W ciągu kilku ostatnich dni przez media przetoczyła się kolejna nierzeczowa dyskusja na temat szkodliwości palenia marihuany. Brak umiejętności logicznego myślenia i prawidłowego wyciągania wniosków jest stałym elementem debaty publicznej w Polsce i co do zasady nawet mnie to nie dziwi.
Już się do tego po prostu przyzwyczaiłam. Tym razem jednak mam duży niesmak do dziennikarzy i polityków, tych lewicowych i konserwatywnych. Wybaczam brak zrozumienia dla wyrazów “przyczyna” i “skutek”, nawet nie widzę powodu, by się czepiać, że ktoś nie odróżnia korelacji od związku
przyczynowego. To wszystko można przecież wytłumaczyć, znaleźć metodę dydaktyczną, by w końcu przemówić do tych, którzy, choć mają dyplomy, są zupełnie niewykształceni. Brakuje mi w tym dyskursie głównie wrażliwości etycznej.
CZYTAJ WIĘCEJ
ŹRÓDŁO:
- 22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć - 29 października 2026
- Konopie wygrywają z opioidami w badaniach klinicznych. Niemcy dopuszczają nowy lek, a w USA rusza przełomowy projekt - 27 października 2026
- Lekarze chcą się uczyć o konopiach, ale państwo zapomniało o systemie. Ten problem przewidzieliśmy już w 2016 roku - 21 października 2026







