Kluby konopne – jak działają, czy są legalne i co zmieniło się do 2026 roku?

Aktualizacja: październik 2026 r.

Hiszpania od ponad dwóch dekad jest jednym z najciekawszych przykładów oddolnego rozwoju alternatywnej polityki konopnej w Europie. To właśnie tam powstały Cannabis Social Clubs (CSC), czyli kluby konopne – prywatne stowarzyszenia dorosłych użytkowników, które miały umożliwiać wspólne zaopatrywanie się w konopie poza czarnym rynkiem i bez konieczności tworzenia komercyjnego systemu sprzedaży.

Model ten przez lata przyciągał uwagę aktywistów, prawników, badaczy i polityków z całego świata. Wskazywano na jego potencjał w zakresie ograniczania szkód, kontroli pochodzenia produktów, budowania społeczności i zmniejszania zależności użytkowników od nielegalnego handlu.

Jednak sytuacja prawna hiszpańskich klubów jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Hiszpania nie zalegalizowała rekreacyjnej sprzedaży marihuany, a kluby konopne nie posiadają automatycznego prawa do jej uprawy i dystrybucji.

Mimo to wiele takich stowarzyszeń nadal działa, szczególnie w Barcelonie, Madrycie, Kraju Basków i innych dużych ośrodkach miejskich.

Jak funkcjonują? Skąd się wzięły? Czy turysta może zostać członkiem? I co właściwie jest w Hiszpanii legalne?

Czym są Cannabis Social Clubs?

Cannabis Social Clubs to prywatne stowarzyszenia tworzone przez dorosłych użytkowników konopi.

Pierwotna idea była stosunkowo prosta: skoro indywidualne używanie konopi w prywatnych warunkach nie jest w Hiszpanii przestępstwem, użytkownicy próbowali organizować się w zamknięte grupy, wspólnie finansować uprawę i uzyskiwać dostęp do produktów przeznaczonych wyłącznie na własne potrzeby.

Klasyczny model klubu konopnego opiera się na kilku zasadach:

  • działalność niekomercyjna, czyli non-profit;
  • członkostwo ograniczone do dorosłych;
  • zamknięty charakter stowarzyszenia;
  • brak ogólnodostępnej sprzedaży;
  • finansowanie działalności przez członków;
  • ograniczanie dostępu osób nieuprawnionych;
  • demokratyczne zarządzanie organizacją;
  • działania edukacyjne i ograniczanie szkód związanych z używaniem.

 

W założeniu klub nie miał funkcjonować jak zwykły sklep. Jego celem było umożliwienie grupie użytkowników wspólnego zaspokajania potrzeb przy ograniczeniu udziału czarnego rynku.

To istotna różnica między hiszpańskim modelem klubowym a komercyjnymi punktami sprzedaży marihuany funkcjonującymi w niektórych stanach USA czy Kanadzie.

Należy jednak podkreślić, że są to założenia organizacyjne, a nie gwarancja zgodności każdego klubu z prawem. Sam status stowarzyszenia non-profit nie oznacza, że prowadzone przez nie działania związane z konopiami są legalne.

Historia hiszpańskich klubów konopnych

Korzenie tego modelu sięgają lat 90. XX wieku.

W 1993 roku w Barcelonie działało stowarzyszenie ARSEC – Asociación Ramón Santos de Estudios Sobre el Cannabis. Jego członkowie próbowali sprawdzić granice obowiązujących przepisów, organizując wspólną uprawę przeznaczoną na potrzeby zamkniętej grupy dorosłych osób.

Eksperyment doprowadził do interwencji organów ścigania i postępowania sądowego. Pokazał jednak coś istotnego: hiszpańskie prawo nie dawało jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o granice zbiorowego zaopatrywania się w substancję przeznaczoną do prywatnego używania.

W kolejnych latach powstawały następne organizacje, między innymi Kalamudia w Kraju Basków oraz Pannagh.

Stopniowo wypracowywano zasady wspólnej uprawy, prowadzenia ewidencji członków, finansowania działalności oraz wewnętrznej kontroli dystrybucji.

Kluby rozwinęły się szczególnie w Katalonii i Kraju Basków, gdzie część władz lokalnych wykazywała większą otwartość na eksperymentowanie z alternatywną polityką narkotykową.

Po 2012 roku nastąpił gwałtowny wzrost liczby takich stowarzyszeń.

Według analizy naukowej opublikowanej w 2026 roku w International Journal of Drug Policy, pod koniec drugiej dekady XXI wieku w Hiszpanii mogło funkcjonować około 800-1000 klubów.

Były to jednak szacunki historyczne, nie aktualny urzędowy rejestr legalnie działających placówek.

Wraz ze wzrostem liczby klubów pojawiały się też problemy. Nie wszystkie stowarzyszenia zachowywały pierwotny, niekomercyjny charakter. Część zaczęła przypominać przedsiębiorstwa nastawione na dużą liczbę klientów, co zaostrzyło konflikty z organami ścigania i sądami.

Czy kluby konopne są legalne w Hiszpanii w 2026 roku?

Odpowiedź wymaga rozróżnienia kilku kwestii.

Legalne jest samo tworzenie stowarzyszeń, ale nie oznacza to automatycznej legalności zaopatrywania ich członków w marihuanę.

Hiszpańska ustawa o stowarzyszeniach – Ley Orgánica 1/2002 – określa zasady powoływania i funkcjonowania organizacji społecznych.

Stowarzyszenie może posiadać statut, członków, organy zarządzające, siedzibę oraz prowadzić działalność zgodną z prawem.

Jednak rejestracja organizacji nie stanowi zezwolenia na uprawę, produkcję lub udostępnianie konopi.

Kluczowe znaczenie ma tutaj art. 368 hiszpańskiego Kodeksu karnego, który penalizuje między innymi nielegalną uprawę, produkcję, handel i działania ułatwiające nielegalne używanie substancji kontrolowanych przez inne osoby.

W praktyce oznacza to, że stowarzyszenie, nawet jeśli jest formalnie zarejestrowane, może ponosić odpowiedzialność karną za sposób organizowania dostępu do konopi.

Hiszpania nie posiada obecnie jednolitej ustawy krajowej, która kompleksowo legalizowałaby model Cannabis Social Clubs.

Ich funkcjonowanie pozostaje więc obszarem niepewności prawnej.

Co zmieniły wyroki sądowe?

Przełomowe znaczenie miały orzeczenia hiszpańskiego Sądu Najwyższego od 2015 roku. W sprawach dotyczących dużych stowarzyszeń sąd zakwestionował możliwość traktowania zorganizowanego, regularnego zaopatrywania licznych członków w konopie jako zwykłego wspólnego używania.

W hiszpańskim orzecznictwie istnieje koncepcja consumo compartido, czyli wspólnego używania w ściśle określonych okolicznościach. Nie oznacza ona jednak, że każde stowarzyszenie może legalnie produkować marihuanę dla setek czy tysięcy osób.

Sądy zwracają uwagę między innymi na skalę działalności, charakter grupy, sposób zaopatrywania, organizację produkcji oraz ryzyko dostarczania substancji poza ściśle zamknięty krąg użytkowników.

Kolejne istotne rozstrzygnięcia zapadły przed Trybunałem Konstytucyjnym. W 2017 roku zakwestionowano ustawę Nawarry regulującą kolektywy użytkowników konopi. W 2018 roku Trybunał unieważnił katalońską ustawę 13/2017 dotyczącą stowarzyszeń konopnych. Zakwestionowano również odpowiednie regulacje Kraju Basków.

Powód był zasadniczy: przepisy regionalne nie mogą tworzyć podstaw prawnych do działań wkraczających w obszar prawa karnego, którego stanowienie należy do kompetencji państwa.

Oznacza to, że lokalne władze nie mogą samodzielnie zalegalizować produkcji i dystrybucji marihuany przez stowarzyszenia.

Co wolno, a czego nie wolno w Hiszpanii?

W hiszpańskim prawie niezwykle istotne jest rozróżnienie między prywatnym używaniem a posiadaniem i używaniem w przestrzeni publicznej.

Zachowanie Sytuacja prawna
Używanie konopi przez dorosłego w prywatnym miejscu na własne potrzeby Co do zasady nie stanowi przestępstwa
Posiadanie na własny użytek w prywatnych warunkach Co do zasady nie stanowi przestępstwa, jeśli nie wiąże się z udostępnianiem innym
Nielegalne posiadanie lub używanie w przestrzeni publicznej Wykroczenie administracyjne, zagrożone grzywną
Nielegalna uprawa widoczna publicznie Może skutkować sankcją administracyjną lub odpowiedzialnością karną zależnie od okoliczności
Sprzedaż i nielegalne zaopatrywanie innych osób Ryzyko odpowiedzialności karnej
Członkostwo w zarejestrowanym stowarzyszeniu Samo w sobie nie oznacza uzyskania prawa do nabywania marihuany

Jak wysokie są kary?

Ley Orgánica 4/2015, czyli hiszpańska ustawa o ochronie bezpieczeństwa obywatelskiego, przewiduje za określone poważne naruszenia administracyjne grzywny od 601 do 30 000 euro. Dotyczy to między innymi nielegalnego posiadania lub używania narkotyków w miejscach publicznych, również wtedy, gdy nie są przeznaczone do sprzedaży.

To ważne, ponieważ brak odpowiedzialności karnej za prywatne używanie nie oznacza pełnej legalizacji marihuany.

W Hiszpanii można więc nie popełnić przestępstwa, używając marihuany w prywatnych warunkach, a jednocześnie narazić się na znaczną karę administracyjną za jej posiadanie w przestrzeni publicznej. Nie ma również ogólnokrajowego przepisu, który gwarantowałby każdemu prawo do uprawy określonej liczby roślin, np. dwóch, trzech czy pięciu.

Ocena konkretnej uprawy zależy od jej okoliczności i charakteru.

Jak działa klub konopny w praktyce?

Pomimo niepewności prawnej część hiszpańskich stowarzyszeń nadal prowadzi działalność. Praktyczne zasady funkcjonowania zależą od klubu, miasta i lokalnych warunków.

Zwykle są to lokale niedostępne dla przypadkowych przechodniów. Wejście jest ograniczone do członków, a przed uzyskaniem dostępu konieczna może być rejestracja.

Kluby często posiadają własne regulaminy, określające między innymi:

  • zasady przyjmowania członków;
  • minimalny wiek;
  • sposób weryfikacji tożsamości;
  • wysokość składek;
  • prawa i obowiązki członków;
  • zasady korzystania z pomieszczeń;
  • ochronę prywatności;
  • ograniczenia fotografowania i nagrywania;
  • zasady zachowania wobec sąsiadów.

Nie są to jednak jednakowe wymogi ustawowe obowiązujące wszystkie kluby w całej Hiszpanii. Warto również pamiętać, że faktyczny sposób działania niektórych klubów może odbiegać od pierwotnej idei stowarzyszenia non-profit.

Istnienie klubu i pobieranie składek nie przesądzają o legalności wszystkich prowadzonych w nim czynności.

Jak zostać członkiem klubu konopnego?

W praktycznych przewodnikach dotyczących hiszpańskich klubów opisuje się kilka typowych etapów rejestracji.

1. Kontakt ze stowarzyszeniem

W wielu klubach wejście wymaga wcześniejszego kontaktu lub rekomendacji aktualnego członka, określanej jako aval. Niektóre stowarzyszenia dopuszczają również indywidualne zgłoszenia.

2. Weryfikacja wieku i tożsamości

Zazwyczaj wymagany jest ważny dokument tożsamości, np. paszport lub dowód osobisty. Kluby są przeznaczone dla dorosłych. Część dopuszcza osoby od 18. roku życia, inne mogą ustanawiać wyższy próg wieku.

3. Rejestracja członkostwa

Nowy członek może zostać poproszony o zaakceptowanie regulaminu i zasad funkcjonowania stowarzyszenia. Niektóre organizacje stosują okres oczekiwania przed rozpoczęciem korzystania z klubu.

4. Składka członkowska

W wielu stowarzyszeniach obowiązują składki członkowskie, których wysokość zależy od konkretnej organizacji. Według przewodnika Social Club Spain spotyka się opłaty rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu euro, choć nie jest to żaden ustawowy cennik. Należy podkreślić, że przejście procedury rejestracyjnej nie jest równoznaczne z uzyskaniem państwowego uprawnienia do legalnego zakupu marihuany.

Czy turysta z Polski może zostać członkiem?

To jedno z najczęściej zadawanych pytań.

Niektóre stowarzyszenia dopuszczają do członkostwa dorosłych cudzoziemców, inne ograniczają możliwość przystąpienia do osób mieszkających w Hiszpanii lub danym regionie. Nie istnieje ogólnokrajowe prawo przyznające turystom dostęp do klubów konopnych. W praktyce wiele zależy od statutu konkretnego stowarzyszenia i sposobu jego funkcjonowania.

Należy zachować szczególną ostrożność wobec ulicznych pośredników oferujących natychmiastowy dostęp do klubów, płatne zaproszenia lub dostawę marihuany. Sam fakt, że ktoś przedstawia lokal jako Cannabis Social Club, nie oznacza, że działa on zgodnie z prawem.

Nie należy również zakładać, że członkostwo pozwala legalnie wynosić marihuanę na ulicę, przewozić ją przez miasto czy przekraczać z nią granicę.

Barcelona – stolica klubów konopnych, ale także przykład problemów z prawem

Barcelona przez lata stała się najbardziej rozpoznawalnym ośrodkiem hiszpańskiej kultury klubów konopnych.

W okresie największego rozwoju powstawały tam liczne stowarzyszenia, z których część przyciągała również zagranicznych turystów. Jednak dynamiczna ekspansja doprowadziła do napięć z władzami miejskimi, organami ścigania oraz mieszkańcami. Pojawiały się problemy związane z niejasnym charakterem działalności, turystyką konopną, uciążliwościami sąsiedzkimi i komercjalizacją części rynku.

W ostatnich latach Barcelona nasiliła kontrole i działania prowadzące do zamykania niektórych klubów. Według doniesień lokalnych mediów z lipca 2025 roku miasto wydało nakazy zaprzestania działalności wobec 30 lokali. To pokazuje, że funkcjonowanie klubów w Hiszpanii nie oznacza trwałej akceptacji ich działalności przez państwo.

Barcelona jest jednocześnie przykładem ogromnego społecznego zainteresowania alternatywnym modelem dostępu do konopi oraz konsekwencji braku przejrzystych i stabilnych regulacji.

A co z medyczną marihuaną?

Warto oddzielić dwa zupełnie różne zagadnienia: rekreacyjne kluby konopne oraz państwowy system dostępu do preparatów stosowanych w medycynie.

W październiku 2025 roku Hiszpania przyjęła Real Decreto 903/2025, regulujący określone recepturowe preparaty lecznicze sporządzane ze standaryzowanych produktów konopnych.

Przepisy dotyczą między innymi jakości, rejestracji preparatów, zasad przepisywania ich przez uprawnionych lekarzy specjalistów oraz przygotowywania i wydawania w systemie farmacji szpitalnej.

Nie oznacza to jednak zalegalizowania rekreacyjnej sprzedaży marihuany ani udzielenia klubom konopnym prawa do prowadzenia działalności farmaceutycznej.

System medyczny i model Cannabis Social Clubs pozostają odrębnymi zagadnieniami prawnymi.

Czy kluby ograniczają czarny rynek i szkody zdrowotne?

Pierwotna koncepcja Cannabis Social Clubs posiada kilka istotnych zalet.

Stowarzyszenia non-profit mogą ograniczać presję komercyjną, wzmacniać odpowiedzialność członków i tworzyć przestrzeń do prowadzenia edukacji oraz działań z zakresu redukcji szkód.

W modelu opartym na przejrzystych zasadach potencjalnie możliwe jest również lepsze dokumentowanie pochodzenia produktów i ograniczanie kontaktu użytkowników z nielegalnym rynkiem.

Nie należy jednak przedstawiać wszystkich tych korzyści jako bezspornie udowodnionych rezultatów działania hiszpańskich klubów. Badanie opublikowane w 2026 roku w International Journal of Drug Policy wskazuje, że chociaż CSC miały duży potencjał organizacyjny i społeczny, dowody na ich skuteczność w ograniczaniu szkód zdrowotnych pozostają ograniczone.

Problemem jest między innymi brak systematycznych badań porównawczych oraz dużych zbiorów danych pozwalających ocenić rzeczywisty wpływ klubów na zdrowie publiczne.

Nie oznacza to, że model jest nieskuteczny. Oznacza natomiast, że wymaga uczciwej, naukowej oceny, a nie wyłącznie politycznych deklaracji. Model klubowy powinien być analizowany zarówno pod kątem potencjalnych korzyści, jak i jego ograniczeń.

Czego Polska może nauczyć się od Hiszpanii?

Hiszpańskie doświadczenia są szczególnie interesujące z punktu widzenia polskiej debaty nad zmianą polityki konopnej.

Pokazują, że obywatele potrafią oddolnie tworzyć alternatywne struktury funkcjonujące poza klasycznym rynkiem komercyjnym.

Pokazują również, że niejasne przepisy i wieloletnia tolerancja administracyjna nie zastąpią stabilnego prawa.

Model klubów konopnych może być wartościową alternatywą dla rynku całkowicie zdominowanego przez duże przedsiębiorstwa.

Jego zaletą jest możliwość stworzenia stowarzyszeń, w których użytkownicy nie są wyłącznie klientami, lecz współuczestniczą w podejmowaniu decyzji i finansowaniu działalności.

Jednak funkcjonowanie takiego modelu wymaga odpowiednich regulacji, kontroli jakości, przejrzystości finansowej, ochrony nieletnich i rzeczywistych mechanizmów ograniczania szkód.

Najważniejsza lekcja płynąca z Hiszpanii jest prosta: społeczna tolerancja nie zastępuje legalizacji, a prawo do zrzeszania się nie daje automatycznie prawa do wspólnej produkcji substancji kontrolowanych.

Jeżeli Polska w przyszłości zdecyduje się na rozwój klubów konopnych, powinna korzystać zarówno z pozytywnych, jak i negatywnych doświadczeń Hiszpanii.

Warto również analizować rozwiązania wprowadzone w państwach, które zdecydowały się stworzyć wyraźne podstawy prawne dla stowarzyszeniowego modelu dostępu do konopi.

Zamiast pozostawiać obywateli, organizacje społeczne i organy ścigania w ciągłym konflikcie, państwo powinno określić czytelne zasady, prawa i obowiązki.

Podsumowanie

Hiszpańskie kluby konopne były jednym z najbardziej innowacyjnych oddolnych eksperymentów w europejskiej polityce narkotykowej.

Ich rozwój pokazał, że użytkownicy mogą organizować się w stowarzyszenia, budować społeczności oraz poszukiwać modeli dostępu do konopi innych niż czarny rynek czy wielkie przedsiębiorstwa.

Jednak doświadczenia ostatnich lat pokazują również, jak kruchy jest system oparty na niejednoznacznym prawie i zmieniającym się podejściu sądów.

Hiszpania nadal nie posiada jednolitej regulacji legalizującej rekreacyjne Cannabis Social Clubs.

Z punktu widzenia ruchów reformatorskich to cenna lekcja: nawet najbardziej interesująca inicjatywa obywatelska wymaga stabilnego otoczenia prawnego, jeśli ma przetrwać i rzeczywiście służyć społeczeństwu.

Model klubowy może być częścią rozsądnej polityki konopnej. Nie powinien jednak być zmuszony do funkcjonowania przez kolejne dekady w prawnej szarej strefie.


Źródła

  1. Social Club Spain – przewodnik po hiszpańskich klubach konopnych, aktualizacja 2026
  2. Ley Orgánica 4/2015 – ustawa o ochronie bezpieczeństwa obywatelskiego
  3. Hiszpański Kodeks karny – art. 368
  4. Ley Orgánica 1/2002 – ustawa o stowarzyszeniach
  5. Tribunal Constitucional – wyrok 100/2018 dotyczący katalońskiej ustawy o stowarzyszeniach konopnych
  6. Alvarez-Roldan, Parra, Gamella (2026) – Contentious legality in decentralized governance: The rise and decline of cannabis social clubs in Spain
  7. Real Decreto 903/2025 – regulacje dotyczące standaryzowanych preparatów z konopi stosowanych medycznie

ARTYKUŁ O KLUBACH Z 2017 ROKU

Artykuł zarysowuje naturę i sposób funkcjonowania klubów konopnych. Wskazuje również lepszą drogę do legalizacji narkotyków: odrzucenie stworzenia systemu otwartego rynku, podobnego do rynku alkoholu czy papierosów, w jego miejsce optuje za skoncentrowanym na konsumencie modelu non-profit.

Kluby Konopne (KK) to niekomercyjne stowarzyszenia zażywających, którzy zbierają się razem by hodować i dystrybuować dostateczne ilości konopi, by spełnić swe potrzeby bez konieczności sięgania na czarny rynek. Polegają one na fakcie, że konsumowanie nielegalnych narkotyków nigdy nie było uznane za przestępstwo w legislatywie hiszpańskiej. Korzystając z tej szarej strefy, prywatne kluby, które produkują konopie dla dystrybucji non-profit jedynie dla zamkniętej grupy dorosłych, istnieją od lat.

KLUBY KONOPNE W HISZPANII W TRAKCIE STABILIZOWANIA ALTERNATYWY

Odkąd pojawiły się w 2002 roku, KK umożliwiły paru tysiącom osób zarzucenie finansowania czarnego rynku i poznanie jakości oraz pochodzenia tego, co konsumują, jednocześnie stworzyły miejsca pracy i źródła dochodów. I wszystko to było możliwe bez wycofywania się z istniejących traktatów narkotykowanych Narodów Zjednoczonych.

Ten artykuł zarysowuje naturę i sposób funkcjonowania tych klubów. Wskazuje również lepszą drogę do legalizacji narkotyków: odrzucenie stworzenia systemu otwartego rynku, podobnego do rynku alkoholu czy papierosów, w jego miejsce optuje za skoncentrowanym na konsumencie modelu non-profit, któremu nie grozi ryzyko nieodłączne dla rynku skupionego na zysku ekonomicznym.

Wnioski i rekomendacje:

  • Pojawienie się KK w Hiszpanii w 2002 roku pozwoliło tysiącom ludzi na legalne uprawianie marihuany na własny użytek i upewnienie się, że jest ona dobrej jakości.
  • Kluby postawały jak kraj długi i szeroki z powodu szarej strefy w prawie hiszpańskim i systemu rejestru prawnego dla grup ludzi, którzy wspólnie hodują marihuanę.
  • Boom na KK zaczął się po kilku różnych decyzjach Sądu Najwyższego, który ustalił, że hodowanie na własny użytek nie jest przestępstwem i nie kwalifikuje się jako handel narkotykami.
  • Czas na debatę o zmianie polityki narkotykowej – z uproszczonych dyskusji o legalizacji czy prohibicji na rozważenie alternatywnych sposobów na radzenie sobie z narkotykami.

Precedensy historyczne i prawne

Hiszpania podpisała Jednolitą Konwencję Organizacji Narodów Zjednoczonych o środkach odurzających w 1966 roku. Rok później zaakceptowano ustawę 17/1967 o środkach odurzających, która ustalała, że posiadanie narkotyków jest dostępne tylko do użytku medycznego lub naukowego. Jednakże ustawa tylko zastrzegała konfiskatę zabronionych substancji i nie wyznaczała żadnych innych sankcji.

W 1973 roku w kodeks karny wcielono jako przestępstwo handel narkotykami w swej obecnej formie. W następnym roku Sąd Najwyższy wydał pierwszy werdykt ustanawiający, że zażywanie i posiadanie na własny użytek nie są przestępstwami kryminalnymi. Stworzyło to prawoznawstwo, które wspomagane dalszymi decyzjami, ustaliło, że zbiorowa konsumpcja, współdzielenie się narkotykami i wspólny zakup przez grupę zażywających – jeśli nie było mowy o zysku – to również nie są przestępstwa.

Jednak dekryminalizacja nie prowadziła do przejrzystych regulacji produkcji i posiadania na własny użytek. Jeśli chodzi o konopie, to istnieją dyrektywy Prokuratora Generalnego na temat ilości, którą mogą mieć przy sobie

użytkownicy i która nie będzie kwalifikowała się jako przestępstwo. Jeśli chodzi o rośliny, które mogą być hodowane na własny użytek, nie istnieją żadne wytyczne, co oznacza, że interwencje w większości zależą od regionu i od osobistego i ideologicznego podejścia policji czy sędziów zaangażowanych. To powoduje sporą niestabilność prawną, która skutkuje wieloma policyjnymi akcjami przeciwko małym grupom hodowców, które i tak prawie zawsze kończą się zamknięciem sprawy czy uniewinnieniem sprawców.

Aktualnie handel konopiami jest karany wyrokiem więzienia w wysokości od jednego do trzech lat. Pierwszy wykroczenie rzadko skutkuje karą więzienia, jako że w hiszpańskim prawie wyroki do dwóch lat więzienia są zawieszane, jeśli osoba skazana nie miała wcześniejszych przewinień. Jednakże jeśli to jest drugi wyrok więzienia, to kary się dodaje do siebie, co znaczy że w hiszpańskich więzieniach siedzą tysiące ludzi za handel narkotykami. Poważne sprawy (przestępczość zorganizowana, duże ilości, sprzedaż nieletnim, etc.) to wyroki w wysokości od trzech do dziewięciu lat. W obu przypadkach nakładane są również wysokie grzywny, które są wyliczane na podstawie ceny rynkowej skonfiskowanych dóbr.

 

Posiadanie i konsumpcja nadal są teoretycznie karane konfiskatą, kiedy narkotyki są znajdywanie na terenach prywatnych. W praktyce zwykle oznacza to bezkarność, jako że prywatne miejsca zamieszkania są nienaruszalne, w wyjątkiem nakazu sądowego czy złapania na gorącym uczynku. W miejscach publiczych, na drogach i instytucjach w dodatku do skonfiskowania środka ustanawia się grzywnę w wysokości od 300 do 30,000 Euro, odkąd weszła w życie ustawa z 1992 roku o Ochronie Bezpieczeństwa Obywatela. Sankcje mogą być wstrzymane, jeśli osoba zgodzi się na leczenie detoksykacyjne, co sztucznie zawyża statystyki opieki w sprawach związanych z konopiami – około 75% podań o leczenie jest wynikiem zawieszenia wyroku2.

Narodziny ruchu jednoczącego użytkowników konopi oraz pierwsze wspólne uprawy

Przeciwstawić się zakazu konsumpcji w miejscach publicznych było jednym z pierwszych celów ruchu „konopnego”, który powstał w 1993 roku dzięki Asociación Ramón Santos de Estudios Sobre el Cannabis (ARSEC, Stowarzyszenie Badań nad Konopiami im. Ramóna Santosa) w Barcelonie. Innym celem było położyć kres prawnej niepewności w zakresie hodowania, znalezienie legalnej drogi by być samowystarczalnym. ARSEC wyslało list do antynarkotykowego prokuratora z zapytaniem czy będzie uznawane za przestępstwo hodowanie konopi na użytek dorosłej grupy ludzi. Dowiedzieli się, że w zasadzie nie jest to zachowanie przestępcze, co zaowocowało eksperymentem hodowlanym dla ok. 100 osób, które było nadawane przez media. Plony zostały skonfiskowane, ale sąd prowincjonalny uniewinnił zaangażowanych, pomimo że sprawa została potem skierowana do Sądu Najwyższego.

W międzyczasie inne grupy podążyły śladem ARSEC. Pierwszym było Stowarzyszenie Kalamudia z Bilbao, które uprawiało ok. 600 roślin na użytek 200 osób, włączając w to kilku członków rządu regionalnego, radnych miasta z różnych partii, ale i artystów, związkowców, lekarzy, etc. Sprawa karna została zamknięta szybko po otwarciu, a plony zebrano bez żadnych przeszkód prawnych.

Sprawa ARSEC, która ciągnęła się już dwa lata do tej pory, została zakończona parę dni później z minimalnym wyrokiem więzienia (który został zawieszony) i grzywnami przeciwko prezesom stowarzyszenia. Sąd Najwyższy stwierdził, że mimo iż było jasne, że ARSEC nie ma zamiaru handlować narkotykami, sama hodowla konopi jest niebezpieczna sama w sobie i dlatego musi zostać ukarana. W rezultacie z zasady zamknęli drzwi innym stowarzyszeniom hodowców.

Pomimo to, w 1999 roku, stowarzyszenie Kalamundia zdecydowało się zakwestionować prawo i powtórzyć swoje publiczne i wspólne hodowanie marihuany. Prokurator Generalny nie interweniował – plony zebrano znów bez przeszkód i w obecności kamer telewizyjnych. W 2000 roku wyrosły trzecie zbiory i znów nie spowodowało to żadnej akcji prawnej. W obliczu braku oporu stowarzyszenia zdecydowały się poszukać instytucjonalnej oraz prawnej stabilizacji dla swoich upraw.

Powstaje model Klubu Konopnego

Tymczasem władze regionalne Andaluzji zamówiły raport prawny na temat możliwości utworzenia przybytku, w którym ludzie mogliby dostać konopie w ramach prawa. Autorzy Juan Muñoz i Susana Soto, po pełnej analizie prawoznawstwa konopi i innych nielegalnych substancji, doszli do wniosku, że te przybytki powinny być „centrami, które nie są otwarte dla przypadkowych odbiorców, ale mają dostęp ograniczony tylko dla palaczy haszyszu czy marihuany. Aby kontrolować udział, ludzie muszą być regularnymi użytkownikami. Byłyby to miejsca prywatnych konsumpcji tych użytkowników, gdzie mogliby oni spożywać ilości, które nie przekraczają ustalonego limitu”.

Raport ten nigdy nie został oficjalnie opublikowany, jednak ukazał się w prestiżonym dzienniku prawnym3. I mimo to, że był to prosty, niezobowiązujący, techniczny raport, najwidoczniej kilka instytucji wzięło sobie te wnioski do serca. Krok za krokiem stowarzyszenia zaczęły fomalizować swoje powstanie: od zarejestrowanych jako „badające konopie” przeszły do stowarzyszeń „zażywających konopi” i zawarły stworzenie prywatnych miejsc dla konsumpcji i wspólnej kultywacji w swoich statutach. Pionierem był Barcelona Catadores Cannabis Club (CCCB, Barceloński Klub Smakoszy Konopi) w 2001 roku.

W tym samym czasie Sąd Najwyższy, w wyrokach nałożonych między 1 października 2001 r. a 9 czerwca 2003 r., sprzeciwił się wstępnemu werdyktowi w sprawie ARSEC, ustanawiając, że posiadanie konopi, nawet w dużych ilościach, nie jest przestępstwem, jeśli nie ma wyraźnego zamiaru sprzedaży. W następnych latach raport Muñoza i Soto oraz powyższe decyzje Sądu Najwyższego służyły jako baza pod różne sądowe postanowienia, które uznawały hodowle Klubów Konopnych za legalne.

Z tych spraw najbardziej omawianą była sprawa z 2005 roku przeciwko stowarzyszeniu Pannagh. Czterech członków grupy zostało zatrzymanych, a uprawy stowarzyszenia zabrane. Doprowadziło to do pytania parlamentarnego skierowanego do Komisji Europejskiej przez włoską Eurodeputowaną Giusto Catanię. Zapytała w nim dlaczego w kraju, w którym konsumpcja jest zdekryminalizowana i ludzie mogą legalnie przyłączyć się do klubu konsumentów, można również ścigać sądownie te kluby za przeprowadzanie przygotowawczych działań do spożycia.

Komisja odpowiedziała dwa miesiące później, przez Europejskiego komisarza ds. sprawiedliwości Franco Frattini’ego, który powiedział, że Unia Europejska nie jest odpowiedzialna za regulacje w sferze posiadania i konsumpcji. Zgodnie z Decyzją Ramową Unii Europejskiej,4 „państwa członkowskie gwarantują, że jeśli uprawa roślin konopi jest prowadzona nielegalnie, oznacza to przestąpstwo karalne.” Jednak to zobowiązane wygasa w przypadku hodowli na wlasny użytek, ponieważ, słowami komisarza Frattini’ego „artykuł 2.2 wyklucza hodowlę konopi na własny użytek z Decyzji Ramowej Rady, jako że jest ona określona w ustawodawstwie krajowym”.

Prawie natychmiast sprawa została zamknięta i, w bezprecensowej decyzji, postanowiono, że skonfiskowana marihuana (ponad 17 kg) zostanie zwrócona członkom Pannagh, co zostało mocno nagłośnione i prawdopodobnie stało się początkiem prawdziwego wysypu nowych stowarzyszeń, próbujących zacząć swoją własną produkcję konopi.

Kluby Konopne – jak to działa?

Z powodu braku jasnych regulacji, stowarzyszenia były zmuszone improwizować i wymyślać rozwiązania w celu ujednolicenia swoich działalności. Główne grupy pionierów zebrały się razem w 2003 roku jako Federacja Stowarzyszeń Konopnych (FAC – Federation of Cannabis Clubs), które początkowo zawierało 21 klubów. Federacja rozwinęła prawny model zarządzania znany w ostatnich latach jako Klub Konopny (Cannabis Social Club – CSC), by znaleźć sposób na dopasowanie ich wzrastającej liczby oraz ich wzrastającej złożoności do aktualnego prawodawstwa. Aktualnie w Hiszpanii liczba takich klubów jest nie do określenia, z dostępnych statystyk może ich być między 100 a 300. Rozprzestrzeniają się one nieregularnie w różnych regionach, z największym skupiskami w Katalonii i Kraju Basków, gdzie poziom społecznej tolerancji jest wyższy. W istocie zapotrzebowanie na informacje o tym, jak stworzyć nowe kluby jest całkiem duże, na tyle, że FAC musiał opracować przewodnik mówiący w jaki sposób stworzyć klub konopi5.

Zwykle powstanie Klubu Konopnego zaczyna się z założeniem i zarejstrowaniem w rejestrze stowarzyszeń. Następnie członkowie zatwierdzają wspólne porozumienie o hodowli. Potem klub wynajmuje lub kupuje ziemię, budynki, wyposażenie i wszystko to, co jest potrzebne do uprawy i późniejszej dystrybucji zbiorów. Wyliczenie ile będzie się uprawiać odbywa się na podstawie prognozy zużycia każdego z członków.

Pielęgnacja roślin, w zależności od wybranej przez dany klub formuły, jest prowadzona przez członków-ochotników, ludzi zatrudnionych bezpośrednio przez klub albo profesjonalnych hodowców (zwykle są też członkami, którym płaci się za najem ziemi czy przepracowane godziny po przedstawieniu odpowiednich faktur). Księgowość prowadzona jest bardzo dokładnie na wypadek ewentualnego dochodzenia.

Dystrybuuje się na terenie klubu, który zwykle jest budynkiem komercyjnym albo biurem, a wejście mają tylko członkowie klubu oraz ich dorośli kompani. Konopie rozprowadza się w małych ilościach do mniej lub bardziej bezpośredniego spożycia. Więszość KK posiada miejsca konsumpcji dla członków, jednak często pozwala się na zabieranie małych ilości ze sobą, by członkowie nie musieli przychodzić codziennie. Istnieje limit konsumpcyjny, zwykle między 2 a 3 gramy na dzień, który może być zawyżony, ale tylko w przypadku użytkownika z potrzebami medycznymi, które usprawiedliwią wyższe dawki.

Kluby produkują i dystrybuują głównie marihuanę, zarówno z hodowli wewnętrznych jak i zewnętrznych, choć czasem robią też haszysz i, coraz częściej, alkohole, kremy, oleje, nalewki, słodycze, etc., po to by promować inne sposoby konsumpcji niż palenie. Niektóre kluby wypożyczają również inhalatory.

Ci, którzy biorą udział w hodowli, płacą składki członkowskie proporcjonalne do ich konsumpcji, które pokrywają koszty produkcji, magazynowania i zarządzania. Jako organizacje non-profit każdy zysk muszą inwestować z powrotem w stowarzyszenie. Częśc przychodu jest wydawana na różne społeczne działania, jak kursy i konferencje, konsultacje prawne i medyczne, protesty oraz polityczną działalność lobbingową, by promować unormowanie zażywania marihuany, lub by wspierać Cannabis Cup (Święto Marihuany, w trakcie którego przyznaje się nagrody za najwyższą jakość produkcji marihuany przez KK).

Administracja jest demokratyczna i używa różnych modeli, poziomych lub hierarchicznych, jednak ostateczna decyzja należy do Walnego Zgromadzenia Członków. By dołączyć do klubu trzeba być zaproszonym przez jednego lub dwóch członków, którzy mogą potwierdzić, że dołączający jest faktycznie konsumentem konopi; alternatywnie może przedstawić oświadczenie medyczne, w którym potwierdzone jest, że cierpi na chorobę, którą leczy się konopiami.

Pomimo ich istnienia w prawnej szarej strefie, sytuacja administracyjna wielu klubów jest już unormowana. Sporo z nich ma pracowników kontraktowych, którzy są w systemie ubezpieczeń społecznych i płacą różne ceny i podatki, takie jak podatek od dochodów, podatek od osób prawnych, a w niektórych miejscach nawet VAT, który zabiera 18% zysków z dystrybucji produktów KK. Jednakże istnieje nadal dużo nierozwiązanych kwestii i kluby są stale zagrożone przez problemy natury prawnej, zwłaszcza podczas hodowania i transportowania. By uniknąć takiej sytuacji, FAC sporządziła propozycje uregulowania działań Klubów Konopnych, aby instytucje publiczne mogły je nadzorować oraz by uniknąć zaangażowania policji i sądów, które wywołują niepożądane skutki. Ostatnio kilka stowarzyszeń z Kraju Basków zaprezentowało wniosek w parlamencie – nadal czekający na głosowanie – by stworzyć osobny rejstr dla stowarzyszeń tego typu, w których ich działalność ekonomiczna byłaby kontrolowana, by upewnić się, że to naprawdę organizacje non-profit. Zostałoby to połączone z postępowaniem policyjnym i administracyjnym, które zawierałoby w sobie listę miejsc hodowli, inspekcje tych miejsc, opodatkowanie produkcji i nadzorowany transport. Wszystko to pomogłoby zakończyć prawną niepewność bez konieczności reformowania kodeksu karnego czy wycofywania się z traktatów miedzynarodowych.

Kluby Konopne zapewniają realną alternatywę dla zdominowanego i nielegalnego rynku – zdolną do utrzymania traktatów narkotykowych, które na razie wydają się nienaruszalne. Taki model utrudnia również nieletnim dostęp do tych substancji, ogranicza tzw. „turystykę psychoaktywną” i osłabia czarny rynek przez usunięcie z niego potencjalnych klientów. Co więcej, członkowie KK są w stanie kontrolować pochodzenie, jakość i skład tego, co spożywają, jednocześnie tworząc legalną działalność ekonomiczną i podatkową.

Przepisy na pomoc w kryzysie

W czasie niedawnego przesłuchania w Parlamencie Europejskim, w grudniu 2010 r., kiedy model Klubów Konopnych został zaprezentowany szefom Jednostki Antynarkotykowej przy Komisji Europejskiej6, przeprowadziliśmy wyliczenie ewentualnego przychodu dla Skarbu Państwa jaki mogłyby osiągnąć kluby w całej Europie. By przeprowadzić tę kalkulację, użyliśmy jako odniesienia prac, podatków i składek na ubezpiecznie społeczne wytworzonych w 2009 r. przez działalność hodowlaną stowarzyszenia Pannagh, którego jestem zalożycielem i prezesem. Udział w tej hodowli brało ok. 200 członków ze stosunkowo przeciętnym poziomem zużycia mniej niż 0,5 grama na dzień.

Jeśli w Hiszpanii milion ludzi (albo 60% Hiszpanów, którzy spożywają konopie codziennie i 30% tych, co robią to często) miałoby zaopatrywać się przez kluby takie jak Pannagh, utworzyłoby to jakieś 7,500 bezpośrednich i ok. 30,000 pośrednich miejsc pracy, nie biorąc pod uwagę działalności generowanej w sektorach ekonomicznych, które zapewniają usługi, wyposażenie i dostawy do klubów, takie jak nawozy, materiał hodowlany, szklarnie, transport, konsultacje prawne, etc.

Te miejsca pracy stworzyłyby ok. 155 milionów Euro w składkach na ubezpiecznie społeczne. Zebranoby ok. 54 miliony Euro z podatku dochodowego i 100 milionów Euro za VAT, czyli razem 367 milionów Euro bezpośredniego zysku dla rządu. Jeśli zastosować ten model na 23 milionach ludzi, którzy podobno zażywają konopie regularnie w Unii Europejskiej, to liczba wzrasta do 8,4 miliarda Euro.

Czy konopie powinny być „upowszechnione” jak alkohol i tytoń?

Kiedy KK były najpierw opracowywane, z pro-legalizacyjnego punktu widzenia uważaliśmy, że naszym ostatecznym celem jest dojście do rynku konopnego, podobnego do rynku alkoholu czy papierosów7. Kluby zostały wymyślone jako model przejściowy, most do lepszego modelu, w którym nie tylko konsumpcja i produkcja, ale także i handel jest całkowicie legalny. Jednak w czasie gdy KK się ustalały, rozpoczęła się debata w samym sercu stowarzyszeń, o tym czy rzeczywiście system otwartego rynku jest lepszy od tego z klubami pasjonatów i czy powinniśmy dalej domagać się konopi legalnych jak inne leki.

Najbardziej powszechnie konsumowane środki psychoaktywne, takie jak alkohol, tytoń i kofeina, są prowadzone przez rynek zdominowany przez wielkie korporacje i kanały komercyjne z niskimi cenami dla producentów i uwłaczającą przewagą pośredników. Ciągła misja zysku zaowocowała tylko niecnymi praktykami, wzrostem zagrożenia życia (takie jak rakotwórcze środki uzależniające stosowane w wielu markach papierosów) i zredukowała konsumentów do roli pasywnej, kiedy ich jedyną możliwą decyzją jest „kupić albo nie kupić”.

W Klubie Konopnym członkowie mają większe prawa i zdolności podejmowania decyzji dotyczące ich konsumpcji, niż mieliby w relacji komercyjnej. Zatwierdzają rachunki, administrację, budżety, etc. i mają zdecydowaną i bezpośrednią kontrolę nad procesem produkcyjnym, od sadzenia do gotowego produktu – wszystko dzieje się w ramach klubu. Co więcej – fakt, że jest kontakt między producentem a konsumentem sprawa, że jest ławiej znaleźć równowagę między godnym zarobkiem a rozsądnymi cenami. Zamiast konkurować między sobą, biorący udział różni przedstawiciele współpracują ze sobą w celu osiągnięcia maksymalnego wspólnego zysku.

W skrócie, nasze doświadczenia na co dzień pokazały nam, że granice nałożone przez aktualne ramy prawne, w szczególności obowiązek produkcji i dystrybucji w zamkniętym kręgu, oraz – ponad wszysko – brak zysku,stworzyły inną konstrukcję relacji, która naszym zdaniem jest jaśniejsza i bardziej zrównoważona. I tak oto nasz długofalowy cel się zmienił.

Jako że udało nam się uzyskać zasoby bezpośrednio i na lepszych warunkach, dlaczego mielibyśmy walczyć o rynek kapitalistyczy dla konopi, gdzie władza decyzyjna znów jest w rękach paru osób i gdzie nie możemy kontrolować jak produkowane jest to, co konsumujemy.

Rynek protekcjonistyczny w obronie konsumentów

Dzięki jakimś nieznanym prawnym losom, światowa prohibicja narkotyków zastosowana przez sądy hiszpańskie z poglądem, że ich celem jest ochraniać konsumentów, ustąpiła miejsca dziwnemu protekcjonistycznemu rynkowi konopi, gdzie jest działalość ekonomiczna, ale nie ma zysku, przedsiębiorcy zamiast biznesmenów, a współpraca konsumentów jest postrzegana jako hodowle małej skali, które funkcjonują osobno od głównych punktów dystrybucji i gospodarki. W społeczeństwie takim jak w Hiszpanii, które stawia czoła głębokiemu ekonomicznemu i społecznemu kryzysowi po latach spekulacji, ekstremalnego konsumeryzmu i łatwych pieniędzy, ta równoległa gospodarka wydaje się być bardziej zaletą, niż wadą.

Jest wiele możliwych alternatyw dla legalizacji narkotyków. Jednak kiedy rozmawia się o legalizacji, myśli się o otwartym rynku kapitalistycznym. Jest to logiczne dla osób, dla których jest to idealny model gospodarczy, np. Thomas Szasz, który słyszałem jak mówi, że chce, by „heroina była sprzedawana jak Coca Cola”. Ale kiedy istotne sektory w tym dominującym modelu gospodarczym zaczynają rozmowy o polityce narkotykowej proponując całkowitą prohibicję oraz prawie kompletną liberalizację, wydaje się, że oni nigdy nie przestali myśleć, że są inne drogi do osiągnięcia celu.

Zamiast zmieniać aktualną sytuację represji i grup przestępczych na scenariusz z podrobioną i nieekologiczną marihuaną, pakowaną przez firmy międzynarodowe w kuszące i błyszczące opakowania, wolimy wyobrażać sobie świat, w którym rośliny psychoaktywne takie jak konopie, pozyskiwane byłyby przez sieć grup demokratycznych, które chcą polepszyć życie wielu, a nie wzbogacić paru.

Może wydaje się to jakąś utopijną propozycją, ale jest to oparte na działającym eksperymencie, który całkiem nieźle sobie radzi. Poza tym, już chyba czas by utopia zajęła miejsce w debacie o polityce narkotykowej.

Wszystkie publikacje dostępne są na stronie TNI/WOLA Reformy Prawa Narkotykowego w Ameryce Łacińskiej: http://www.druglawreform.info/en/publications/.

Projekt Reformy Prawa Narkotykowego

Celem projektu jest promocja bardziej ludzkich, zrównoważonych i efektywnych praw narkotykowych. Lata polityki represyjnej nie zredukowały skali rynki narkotykowego i doprowadziły do naruszenia praw człowieka, kryzysu w systemie sądowym i penitencjarnym, konsolidacji przestępczości zorganizowanej i marginalizacji bezbronnych użytkowników, kurierów i hodowców nielegalnych plonów. Nadszedł czas na szczerą dyskusję na temat skutecznej polityki narkotykowej, która zawierać się będzie zarówno w legislacji jak i wdrożeniu.

Celem tego projektu jest stymulować debatę wokół reform prawodawczych poprzez podkreślanie dobrych praktyk i lekcji wyniesionych z zakresu dekryminalizacji, proporcjonalności wyroków, sposobów redukcji szkód, alternatyw dla pozbawienia wolności i zaplanowania kryteriów dla różnych substancji. Celuje również we wzmocnienie konstruktywnego dialogu między twórcami polityki, wielostronnymi biurami i społeczeństwem, by ukształtować politykę, która będzie podstawą zasad praw ludzkich, zdrowia publicznego i redukcji szkód.

Źródła:

www.tni.org/drugs

www.druglawreform.info

1 Martin Barriuso Alonso jest prezesem Federacji Stowarzyszeń Konopnych (Federation of Cannabis Associations – FAC).

2 Dane wyliczone przez autora na podstawie statystyk publikowanych w rocznym raporcie Narodowego Planu Narkotykowego (National Drug Plan).

3 Muñoz, J. i Soto, S. (2001). „El uso terapéutico de cannabis y la creación de establecimientos para su adquisición y consumo” (Terapeutyczne zastosowanie konopi i stworzenia instytucji dla ich zakupu i konsumpcji), Revista de Derecho Penal y Criminología, 7, 49-94.

4 Ramowa Decyzja Rady, 2004/757/JHA z 25 października 2004 ustanawiająca minimalne przepisy określające znamiona przestępstw i kar w zakresie nielegalnego handlu narkotykami.

5 Przewodnik dostępny jest na stronie http://bit.ly/FAC-GuiaDeClubes (po hiszpańsku).

6 Jawne posiedzenie „Reformy narkotykowe i uregulowanie konopi – droga na wyjście z kryzysu?”, 8 grudnia 2010, Parlament Europejski, Bruksela. Dalsze informacje na stronie: http://www.encod.org/info/EU-READY-TO-END-DRUG-PROHIBITION.html.

7 Barriuso, M. (2005) “Propuesta de modelo legal para el cannabis en el estado español”(Propozycja modelu prawnego konopi w państwie hiszpańskim), Eguzkilkore, Revista del Istituto Vasco de Criminología, nr 19, str. 151-167; dostępne po hiszpańsku na stronie: http://www.druglawreform.info/en/issues/regulation/item/656-propuesta-de-modelo-legal-para-el-cannabis-en-el-estado-espanol.

Federacja Stowarzyszeń Konopnych FAC

tekst: Martin Barriuso Alonso1

tłumaczenie dla Stowarzyszenia Wolne Konopie: Agata Piórko

Tags:
Postaw nam kawę
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Patronite
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować! | WolneKonopie.org © 2026 - Made on blunt. - underground: BTC: 17NmuD6sAUWSMaRREHMhdavVu4pse2U5Vh ETH: 0xb8e9b131bc5a3e06e3a87ad319f5e5b9b1f9ed16
  • Partnerzy

  • Dowiedz się jak tu trafić. 

  • lub

    Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

    Nie pamiętasz hasła ?

    Przejdź do treści