wiele potężniejsze jednak się nie poddaję mam zamiar sobie poradzić bo jest wspaniałe życie ,które dopiero da o sobie znać mam nadzieję ,że z kożyścią dla wszystkich .Gdybym mógł to bym cofnął czas,ale niestety nie da się .Życzę naprawdę wszystkim ,którzy mają i mieli podobne problemy ,że to co przechodzą to tylko wstęp do tego ,aby zastanowić się nad tym czy warto w ten sposób funkcjonować.

    • Kiki 6 miesięcy temu

      Greg, jesteś tym samym przypadkiem co mój narzeczony. Dosłownie. Ja mam za to na odwrót, mnie MJ w dużych i częstych ilościach zaś stopuje, mogłabym cały dzień zostać w łóżku i mieć chill. Mało tego jak za dużo to wgl dołujące myśli mi wchodzą . Może dzięki temu udało mi się odstawić . Za to jemu jest bardzo ciężko i się nie dziwie, jego napędza to do działania, dostaje dosłownie weny i za długo Ci nie usiedzi. No zreszta jak to przeczytałam to myślałam ze i on się tu wypowiedział. Jednym powodem dlaczego on chce z tym skończyć to pieniądze…

  50. Agata 2 lata temu

    Palę od kilku lat, od kiedy chodzę na terapię, czasem przerywam ciągi na kilka tygodni lub miesiecy

  51. L 2 lata temu

    Witam, pale regularnie od 12 lat ostatnie 8 dzien w dzien, malo tego regularnie pali rowniez moja narzeczona wiec mozna sobie wyobrazic jakie ilosci pochlanialismy (10 g na 4 dni) sumujac to wszystko nawet przy dobrej pracy jaka oboje mamy miesiecznie wydawalismy ok 2tys zlotych na palenie. Przez ostatnie 3 lata robimy sobie przerwy po 3-4 msc, choc przyznam ze z roku na rok jest co raz ciezej zrobic taka przerwe. Jakis czas temu trafilem na forum w necie w ktorym przeczytalem ze istnieje suplement diety ktory powoduje ze objawy odstawienia sa slabsze, ponoc srodek ten jest uzywany w przypadkach ostrego uzaleznienia od kokainy, suplement nazywa sie NAC czyli n-acetylocysteina, koszt opakowania to ok 100zl za 100 tabletek, producentow jest kilku wiec to nie kryptorekkama xD polecam mnie bardzo pomaga przetrwac najtrudniejszy okres

  52. Andrzej 2 lata temu

    Pierwszy dzień detoxu za mną oczywiście bezsenność jaram chyba z 5 lat i to co dzień nie raz dzień odpoczynku , potrafiłem ostatni hajs wydać “coś wykmini” zawsze sobie mówiłem , mam nadzieję że chociaż na jakiś czas to odstawie ale przyznam chęć jest

  53. Karol 2 lata temu

    Cześć. Mam 40 lat. Od urodzenia mam na całym ciele czerwone plamy, które pękają i tworzą się strupy. Co jakiś czas strasznie piecze mnie skóra. Wygląda niby normalnie a boli jak poparzona. Mam też ogromną wrażliwość na zapachy. Często wymiotowałem, nie mam apetytu. Do tego mam ogromne problemy z zapamiętywaniem, zespół Aspergera i ADHD. W szkole szło mi bardzo słabo. Od 20 lat codziennie paliłem po troszkę marihuanę. Wszystko mi bardzo smakowało, potrafiłem pracować i uczyć się po 18 godzin. Pół życia jestem prześladowany, szczują mnie psami i wyzywają od narkomanów. Miałem wiele najść na dom, zniszczyli mi życie i firmę. Kiedyś w poszukiwaniu lekarstwa trafiłem nie w tą bramę i chcieli mi wypalić oko papierosem. Prawie rok mazała mi się ropa. Od miesiąca nie palę bo nie mam pieniędzy i się boję. Do tego mam nowotwór ucha i pewnie już długo nie pociągnę. Nie mam chęci do życia, piecze mnie cała skóra, nie mogę pracować i uczyć się, cały czas chce mi się wymiotować, przestałem wychodzić do ludzi. Zrobili medyczną marihuanę po 70 zł w aptece chyba jakieś żarty. Państwo Polski napluło na mnie i kopie leżącego. To jest katolicki obóz koncentracyjny. Mam nadzieję, że te wszystkie bestie miłosierdzia kiedyś odpowiedzą za pastwienie się nad pacjentami.

    • Pulgio 1 rok temu

      Witam serdecznie, przygodę z marihuaną zacząłem bardzo wcześnie w wieku 13 lat co naprawdę negatywnie wpłynęło na mój mózg. Otóż trawka strasznie rozleniwia oraz pogarsza pamięć i koncentracje. W domu do 9 roku życia standard ze strony jednego rodziców – alkoholizm co również wypisalo piętno na psychice. Obecnie 23 na karku przerwę miałem od palenia przez 2 lata i świadomie oraz subiektywnie stwierdzam: buch nie jest dla wszystkich. Na tą chwilę śmiem stwierdzić, że borykam się z brakiem MOTYWACJI, problemy z koncentracja oraz pamięcią oraz straciłem apetyt, dołożyć do tego bezsenność, obniżenie nastroju, podsumowując depresja murowana. Ludzie przestańcie chmurzyć jeśli zauważyliście więcej negatywnych skutków bakania. Już nigdy nie zamierzam palić, odstawiam jaranie w kat. Powodzenia życzę wszystkim w odstąpieniu. Zostańcie silni.

  54. Grzesiek 2 lata temu

    Hej wszytskim z marichana jestem juz w znajomości jakies 12 lat, od 9 dni już jestem na detoxie. Na początku mojej przygody było to cos fajnego od czasu do czasu ze znajomymi pośmiać się itd. W pewnym okresie przewinely sie tez inne uzywki, lecz gandzia została. Teraz czytam ten artykuł i sobie myślę kurde racja. Odstawić chcę sam, raczej na stałe. Nie ten artykul mnie do tego popchnął bo trafilem na.niego dopiero teraz. Palenie jest fajne ale tez uciążliwe. Trudno mi się skupić proste rzeczy sprawiają duże problemy. Doprowadzilem sie do stanu w którym palilem Co dziennie lecz nie jest to dobre. Palcie ale z głową bo ja palilem bez, mam nadzieję że teraz będzie lepiej i nie będę miał problemów aby to zostawić. Mógł bym wiele powiedzieć na temat moich doświadczeń z paleniem i tych dobrych i tych złych ale kaŻdy się kiedyś przekona jak to jest jak się przegina.

  55. M 2 lata temu

    Palilem od liceum, przez całe studia i pózniej rok na emigracji. 6-7 lat. Kazdy dzien taki sam. Nie robiłem nic konstruktywnego. Oglądanie głupot w Internecie. Granie w gierki. Piwko z kumplami. Zero ruchu, zero zainteresowań, pasji. Chujowa praca. Życie od pierwszego do pierwszego. Od wiadra do lufki. Na początku było fajnie. Później zaczęły się schody. Lęki, fobie. Nie miałem ochoty na niczyje towarzystwo. Wolałem siedzieć sam przed kompem. Wszystko mnie draznilo. Wkreciles się za mocno ? Trwa przestała być wesoła uzywka. Zaczęła być koniecznością. Przekleństwem? W końcu udało się z tego wyrwać. Trochę przez przypadek. Zmiana miejsca zamieszkania. Otoczenia. Małymi krokami wróciłem na właściwe tory. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem że trawa nie jest dla wszystkich. Niektórym mocno ryje banie. Mnie zmieniała w bezproduktywna bakterie.Totalne zero. Dziś już nie jaram. Nie chce. Nie służy mi to. Życie odmienilo się o 180 stopni. Przeszedłem długa drogę. Masa energii. Sport. Fajna dupka, pies i dwie swoje mikrfirmy. Wiem ze bylem idiota bez planow i silnej woli. Teraz czerpie z życia pełnymi garściami. Nie neguje trawy. Spotykam się z kolegami którzy palą i funkcjonują normalnie. Nie przeszkadza mi to. Ale wiem że czasem jedynym ratunkiem dla kogoś jest całkowite odstawienie. Dla mnie był to przełomowy moment. Jeśli nie ogarniasz rzeczywistości po trawie to rzuć. Warto. Swiat jest fajny również bez trawy. Good luck!

  56. Tom 2 lata temu

    Palę codziennie od 1995 roku. W tym czasie mialem dwa razy przerwe po jakies 10 dni i kilka pojedynczych dni ktore moznaby policzyc na palcach. Rzucac calkiem nie chce. Chcialbym umiec zajarac od okazji ale obawiam sie ze jak alkoholik po zajaraniu zaczne jarac ciągiem.

  57. Pawel 2 lata temu

    Świetnie, że trafiłem na ten artykuł, a przede wszystkim komentarze. Nie zamierzam przestać palić (chociaż teraz to 99% przypadków waporyzacja, a nie palenie ), ale teraz utwierdziłem się w fakcie, żeby nigdy nie dopuścić do sytuacji pełnego zdominowania mojego życia przez MJ. Palę regularnie (w okresie wakacyjnym prawie codziennie), ale zawsze jest to wieczorny chill, nie palę w ciągu dnia. Rano budzę się wyspany, pełen energii do działania i z głową pełną pomysłów. Oczywiście skutki odstawienia podczas przerw odczuwam, ale w stopniu bardzo łagodnym. Palę od 16 roku życia (zdecydowanie za wcześnie), więc już ponad 18 lat. Osobiście uważam, że do wszystkiego trzeba “dorosnąć” i nie wszystko jest dla wszystkich, zdecydowanie jeśli chodzi o używki. Wszystko zależy od dojrzałości emocjonalnej, od stanu psychiki od podatności na uzależnienia etc. Trzeba znać swój organizm zanim zacznie się regularną przygodę z jakąkolwiek używką. Pozdrawiam wszystkich palaczy (byłych i obecnych), a rzucającym życzę wytrwałości i siły.

  58. Marcin 2 lata temu

    jaram od 20 lat a mam 32, robiłem mniejsze przerwy typu tydzień, teraz aktualnie nie pale już prawie 3miechy wow 😀 pomijając ból głowy na początku i bezsenność nie miałem wielkich problemów i aktualnie mnie nawet nie ciągnie (co mnie cieszy) czym to zastąpiłem ? sport, książki, sport i adrenalina (w sporcie). Co jest fajne ? rzadziej mam zły nastrój !!! mam wiecej energii !!! i ogólnie jest dobrze 🙂 zauważam hmm “więcej” miłych rzeczy nie jestem już takim pesymistą jkim byłem kiedyś.

    Najgorsze były pierwsze 3 dni później jest już tylko lepiej 🙂
    Powodzenia 🙂

  59. Michał 2 lata temu

    Podejście typu: rzucam na zawsze, już nie zapalę, to głupota – z góry skazane na porażkę. OK można, ale to jak postanowienie, że się więcej zimnego piwa nie napijesz w upalny dzień, albo zimnej wódki na weselu. Zdecydowanie lepiej ustalić sobie granice typu: palę raz w tygodniu w piątek wieczorem, albo palę tylko z kumplami na imprezach.
    I podstawą jest aktywność fizyczna – możesz odłożyć temat i się męczyć, albo z miejsca wskoczyć w jakiś sport. Im cięższy, tym lepiej. Godzina roweru dziennie (ale nie rekreacyjnie, tylko na maksa), bieganie, siłownia, albo nawet głupi stepper kupić i podeptać godzinkę dziennie wypacając się. Uprawiając sport możesz sobie spokojnie zapalić raz w tygodniu bez żadnych skutków ubocznych. I robić sobie przerwy np: miesiąc raz w roku.

    • Bunia 7 miesięcy temu

      Myslisz ze alkoholik z prawdziwego zdazenia tez sobie pozwala na zimne piwko w upalne dni i wodeczke na weselu? Nie, bo jest uzalezniony, nie potrafi tego kontrolowac, nie bez powodu sie mowi ze dla alkoholika jeden kieliszek to za duzo a cala wanna to za malo. Myslisz ze z osoba uzalezniona od ziola jest innaczej?

  60. Rafał 2 lata temu

    Palę od prawie 30 lat, od czasów liceum, a od około 20 lat codziennie, albo prawie codziennie. Ale też mam pracę, która wymaga ode mnie często realizacji kilkudniowych projektów, kiedy to “trzeźwy” i dostępny muszę być w tych dniach przez 24h/dobę. Podróżuję także, bardzo często do krajów Azji Południowo-Wschodniej, gdzie najczęściej nie ma mowy o paleniu, bo grozi tam za to kara śmierci. A wyjeżdżam często na miesiąc, albo i dłużej. Do tej pory nigdy nie miałem najmniejszego problemu z odstawieniem. Nie taki diabeł straszny 😉

  61. Miron 2 lata temu

    Postanowiłem rzucić po 6 latach jarania codziennie – przed pracą, w pracy, po pracy itd, nie palę dziś dopiero piąty dzień – oczywiście nie jest to moja pierwsza próba rzucenia, ale tym razem wziąłem wszystko co związane z jaraniem (młynki, wagi, bletki) – całe magiczne pudełko 🙂 wyrzuciłem wszystko do kosza. I powiedziałem że to już dość, że chce moje życie z powrotem, żeby mój mózg znowu pracował na pełnych obrotach i żebym znowu miał głowę pełną pomysłów.
    Dziś miałem właśnie bardzo obniżony nastrój, nie mogłem przestać myśleć o blancie więc zacząłem szukać czegoś co mi pomoże w Internecie. Znalazłem. Znalazłem ten artykuł, a co ważniejsze te komentarze, te historie za co wszystkim dziękuję. Wiem że tym razem mi się uda i wiem że to co teraz czuję to nie problem ze mną tylko z tym że odstawiłem.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich!

  62. Michal 2 lata temu

    15 lat stażu z czego 10 lat to palenie zioła niczym papierosów, miałem stopki po 3 miesiące ostatnio było już bardzo źle, stan psychiczny niezbyt zadowalający, a dzieciak w drodze, decyzja – rzucam. Jakoś poszło tym razem dla odmiany nie liczę dni kiedy jestem czysty. Nawet już nie wiem ile nie pale ale pewnie około 2 miesięcy. I muszę powiedzieć teraz coś przykrego o ile zawsze po każdej stopce czułem się o ile można to tak nazwać zregenerowany i wydawało mi się, że udało się zacerowac dziury tak teraz mimo 2 miesięcy stan psychiczny oceniam na B. Kiepski choć z każdym dniem jest lepiej tak w porównaniu do wcześniejszych pauz, w tej bardzo ciężko mi się podnieść, jak z kimś rozmawiam to często gubię wątki i boję się, że tym razem muszę podziękować mojej kochanej Marii żegnaj bo następnym razem się mogę nie podnieść albo naprawdę zaczynam wierzyć, że nabawie się jakiejś choroby psychicznej. Przestrzegam wszystkich przed codziennym paleniem. Jeżeli sobie popalasz to zdyscyplinuj organizm z w taki sposób, żeby nigdy nie wyjść poza takie ramy a wówczas będziesz się cieszył smakiem zielska bez przeszkód długie lata w pełnym zdrowiu. Jeśli odpuscisz do palenia codziennego to radzę Ci odstaw to już na zawsse. Pozdrawiam palaczy

  63. Konrad 2 lata temu

    Tez jaralem długo 8lat . W późniejszym etapie jaranka miałem zajebsty niedosyt … Niby byłem ujarany ale chciałem więcej i więcej robiłem różne rzeczy jak już nie miałem jarania i pewnie większość użytkowników skrobalo młynek i opalało lufki. Odkąd zacząłem uprawiać sport minie już 2.5 roku ..ciągle jaralem ale gdy zacząłem zauważać ,że przeszkadza mi to w progresji z dnia na dzień ją rzuciłem. Jest ciężko .. najgorsze jest to ,że nie mam apetytu.. czuję się głodny ,ale nie mogę jeść wiadomo,że wszystko wróci do normy i trzeba przetrwać te najgorsze dni czy nawet tygodnie. Dodam ,że zaczęło się od marychy później próbowałem MDMA , amfetaminę , kokainę i zauważyłem ,że włącza mi się przysłowiowy (odkurzacz ) dzięki Bogu ,że ciągle słyszałem w głowie głos rozsądku . Odkąd nie jaram ,czuję się bardziej kreatywny , żywy , szczęśliwszy itp potrafię zagospodarować czas nawet gdy się nudzę. Jaranie jest fajne,ale niestety do czasu czym dłużej się pali to wpada się jeszcze w większy dołek i z każdym wyjaranym splifem czujesz pustkę. Zacząłem jarać jak miałem 16 lat skończyłem w wieku 24. Pozdrawiam wszystkich którzy rozmyślają rzucenie jarania i życzę sukcesu. Pamiętajcie ,że trzeba być pewnym rzucenia i trzeba znaleźć sobie jakieś super hobby (zabijacza czasu) . Trzymam kciuki za każdego i dacie radę głowa do góry. Pozdro kondzio

  64. Kola 2 lata temu

    Nie palę 12 dzień. Przechodzę istne katusze. Przede wszystkim nie śpię. Dodam, że rzucam wszystko naraz. MJ , nikotyna, kofeina. Nie sypiam do 27h, po czym padam na pysk. Odsypiam i cała akcja zaczyna się od początku. To moje ente podejście. Tym razem jednak się zawziąłem. O dziwo nie wylądowałem jak zwykle u psychiatry. Poprzednie próby odstawienia samej MJ wiązały się z koszmarnymi jazdami psychicznymi wyłączającymi mnie z życia. Nie byłem w stanie przekroczyć 10 dni. Zawsze wracałem. Odstawiałem jak już codziennie rano po zapaleniu rzygałem jak kot. Inne objawy- brak łaknienia, pocenie się (nienawidzę tego), drżenie rąk, irytacja, nadwrażliwość na bodźce (wszystko się dzieje za szybko, zwariować można, jest za jasne, za głośne). Korzystam z programu Candis. Naprawdę pomaga. Ja już nie chcę palić. Mam dosyć.

    • Monika 1 rok temu

      Hej. Jak sie masz? Ja na 2 dniu detoksu. Pozdrawiam ps idzie mi ok ale jestem podirytowana ….

  65. Patryk 2 lata temu

    Nie palę już siódmy dzień i nie czuje potrzeby zapalenia, ponoć wszystko jest w głowie jak to się mówi. Paliłem ładnych 8 lat około. Mam tylko jedno pytanie, nagle jak odstawiłem to zachorowałem, mam gorączkę boli głowa , czy może być to związane z odstawieniem?
    Pozdrawiam

    • Kola 2 lata temu

      hmm ciekawe, ja też zachorowałem 2 dni po odstawieniu, potworny kaszel, gorączka, kosmiczny ból zatok, jakoś tego nie powiązałem z MJ. ;/

  66. Sebastian 2 lata temu

    Yo wpadłem przypadkiem na ten artykuł i dodał mi bardzo dużo motywacji w dalszej drodze do pełnej abstynencji. Ogólnie jest ciężko, po ponad 11 latach palenia. Całe moje życie związane było z gandzia interesowało mnie wszystko w tym temacie czuję, że zacząłem za wcześnie i nie robiłem nic innego, potrafiłem przepalic 50 tke kozacki h topow w kilka dni.. Oczywiście nie sam chociaż często palilem samemu od rana, dziś czuję jak by ktoś wyjął zemnie serce i całą radość życia, mam okrutne objawy bez palenia jestem zagubiony. Ciężko myśleć pozytywnie być może mam fobie społeczna i gonitwy myśli po bezsenność, stany lękowe i depresję, wszystko natury psychicznej ale mam już za sobą 76 dzień detoxu. Nawet buszka choć była jedna wyłamka to nie chce już palic bo po prostu wiem że, będę czuł się źle i zamiast zrelaksować bardziej zestresuje mnie ten stan. Niedlugo przyjdzie paczka z CBDLife, wierzę mocno we właściwości cbd i pokladam dużo nadzieii, że pomoże mi złagodzić skutki przyjmowania sporych dawek thc, mam nadzieję że w Polsce będą dostępne produkty o wysokim stężeniu cbd w bardziej przystępnych cenach aby każdy mógł leczyć się naturalnie pozdrawiam całe WK jesteście super ekipą aktywistów, bywam na marszach od 2012. Życzę wszystkim powodzenia i przestrzegam młodych ludzi by nie zrujonawaly sobie życia! Wszystko z głową wszystko z umiarem. PEACE

    • Urszula 2 lata temu

      Super tekst. Kończę i Ja.

  67. Przemek 2 lata temu

    teraz moja kolej.. ! pale już 8 lat i chce w końcu przestać! najpierw ograniczę , a jak nie dam rady to napiszę do specjalisty .

  68. Gabriel 2 lata temu

    Super artykul. Swietnie napisa y. B motywujacy. Bardzo dziekuje! Swietna robota!

  69. Mariusz 2 lata temu

    Super artykuł, super sie czyta .. właśnie jestem na drugim dniu postu marihuanowego ale juz przerabiałem to kilkadziesiąt razy w ostatnim dwudziestoleciu palenia cannabis i wiem jak juz mój organizm reaguje. Wszystko co tu jest napisane to prawda, także wystarczy być wiadomym palaczem i wszystko inne przychodzi łatwiej . HEMP PEACE !!!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować!   |    WolneKonopie.org © 2021 - Made on blunt.- underground. BTC: 18RjqnTAyJ4QH3ZZkEjbZEE5MzEoactZ2H ETH: 0xf3f7F9453ea5Ac7eAFdB113bd18e7D6275229d82  
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account

Skip to content