Konopie leczą

OFICJALNE STANOWISKO WOLNYCH KONOPI W SPRAWIE DZIAŁAŃ POLICJI PODCZAS MARSZU 2013 ROKU.

M edia doniosły, że Marsz Wyzwolenia Konopi przebiegł bez zakłóceń. Wszyscy mieli okazję przeczytać i usłyszeć, że zatrzymano 64 osoby, które posiadały przy sobie marihuanę.

NIKT nie napisał, ani nie pokazał w telewizji, że owe 64 zatrzymania były efektem masowego przeszukiwania co najmniej kilkuset osób. Z naszych danych wynika, że liczba ta może być zaniżona nawet o połowę.

Zabrakło informacji o tym, że te same osoby i te same grupy osób w ciągu kilku godzin przed wyruszeniem spod Pałacu Kultury – były PRZESZUKIWANE KILKA RAZY pod rząd.

Nikt nie opowiedział ani nie pokazał jak umundurowani mężczyźni przeszukują pod głównym wejściem do Pałacu Kultury i Nauki kobietę, a następnie po raz kolejny przeszukanie prowadzi kobieta – wszystko trwa około 2 godzin.

Nikt publicznie nie skrytykował policjantów za to, że odmawiają pouczenia zakutych w kajdanki od kilku godzin, o ich prawach i obowiązkach. Za to, że policjanci nie wiedzą, kiedy następuje zatrzymanie. Nie znają przepisów i zakresu własnych obowiązków w czasie tych czynności. Że są agresywni.

Nikt też w mediach nie zachwycił się, ani nie oburzył widokiem 6 mężczyzn stojących rzędem pod ścianą kamienicy w centrum Warszawy, którym ściągano do kolan spodnie i grzebano w majtkach. Kobietami rozebranymi do bielizny w bramach.

Żaden dziennikarz nie zdobył się na odwagę, żeby opisać, że ludzie chcącpsy uniknąć publicznego upokorzenia i rozbierania przez policjantów bali się wyjść z tłumu, gdyż na jego obrzeżach liczne patrole umundurowane i po cywilnemu polowały na mniejsze grupy oddzielone od 15 tysięcy uczestników Marszu.

Bo mediów nie było. A nawet jeśli – to nieliczne, niewidoczne i skoncentrowane na politykach. Za co niewątpliwie Policja powinna być wdzięczna, gdyż nikt im na ręce nie patrzył ani nie miał kto nagrać ich zachowania. Dzięki czemu starali się przypodobać władzom i zwierzchnikom jak tylko umieli. A że niewiele umieją…

Ktoś może spytać dlaczego przeszukiwani nie nagrywali przebiegu czynności. Odpowiedź jest banalna – policjanci zabierali wszelki sprzęt, na którym można było cokolwiek zarejestrować pod pozorem konieczności sprawdzenia czy nie jest kradziony.

Odmiennie więc niż media i policja stoimy na stanowisku, że jubileuszowy 10 Marsz Wyzwolenia Konopi został zakłócony.

Zachowanie funkcjonariuszy Policji, którzy imprezę potraktowali jako okazję do poprawienia statystyk wykrywania przestępczości można traktować jako demonstrację swojej żarliwości w walce z użytkownikami marihuany, a tym samym posługę dla rządzącej partii, której frontmen, czyli premier Donald Tusk, w przeszłości sam palił marihuanę.

Funkcjonariusze nie przedstawiali się, nie chcieli nawet ujawnić jednostki, z jakiej zostali oddelegowani celem wykonywania czynności legitymowania, zatrzymań i widowiskowych przeszukań. Żaden z funkcjonariuszy nie potrafił podać podstawy prawnej przeszukania. Żaden też nie wskazał o jakie przestępstwo chodzi i jakimi okolicznościami uzasadnia zatrzymanie, o co podejrzewa osobę, którą zatrzymuje w celu dokonania przeszukania.

Żądania sporządzenia protokołu przeszukania skutkowały groźbami ze strony funkcjonariuszy, że w związku z takim wnioskiem przeszukiwanego zabierają na komisariat, gdzie zostanie przeszukany jeszcze raz, ale tak, że do końca życia zapamięta i będzie to tak długo trwało, że nie zdąży nawet na koniec imprezy.

Identyczne idiotyczne zachowanie patroli miało miejsce w okolicy imprezy After Party przy ul. Solec w Warszawie.

W chwili obecnej znany jest nam tylko jeden przypadek osoby, która dzięki oficjalnemu filmowaniu próby zatrzymania i przeszukania, w związku z wyraźną niechęcią funkcjonariuszy do podania nazwisk i jednostki pochodzenia przed kamerą oraz nieumiejętnością wskazania podstawy prawnej zatrzymania i przeszukania, czy przestępstwa, o które podejrzewają uczestnika marszu – uniknęła upokorzenia rozbierania się przed głównym wejściem do Pałacu Kultury z powodu rezygnacji funkcjonariuszy z czynności.

Uczestnicy Marszu Wyzwolenia Konopi nie dali się sprowokować. Nie reagowali agresywnie. Nie wykrzykiwali obraźliwych haseł pod adresem Policji ani w żaden sposób nie prowokowali funkcjonariuszy.

Manifestanci padli ofiarą:

  • głupich przepisów, o których zmianę walczą. 
  • statystycznego systemu rozliczania wydajności i skuteczności policjantów z walką z przestępczością.
  • niedouczenia łasych na premie policjantów i ich buty.
  • decyzji politycznych – to politycy akceptują łamanie praw obywatelskich przez funkcjonariuszy Policji i to oni ustanawiają głupie przepisy – chroniące prawdziwą przestępczość.
  • tchórzostwa policjantów. Bezpieczniej dopaść kilkuset ludzi na Marszu Wyzwolenia Konopi i publicznie pogrzebać im w majtkach i biustonoszach niż ścigać jednego prawdziwego bandytę.

Funkcjonariusze, według tego, co sami mówili – na polowanie na posiadaczy marihuany zostali spędzeni do Warszawy z całej Polski. Komu ten Marsz i jego uczestnicy aż tak zagrażali, że aż takie środki zostały przeznaczone na jego spacyfikowanie – bo przecież nie zabezpieczenie. Patrole policyjne nie robiły NICZEGO w celu zabezpieczenia kogokolwiek i czegokolwiek. Patrole szukały do statystyk posiadaczy marihuany urządzając łapankę. Taka postawa stróżów prawa zasługuje wyłącznie na pogardę.

Pytamy więc:

Komu ten Marsz i jego uczestnicy aż tak zagrażali, że aż takie środki zostały przeznaczone na jego spacyfikowanie – bo przecież nie zabezpieczenie?

Komu i w czym tak bardzo zagraża 64 posiadaczy do 1 grama marihuany na własny użytek, że Warszawa do pomocy w ich łapaniu ściągnęła funkcjonariuszy nawet z Rzeszowa ?

(Przyznać należy przy tym, że na 15 tysięcy uczestników Marszu Wyzwolenia ów wynik 64 wcale imponujący nie jest).

Czy inne majowe marsze – Marsz dla Jezusa albo Marsz dla Życia i Rodziny również postawiły na nogi funkcjonariuszy z całej Polski i skutkowały taką ilością sprawdzania tożsamości i przeszukań uczestników?

Wolne Konopie




Chętnie pomogę