Massachusetts zagłosowało. My wciąż czekamy na pierwsze czytanie
3 listopada mieszkańcy Massachusetts poszli do urn i rozstrzygnęli spór, który w Polsce nawet się nie zaczął. Mieli zdecydować, czy zlikwidować legalne sklepy z marihuaną. Trzy czwarte głosujących powiedziało „nie”.1 Tego samego dnia projekt depenalizacji, o który walczymy, druk nr 2672, leżał w Sejmie od ponad siedmiu miesięcy. Bez pierwszego czytania i bez choćby jednego posiedzenia komisji.2 Te dwie historie dzieli ocean, ale łączy jedno pytanie: kto ma ostatnie słowo, obywatele czy politycy?
Co się stało w Massachusetts
Massachusetts zalegalizowało marihuanę w 2016 roku, i to nie decyzją parlamentu, tylko w referendum. Za było wtedy 53,7% głosujących.3
Dziesięć lat później przeciwnicy legalizacji spróbowali to odkręcić. Doprowadzili do tego, że na karcie wyborczej znalazło się pytanie nr 8. Jego przyjęcie oznaczałoby od 2028 roku koniec legalnej sprzedaży dla dorosłych i zakaz domowej uprawy. Zostałyby tylko marihuana medyczna i bezkarne posiadanie niewielkiej ilości, czyli depenalizacja.3 Kampanię za zmianą finansowała głównie SAM Action, polityczne ramię organizacji Smart Approaches to Marijuana, która dołożyła do niej ponad 3,7 mln dolarów.3 Po drugiej stronie stanęli m.in. NORML, czyli amerykański odpowiednik Wolnych Konopi, branża i sami konsumenci.
Obie strony miały swoje argumenty. Zwolennicy sklepów mówili o kontroli jakości, podatkach i wypychaniu czarnego rynku. Przeciwnicy o zdrowiu psychicznym, produktach z bardzo wysokim THC, bezpieczeństwie na drogach i o tym, że wielki biznes zrobił z rośliny towar jak każdy inny. To nie są wymyślone obawy. Warto je traktować poważnie i ograniczać szkody, które z nich płyną.
Spór rozstrzygnęli jednak wyborcy. Według nieoficjalnych wyników 75,6% głosowało przeciw likwidacji legalnego rynku, a 24,4% za.1
Zwróćcie uwagę na te dwie liczby: 53,7% w 2016 roku i 75,6% dziesięć lat później. Pytanie brzmiało inaczej, więc to nie jest porównanie jeden do jednego. Ale kierunek jest jasny: po dekadzie z legalnym rynkiem mieszkańcy nie chcą wracać do zakazu. I obronili przy okazji prawo do uprawy kilku roślin w domu, czyli dokładnie to, o co w Polsce prosimy w znacznie skromniejszej wersji.
Jak obywatele sami wpisali sprawę na kartę do głosowania
W Massachusetts działa obywatelska inicjatywa ustawodawcza, która nie kończy się w szufladzie parlamentu. Wygląda to mniej więcej tak:
- Podpisy, runda pierwsza. Inicjatorzy piszą projekt, przechodzą kontrolę prawną i zbierają podpisy. W tym cyklu trzeba ich było 74 574.4
- Ruch parlamentu. Projekt trafia do stanowej legislatury. Ta może go uchwalić, zaproponować coś w zamian albo nic nie robić, ale zablokować go nie może. Ma na to czas do początku maja.4
- Podpisy, runda druga. Jeśli parlament nic nie zrobi, wystarczy do lipca dozbierać 12 429 podpisów i sprawa trafia do wyborców.4
- Głosowanie. W listopadzie decydują wszyscy.
Najważniejsze jest to, że bezczynność parlamentu niczego nie blokuje. Politycy mogą projekt poprzeć, skrytykować albo zignorować, ale nie mogą go schować. Każdy etap ma termin, a ostatnie słowo należy do obywateli.
Tym razem z tej drogi skorzystali przeciwnicy legalizacji. I przegrali, uczciwie, w głosowaniu.
Jest tu jeszcze jedna lekcja. Na poziomie federalnym, w Waszyngtonie, rekreacyjna marihuana wciąż jest nielegalna.5 A mimo to mieszkańcy jednego stanu sami zdecydowali, jak chcą żyć u siebie. Decyzja zapadła tam, gdzie ludzie mieszkają, a nie w stolicy.
A u nas: 22 561 osób i zamknięte drzwi komisji
Projekt depenalizacji powstał w sejmowym zespole parlamentarnym do spraw depenalizacji marihuany, z którym pracowaliśmy od początku. To tam przyjęto nasze propozycje: 15 gramów suszu i jedna roślina na własny użytek.6 Zespołem kierowali wspólnie Ryszard Petru, dziś w klubie Centrum, i Klaudia Jachira (KO).6 Formalnie projekt złożyli posłowie, głównie z klubu Centrum, a obok nich m.in. posłanka Jachira.2 27 marca 2026 roku projekt wpłynął do Sejmu. W konsultacjach społecznych, które trwały od 30 marca do 29 kwietnia, wzięło udział 22 561 osób.2 To nie były podpisy pod inicjatywą obywatelską, tylko ankiety, ale skala mówi sama za siebie.
Projekt trafił początkowo do Komisji Zdrowia. Niestety, po przeprowadzonych przez nas rozmowach okazało się, że prezydium Komisji już na wstępie zapowiedziało działania zmierzające do jego odrzucenia. Udało nam się jednak doprowadzić do skierowania projektu do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, co nastąpiło 1 lipca.2 Niedługo później spotkaliśmy się z jej przewodniczącym, posłem Pawłem Ślizem, który wykazał znacznie większą otwartość na dialog i merytoryczną dyskusję. Zapowiedział, że projekt zostanie skierowany do pierwszego czytania po wakacjach, a nawet zaproponował przeprowadzenie konsultacji społecznych, które pozwoliłyby na szerszą debatę nad proponowanymi zmianami.
22 września dostaliśmy maila z sekretariatu komisji. Po konsultacji z przewodniczącym: pierwsze czytanie „w najbliższym czasie” nie jest planowane, a projektu nie ma w planie prac komisji do końca grudnia 2026 roku.7 Przez kolejny miesiąc próbowaliśmy to zmienić rozmowami. Nie udało się, więc pod koniec października powiedzieliśmy o tym publicznie.
To nie jest formalne odrzucenie projektu i nie znamy wszystkich powodów tej decyzji. Ale skutek jest prosty: o projekcie, w którego konsultacjach wzięło udział ponad 22 tysiące ludzi, nikt w Sejmie nawet nie zaczął rozmawiać.
Ta sama sprawa, dwie drogi
Wyobraźmy sobie, że ten projekt powstaje w Massachusetts. Zbieramy podpisy i składamy projekt. Parlament milczy, tak jak u nas milczy komisja. Zbieramy drugą, mniejszą rundę podpisów. W listopadzie o 15 gramach i jednej roślinie decydują wyborcy, a nie terminarz jednej komisji.
Ile to trwa? Pytanie nr 8 złożono u prokuratora generalnego stanu 7 sierpnia 2025 roku. Na początku września dostało zielone światło, 3 grudnia inicjatorzy oddali ponad 79 tysięcy podpisów, parlament miał czas do 6 maja, a drugą rundę podpisów trzeba było złożyć do 1 lipca. Głosowanie odbyło się 3 listopada 2026 roku. Od złożenia projektu do decyzji wyborców minęło więc około piętnastu miesięcy, i każdy z tych etapów miał sztywny termin.8 Druk 2672 leży w Sejmie od 27 marca, czyli ponad siedem miesięcy, i nie ma przed sobą żadnego terminu.
W Polsce ta droga urywa się w połowie.
• Inicjatywa obywatelska u nas istnieje. 100 tysięcy podpisów pozwala wnieść projekt do Sejmu.9 Ale na tym rola obywateli się kończy: projekt może przepaść w głosowaniu albo utknąć w komisji, a podpisujący nie mają żadnego dalszego ruchu.
• Referendum ogólnokrajowe u nas istnieje. Ale zarządzić je może tylko Sejm albo prezydent za zgodą Senatu.9 Nawet 500 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum nie zmusza Sejmu, żeby je przeprowadził.10
• Terminy u nas istnieją, ale nie dla wszystkich. Projekt obywatelski musi mieć pierwsze czytanie w ciągu trzech miesięcy.11 Druk 2672 jest natomiast projektem poselskim, więc tej ochrony nie ma i może czekać dowolnie długo.
Krótko mówiąc: w Massachusetts obywatel może zacząć sprawę i ją zakończyć. W Polsce może ją zacząć, a o tym, czy w ogóle się skończy, decyduje ktoś inny.

Ludzie są dalej niż Sejm
Ma to znaczenie, bo w tej sprawie społeczeństwo jest wyraźnie przed politykami.
W lutym 2024 roku CBOS zapytał Polaków, czy za posiadanie niewielkiej ilości marihuany na własny użytek powinno grozić więzienie. Przeciw było 65%, za 23,6%. Wśród tych, którzy mieli zdanie, przeciw było prawie trzy czwarte.12 W badaniu Kantaru z 2020 roku przeciw karaniu więzieniem było 55%, a za 30%.13 Oba badania zamówiliśmy my, wspólnie z Przemkiem Zawadzkim, ale przeprowadziły je niezależne pracownie według własnych metod, a wyniki idą w tym samym kierunku.
Uczciwie dodajmy, że przy pytaniu o pełną legalizację z legalnymi sklepami Polacy są podzieleni mniej więcej po równo.14 Ale druk 2672 nie proponuje sklepów. Proponuje, żeby za 15 gramów i jedną roślinę nie robić z ludzi przestępców. A w tej sprawie większość jest po naszej stronie od lat.
Mimo to prawo wciąż przewiduje za posiadanie karę więzienia, a Sejm nie chce o tym nawet rozmawiać. Gdyby w Polsce obowiązywały zasady z Massachusetts, nie musielibyśmy przekonywać przewodniczącego jednej komisji. Wystarczyłoby przekonać ludzi, a ich w dużej mierze już przekonaliśmy.
Referendum nie wybiera, kto ma rację
Uczciwie trzeba powiedzieć jedno: demokracja bezpośrednia nie jest maszynką do wygrywania reform. W Massachusetts to przeciwnicy legalizacji chcieli cofnąć zmiany. Gdyby przekonali większość, sklepy zamknięto by zgodnie z prawem, a my musielibyśmy ten wynik uszanować.
Referendum nie gwarantuje, że wygrają nasi. Gwarantuje natomiast, że spór rozstrzygną ludzie, a nie kalendarz komisji czy poglądy jednej osoby. Właśnie dlatego w nie wierzymy.
Ma też swoje słabości i nie ma co ich ukrywać. Kampanie kosztują, a bogaci darczyńcy mają w nich większy głos, co widać po milionach SAM Action. Hasła na plakatach upraszczają sprawy, które wymagają niuansów. Większość nie może też głosować nad prawami mniejszości. Dlatego demokracja bezpośrednia potrzebuje jasnych reguł: jawnego finansowania kampanii, kontroli zgodności projektów z konstytucją i rzetelnej informacji dla wyborców.
Te problemy da się jednak rozwiązać regułami. Problemu, w którym ponad 22 tysiące głosów może bez końca czekać na decyzję jednej osoby, rozwiązać się nie da. Można go tylko przeczekać.
Czego chcemy
W Wolnych Konopiach od lat robimy wszystko, czego system od nas wymaga: edukujemy, organizujemy marsze, spotykamy się z politykami, piszemy projekty, przychodzimy na konsultacje. Druk 2672 pokazuje, gdzie ta droga się kończy.
Nie chcemy likwidować Sejmu. Chcemy jednak, żeby obok niego obywatele mieli realny głos, a politycy mniej władzy nad tym, czy w ogóle wolno o czymś rozmawiać. Konkretnie żądamy:
- terminu dla każdego projektu, za którym stoi szerokie poparcie obywateli: pierwsze czytanie w określonym czasie, a nie „kiedyś”;
- jawności prac komisji: jeśli przewodniczący nie chce zająć się projektem, niech powie to publicznie i wyjaśni dlaczego;
- referendum z inicjatywy obywateli: odpowiednia liczba podpisów powinna dawać ludziom prawo do głosowania, a nie tylko prawo do proszenia Sejmu o głosowanie. To wymaga zmiany konstytucji, i o tym też trzeba zacząć rozmawiać;
- więcej decyzji bliżej ludzi: silniejsze samorządy i referenda lokalne, tak żeby o wielu sprawach decydowały gminy i regiony, a nie kilka osób w Warszawie. Massachusetts pokazuje, że da się to pogodzić z jednym państwem.
Na koniec
Massachusetts nie jest rajem i Amerykanie też kłócą się o swoje referenda. Ale 3 listopada coś tam zadziałało: dwie strony spierały się miesiącami, a potem ludzie poszli i zdecydowali. Przegrani przegrali, wygrani wygrali, a sprawa jest zamknięta.
U nas sprawa nie może się zamknąć, bo nie może się nawet otworzyć.
Demokracja to nie tylko kartka wrzucana do urny co cztery lata. To także prawo do tego, żeby sprawy, na których ludziom zależy, zostały rozstrzygnięte, a nie odłożone. Massachusetts pokazuje, że da się to urządzić. Pora, żebyśmy w Polsce zaczęli o tym rozmawiać na poważnie.
Jakub Gajewski, wiceprezes Stowarzyszenia Wolne Konopie
Przypisy
1. Wyniki nieoficjalne przy ok. 99% policzonych głosów: przeciw 1 962 036 (75,57%), za 634 126 (24,43%). NBC Boston, 4.11.2026, https://www.nbcboston.com/news/local/massachusetts-election-results-ballot-questions-2026/4043419/ ; por. NORML, 4.11.2026, https://norml.org/blog/2026/11/04/massachusetts-voters-overwhelmingly-reject-ballot-proposal-seeking-to-repeal-marijuana-legalization (źródła z sieci, odczyt 6.11.2026).
2. Sejm RP, druk nr 2672 i przebieg procesu (API Sejmu): wpływ 27.03.2026; 17 wnioskodawców, w tym 15 z klubu Centrum, K. Jachira (KO) i M. Józefaciuk (niez.) [05-001]; 1.07.2026 skierowanie do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka i wycofanie skierowania do Komisji Zdrowia; brak pierwszego czytania (stan na 30.10.2026). Ocena skutków regulacji (druk 2672-001): 22 561 ankiet w konsultacjach. Baza: [01-028], [01-029]; start konsultacji 30.03.2026: wpis WK z 30.04.2026.
3. Ballotpedia, Massachusetts Question 8, Eliminate Recreational Marijuana Sales and Allow Limited Possession Initiative (2026): treść i skutki projektu (wejście w życie 1.01.2028, zakaz sprzedaży i domowej uprawy, posiadanie do uncji dla osób 21+), największy darczyńca kampanii „za”: SAM Action, 3 730 000 USD; wynik z 2016 r. (Question 4): 53,66% za. Baza: [07-025].
4. Ballotpedia, Signature requirements for ballot measures in Massachusetts (2026: 74 574 i 12 429 podpisów; termin dla legislatury: pierwsza środa maja), https://ballotpedia.org/Signature_requirements_for_ballot_measures_in_Massachusetts (źródło z sieci, odczyt 6.11.2026).
5. Stan na 30.10.2026: od 28.04.2026 w federalnym Wykazie III są tylko produkty zatwierdzone przez FDA i marihuana z licencji medycznych stanów; rynek rekreacyjny pozostaje federalnie nielegalny. Baza: [07-022b], [07-050].
6. Wpisy WK: 18.04.2025 („zespół najprawdopodobniej uwzględnił nasze propozycje: 15 g suszu oraz 1 krzak konopi na własny użytek”) i 17.11.2025 (Klaudia Jachira jako wiceprzewodnicząca zespołu parlamentarnego ds. depenalizacji), https://wolnekonopie.org/2025/04/na-drodze-ku-legalizacji-przystanek-depenalizacja-cz-10/ . Współprzewodniczący zespołu: „Wprost”, 28.02.2025, 15 gramów marihuany na własny użytek? Wszystko zależy od Tuska, https://www.wprost.pl/11945608 („którego współprzewodniczącymi są Klaudia Jachira z KO i Ryszard Petru z Polski 2050”; źródło z sieci, odczyt 6.11.2026). Przynależność R. Petru do klubu Centrum w 2026 r.: relacja WK.
7. E-mail sekretariatu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (Kancelaria Sejmu) do Stowarzyszenia Wolne Konopie, 22.09.2026, archiwum WK; por. wpis WK z 29.10.2026.
8. Ballotpedia, Massachusetts Question 8 (2026), „Stages of the ballot initiative”: 7.08.2025 złożenie u prokuratora generalnego; 3.09.2025 dopuszczenie do zbierania podpisów; 3.12.2025 złożono 79 420 podpisów (78 301 ważnych); termin dla legislatury 6.05.2026; druga runda podpisów do 1.07.2026. Baza: [07-025].
9. Konstytucja RP, art. 118 ust. 2 i art. 125 ust. 2.
10. Ustawa z 14.03.2003 o referendum ogólnokrajowym, art. 63 ust. 1: Sejm „może postanowić” o referendum na wniosek poparty przez co najmniej 500 000 obywateli (źródło z sieci: omówienia i tekst ustawy w serwisach prawnych, m.in. https://demagog.org.pl/wypowiedzi/referendum-obywatelskie-czy-sejm-moze-sie-na-nie-nie-zgodzic/ ; odczyt 6.11.2026; przed publikacją rzut oka prawnika WK na ISAP).
11. Ustawa z 24.06.1999 o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli (tekst jedn. Dz.U. 2018 poz. 2120), art. 13: „Pierwsze czytanie projektu ustawy na posiedzeniu Sejmu przeprowadza się w terminie 3 miesięcy od daty wniesienia projektu ustawy do Marszałka Sejmu…”. Źródło z sieci: https://api.sejm.gov.pl/eli/acts/DU/2018/2120/text.pdf (odczyt 6.11.2026).
12. CBOS, badanie omnibus 8–18.02.2024 (n=994), na zlecenie Stowarzyszenia Wolne Konopie: 8,1% „zdecydowanie tak”, 15,5% „raczej tak”, 65,0% przeciw, 11,4% „trudno powiedzieć” (73,4% przeciw wśród mających zdanie). Baza: [05-004].
13. Kantar, lipiec 2020: 55% przeciw karaniu więzieniem za posiadanie, 30% za. Badanie na zlecenie Wolnych Konopi; inicjatorem badania i zbiórki crowdfundingowej, z której (wraz ze wsparciem WK) je sfinansowano, był aktywista Przemysław Zawadzki (wpis WK z 10.07.2020, https://wolnekonopie.org/2020/07/sondaz-kantaru-wyborcy-pis-i-po-nie-chca-karania-za-uzywanie-marihuany/). Baza: [05-013].
14. SW Research dla Zero.pl, 31.03–1.04.2026 (n=800, CAWI): 36,4% za legalizacją, 39,1% przeciw, 24,5% bez zdania. Baza: [05-023].
- Massachusetts zagłosowało. My wciąż czekamy na pierwsze czytanie - 6 listopada 2026
- 22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć - 29 października 2026
- Konopie wygrywają z opioidami w badaniach klinicznych. Niemcy dopuszczają nowy lek, a w USA rusza przełomowy projekt - 27 października 2026







