Restrykcyjne przepisy narkotykowe doprowadziły do sytuacji, w której budżet państwa nie tylko nie czerpie korzyści z obrotu konopiami indyjskimi, ale równocześnie ponosi ogromny koszt utrzymywania prohibicji konopnej. W pierwszej kolejności omówione zostaną koszty prohibicji w skali globalnej oraz na przykładzie USA,następnie porównane zostaną do sytuacji w Polsce.

Koszt ponoszony jest na każdym etapie zatrzymania, sądzenia i karania osoby podejrzanej o posiadanie nielegalnych środków odurzających. Proces ponoszenia kosztów rozpoczyna interwencja i zatrzymanie przez policję. Następnie przeprowadzane są testy laboratoryjne mające na celu ustalenie, czy zabezpieczone substancje widnieją na liście zakazanych oraz czy osoba zatrzymana znajduje się pod ich wpływem. Kolejny etap tego procesu to aresztowanie podejrzanego, aby po zwolnieniu lub nawet 3-miesięcznym areszcie tymczasowymdoprowadzić go na rozprawę przed sąd rejonowy lub okręgowy. Po uznaniu osoby podejrzanej za winną, zostaje ona osadzona w zakładzie karnym na okres do 3 lat lub nawet do 15 lat pozbawienia wolności w przypadku znacznych ilości suszu roślinnego zawierającego THC. Po wyjściu na wolność, aspekty społeczne karania więzieniem za posiadanie konopi indyjskich pociągają za sobą kolejne konsekwencje gospodarcze i finansowe dla państwa. Poniżej wyszczególnione zostały poszczególne etapy zatrzymania, koszty ponoszone przez budżet państwa oraz zyski osiągane przez jego beneficjentów.

Status prawny Cannabis zakazujący uprawy i posiadania konopi indyjskich znacząco wpływa nie tylko na budżet, ale także na pracę policji.

Ed Burns, były detektyw wydziału zabójstw i narkotyków policji w Baltimore„1 osoba to jedno aresztowanie. Nie ma znaczenia, czy policjant spędzi 1,5 roku na rozpracowanie grupy przestępczej, która zabiła np. 15-20 osób, co skutkuje zatrzymaniem około 6 przestępców. 1 dzień spędzony na ulicy w celu zatrzymania osób posiadających marihuanę przynosi około 15 aresztowań. Niestety, dla statystyk zatrzymania te niczym się nie różnią – nie otrzymuje się innej ilości punktów za morderstwa, a za posiadanie Cannabis. Efektem funkcjonowania takiego systemu jest powstanie licznych patologii prowadzących do spadku skuteczności policji.”

Sean Dunagan, były starszy Specjalista Wywiadu DEA: „morderstwo jest wyjaśnione, jeśli sprawca zostanie odnaleziony i skazany wyrokiem sądu na karę pozbawienia wolności.

W 1965 roku skuteczność policji w Stanach Zjednoczonych pod kątem wykrywalności sprawców zabójstw wynosiła ponad 90%. Dziś obserwujemy niesamowity rozwój technologii umożliwiających odnalezienie sprawcy, takich jak testy DNA, zwiększone fundusze z tym związane, nowoczesne techniki analizy dowodów i wiele innych. Mimo tego, obecna skuteczność policji w odnajdywaniu i stawianiu oskarżeń wynosi w USA mniej niż 65%. Sytuacja ta jest bezpośrednio spowodowana załamaniem się wizerunku policji oraz nieskuteczną wojną z narkotykami.

Aresztowania związane z posiadaniem marihuany są łatwe, nie są niebezpieczne oraz wymagają niewielkiej ilości formalności w porównaniu do innych przestępstw.

Na pewnym szczeblu kariery zawodowej w policji staje się przed koniecznością przyjęcia stanowiska w konkretych kwestiach. 

Stephen Downing, były Deputy Chef of LAPD: „Czy warto jest, aby policjant aresztował osobę za posiadanie marihuany, przewiózł ja na posterunek policji, dopełnił formalności związane zatrzymaniem, napisał raport, a po przynajmniej 3-godzinnej nieobecności związanej z tym jednym zatrzymaniem wrócił na ulicę pilnować porządku publicznego. Mówil on, że ta kultura stłamsi każdego oficera policji, który przyznałby, że popiera opodatkowanie oraz uregulowanie statusu prawnego marihuany. Kash przyznaje, że wielokrotnie był świadkiem sytuacji, w której zwolennicy liberalizacji przepisów nie otrzymywali awansu oraz nie byli w stanie zająć dobrych pozycji w rankingach.

Patologie sterujące amerykańską policją łatwo zauważyć także w Polsce. Wyjątkowo wysokim kosztem walki z narkotykami w analizie wydatków związanych z działaniem policji okazuje się sfinansowanie ponad 300 000 roboczogodzin, czyli około 150 pełnych etatów w policji, co potwierdzają dane statystyczne policji na 2011 rok. Okazuje się, że również w Polsce funkcjonariusze znacznie chętniej ścigają łatwiejszych do uchwycenia konsumentów substancji psychoaktywnych, a ich wyniki przekładają się bezpośrednio na wysokość przyznawanych premii i nagród. W 2011 roku dodatkowe świadczenia wypłacone pracownikom policji kosztowały budżet państwa prawie 3 miliony złotych.

Wniosek nasuwa się sam – policja nie zajmuje się poważnymi przestępstwami i koncentrując się na użytkownikach substancji psychoaktywnych pozwala na wzrost ogólnej przestępczości w kraju.

Kolejnym etapem zatrzymania jest przeprowadzanie testów na obecność substancji odurzających w organizmie osoby zatrzymanej za przestępstwo narkotykowe oraz sprawdzenie zabezpieczonego materiału pod kątem nielegalnych substancji wymienionych w załączniku do ustawy.

Przepisy te zostały sformułowane w wyniku ewolucji na przestrzeni wielu lat m.in. pod naciskiem osób czerpiących zyski ze sprzedaży testów na obecność narkotyków.

Początkowo, na obecność narkotyków testowano przedstawicieli zawodów uznawanych za niebezpieczne, takich jak piloci czy policjanci. Po pewnym czasie stwierdzono, że także profesjonalni sportowcy powinni być sprawdzani, czy nie zażywają środków dopingujących ani narkotyków, jednak szybko rozszerzono ten wymóg nawet na amatorów sportu. Nie przez przypadek używam formy bezosobowej, ponieważ to nieoficjalne wpływy doprowadziły do takiego rozwoju sytuacji. Efektem finalnym jest testowanie wszystkich, na czele z młodzieżą, w celu zbadania czy mieli oni kontakt z zabronionymi substancjami odurzającymi. Skutkiem testowania organizmów jest najczęściej wykrycie jedynie delta-9-tetrahydrokannabinolu we krwi badanej osoby, ponieważ inne narkotyki opuszczają organizm w przeciągu nawet godzin, w przeciwieństwie do marihuany, których zażywanie ukaże się testach nawet miesiące po spożyciu. Mimo tego, że jedynie niewielka część wyników tych testów zostaje później realnie wykorzystana, firmy je produkujące osiągają bardzo wysokie zyski.

Sytuacja w Polsce niewiele różni się od sytuacji panującej na arenie międzynarodowej. W oparciu o statystyki policyjne z 2011 roku, na podstawie podejrzenia o posiadanie nielegalnych substancji odurzających zatrzymanych zostało w Polsce prawie 30 000 osób. Oznacza to, ze znacznie więcej niż 30000 razy wykonano badania laboratoryjne zabezpieczonego materiału dowodowego pod kątem zawartości substancji widniejących na liście środków zakazanych, przy jednostkowym koszcie przeprowadzenia takiego testu w wysokości od 250 zł do nawet kilku tysięcy złotych w przypadku rzadziej występujących specyfików, których zbadanie wymagało zwielokrotnienia procesu laboratoryjnego.

Jedziesz czy lecisz?

Polska policja rozpoczęła natężoną wojnę z kierowcami prowadzącymi pojazdy pod wpływem marihuany. Świadczy o tym fakt, że w połowie 2017 roku zaopatrzyła się w ponad 10 000 testów. Nowoczesne testy policyjne są w stanie wykryć marihuanę w ślinie badanego nawet 14 dni po spożyciu. Rynek jednak odpowiedział już na zaistniałą problematykę. W sprzedaży pojawiły się różnego rodzaju produkty mające na celu oczyszczenie organizmu z toksyn, w tym narkotyków. Firmy oferujące produkt detoksykacyjny działają legalnie oraz odprowadzają podatki od prowadzonej działalności gospodarczej. Zmiana prawa nie oznacza jednak zmiany podejścia do kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem substancji odurzającej. Niezbędne jest jednak ustalenie progu świadczącego znajdowaniu się pod wpływem narkotyku, w przeciwieństwie do obecnej sytuacji, w której palenie marihuany nawet 5 dni przed kontrolą policji drogowej oznacza popełnienie przestępstwa i utratę prawa jazdy. Odbieranie dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdów może skutkować w niektórych przypadkach, np. zawodowych kierowców, utratą zatrudnienia i wszelkimi negatywnymi skutkami społecznymi bezrobocia.
Polska policja rozpoczęła natężoną wojnę z kierowcami prowadzącymi pojazdy pod wpływem

Kolejnym etapem jest postawienie zarzutów. Podobnie do policji, prokuratorzy poświęcają czas i środki na sprawy o niskiej szkodliwości społecznej. Do obowiązków prokuratury należy w zakresie postępowania przygotowawczego m.in. ustalenie, czy popełniony czyn stanowi przestępstwo, ujęcie sprawcy, zebranie danych oraz prowadzenie dokumentacji sprawy wyjaśnianie okoliczności sprawy, ustalanie osób pokrzywdzonych i rozmiarów szkody, a także zbieranie i zabezpieczanie dowodów. Niezwłocznie po otrzymaniu zawiadomienia o przestępstwie, organ zobowiązany jest do wydania postanowienia o wszczęciu bądź odmowie wszczęcia śledztwa, które trwać może do 3 miesięcy, jednak w uzasadnionych przypadkach dłużej, nawet do roku, co często ma miejsce w sprawach o posiadanie narkotyków. Każdy z tych etapów wymaga energii, wypełnienia stosu dokumentów oraz wielu godzin pracy prokuratury. Czas ten mógłby zostać poświęcony, podobnie jak w przypadku policji, na rozpracowanie poważniejszych przestępstw.

Statystyki koncentrujące się na osobach podejrzanych o przestępstwa narkotykowe przedstawione zostały w poniższej tabeli.

9 grudnia 2011 roku prokuratorzy otrzymali wyjątkowe narzędzie, z którego coraz częściej korzystają – art. 62a Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. W polskim prawie pojawił się nowy zapis, który zezwala prokuraturze na umorzenie, także przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia, jeżeli orzeczenie kary byłoby niecelowe ze względu na okoliczności popełnienia czynu. Dodatkowe przesłanki, które muszą zostać spełnione, to niska szkodliwość społeczna czynu oraz posiadanie marihuany w ilości niewielkiej przeznaczonej na własny użytek sprawcy. Największe kontrowersje budzi zapis o „ilości nieznacznej”, który nie definiuje ile dokładnie gramów marihuany na własny użytek może posiadać użytkownik, przez co sądy niezwykle odmiennie interpretują ten zapis ustawy.

Równolegle do policji i prokuratury, swoją działalność prowadza także sądy, od których realnie zależy dalszy los zatrzymanych osób. Zgodnie z polskimi przepisami prawnymi sądy dokonują wyboru pomiędzy uznaniem posiadania znalezionych substancji za przeznaczone na własny użytek oraz za czyn o znikomej szkodliwości społecznej, czyli umorzeniem lub uniewinnieniem,  a umieszczeniem oskarżonego w zakładzie karnym. Koszt pracy sądów jest w dużej mierze pokrywany przez samych oskarżonych. Nie eliminuje to jednak pozostałych kosztów pracy sądów oraz skutków społecznych. Rozprawy narkotykowe wydłużają czas oczekiwania na postępowanie sądowe przez pozostałych obywateli. Obecnie, na wyznaczenie terminu rozprawy obywatele oczekują kilka miesięcy, a na rozprawę oczekiwało w 2011 roku prawie 14 mln obywateli. Z ekonomicznego punktu widzenia, karanie więzieniem za posiadanie środków psychoaktywnych prowadzi do zrostu kosztów utrzymania osób skazanych na karę pozbawienia wolności.

W zakresie przestępstw narkotykowych, sądy najsurowiej traktują uczestniczących w produkcji środków odurzających oraz osoby czerpiące zyski ze sprzedaży narkotyków. Wydając wyroki, sądy uwzględniają nie tylko ilość zabezpieczonej marihuany, ale także jej przeznaczenie oraz inne, nieoficjalne przesłanki wpływające na wizerunek zatrzymanego.

Akt oskarżenia przedstawiony w sądzie opiera się zazwyczaj o zeznania świadków oraz zabezpieczonych dowodach. W przypadku powołania na świadków policjantów, którym sądy przypisują wyjątkowy walor prawdziwości, mimo, ze ich zeznania często mijają się z prawdą. Powodem takiego zachowania jest chęć ukrycia stale występującej przemocy fizycznej i psychicznej stosowanej na komisariatach wobec zatrzymanych.
Sąd nie ma podstaw, aby nie wierzyć policji.

Analizując podmioty czerpiące zyski z restrykcyjnego prawa narkotykowego, warto przyjrzeć się państwu, które rozpoczęło ogólnoświatową prohibicję, najpierw alkoholową, a później narkotykową, czyli Stanom Zjednoczonym. W USA do tej pory obowiązuje i rozwija się system sprywatyzowanego więziennictwa oraz dopłat rządowych przypadających na każdego osadzonego. Właściciele zakładów karnych używają wszelkich możliwych wpływów, aby prohibicja narkotykowa obowiązywała za oceanem jak najdłużej. Stany Zjednoczone Ameryki jako potęga gospodarcza są w stanie wywierać istotny wpływ na resztę świata, stawiając na szali zawieszenie stosunków gospodarczych z państwami realizującymi wizje odmiennie do priorytetów USA.

Na potrzeby filmu dokumentalnego o konopiach pt. “The Union: […]”, Howard Bloom, ekspert ds. masowego zachowania przyznaje, że idea prywatnego więziennictwa jest przerażająca, ponieważ ktoś może zarabiać na tym, że inna osoba siedzi w więzieniu.

Według danych przedstawionych przez Uniform Crime Reporting Program, w 2005 roku w USA aresztowano 786546 osób za zwykłe posiadanie marihuany. 88% zatrzymań w USA związanych z narkotykami dotyczy zwykłego posiadania, zarzut udostępniania, sprzedaży czy uprawy dotyczy jedynie 12% aresztowanych. Niespełna 5% osób aresztowanych w związku z przestępstwem narkotykowym dotyczyła sprzedaży lub udzielania środków odurzających. 750 tys. amerykanów stawało wtedy przed sądem w związku z popełnieniem przestępstwa posiadania konopi indyjskich z zawartością THC przekraczającą 0,3%. Obecnie prawie 45 000 więźniów oskarżonych z powodu marihuany przebywa w stanowych i federalnych więzieniach Stanów Zjednoczonych. Dane na temat lokalnych więzień i aresztów są niedostępne.

Warto porównać to do sytuacji, którą obserwujemy w Polsce. Miesięczny koszt utrzymania jednego więźnia to około 3000 zł i stanowi kwotę dwukrotnie wyższą od wynagrodzenia 800 000 obywateli wg. danych statystycznych na rok 2014. Do tej liczby należy doliczyć jednak osoby bezrobotne, pracujące na umowach śmieciowych oraz pracownicy szarej strefy nieposiadający żadnej kontraktacji z pracodawcą, stąd wniosek, że skala problemu jest jeszcze większa.

Zakończenie prohibicji konopnej wiąże się z konsekwencjami gospodarczymi sięgającymi wielu obszarów życia oraz gospodarki. Nie wszystkie elementy są jednak możliwe do oszacowania, dlatego metodyka analizy następstw ekonomicznych legalizacji marihuany uwzględniać musi także trudne do zmierzenia skutki społeczno-gospodarcze.

Nieletni palacze

Wiek inicjacji narkotykowej w Polsce to dzieci i młodzież w wieku 13-15 lat, co potwierdza raport wydany przez Rzecznika Praw Osób Uzależnionych. “Dilerzy” nie pytają o dowód, a w celu osiągnięcia największych możliwych zysków proponują młodym osobom coraz bardziej niebezpieczne i uzależniające środki odurzające. Prohibicja konopna doprowadziła do sytuacji, w której nastolatkom łatwiej jest zdobyć marihuanę niż ich rodzicom, a niska jakość suszu sprzedawanego na czarnym rynku znajduje odzwierciedlenie w stanie zdrowia młodych osób.

Opodatkowanie oraz wprowadzenie ścisłej kontroli nad sprzedażą konopi indyjskich, bazując na doświadczeniach krajów o liberalnych przepisach, powoduje ograniczenie dostępu osób niepełnoletnich do wszelkich narkotyków oraz podwyższenie wieku zażywania tych substancji. Praktyki przeprowadzane w krajach o mniej restrykcyjnych przepisach nakazują każdorazowe sprawdzenie dokumentu połączone z wpisaniem do rejestru, co wyklucza możliwość zakupu konopi indyjskich przez nastolatków do tego nieuprawnionych. Doświadczenia tych krajów wskazują natomiast na zmniejszenie zażywania narkotyków wśród młodzieży.

Zdecydowana większość osób zatrzymanych za posiadanie narkotyków w prawie wszystkich krajach, m.in. w Polsce, to osoby młode, niekarane, które zostają osadzone w celi z przestępcami odbywającymi kary za morderstwa i inne poważne przejawy łamania prawa. System ten prowadzi do patologii, w której rekreacyjny użytkownik substancji odurzających spotyka się mimo woli z prawdziwym światem przestępczym, co rzutuje na jego stan psychiczny i wartości, które wyznaje.

Idealnym przykładem jest opisana poniżej historia Urugwaju. Mimo tego, że według sondaży 2012-2013 przez Equipos Mori Cifra i Factum, 58-66% Urugwajczyków sprzeciwiało się legalizacji marihuany, podczas gdy jedynie 24-29% ją popierało, José Mujica dopuścił konopie indyjskie do legalnego obrotu. Cena sprzedaży jednego grama marihuany w Urugwaju to ok. 1 dolar. Dla porównania, Stany Zjednoczone nastawione na zysk ze sprzedaży konopi ustanawiają jej cenę na poziomie ponad 10 dolarów. Urugwaj jest pierwszym krajem, który w pełni zalegalizował konopie indyjskie oraz czerpie z tego tytułu znaczące korzyści. Kraj ten od wielu lat zmierzał się z przemocą, będącą wynikiem przestępczości zorganizowanej w krajach  sąsiadujących, przede wszystkim Brazylii i Argentynie, co okazało się główną motywacją Prezydenta. W 2013 zarejestrowano w kraju o 3‑milionowej populacji 289 morderstw, będących wynikiem przestępczości zorganizowanej także w sąsiadujących Brazylii i Argentynie. Urugwaj, jako strategiczne zaplecze zagranicznych gangów stał się obszarem rywalizacji o terytorium i wpływy przez grupy przestępcze zajmujące się sprzedażą narkotyków. Równocześnie, w Urugwaju panował duży popyt na marihuanę, a jego obywatele wydawali rocznie ponad 30 mln dolarów na jej zakup, co jeszcze bardziej przyciągało na teren tego kraju mafię narkotykową. W lipcu 2014 roku Prezydent Urugwaju José Mujica w pełni zalegalizował konopie indyjskie dla obywateli tego kraju, a prawo w życie weszło już w 2015 roku. Stężenie delta-9-THC w konopiach nie może przekraczać 15%. Zmiana ustawy narkotykowej w Urugwaju zezwala obywatelom na zakup do 40 gramówsuszu marihuany miesięcznie sprzedawanych w specjalnie wyznaczonych aptekach, ale także na uprawę do 6 krzaczków konopi w swoim domu lub 99 roślin w szklarniach komunalnych po uprzedniej rejestracji w poufnym rejestrze użytkowników oraz plantatorów konopi indyjskich. Dla osób nieposiadających obywatelstwa tego kraju konopie indyjskie pozostają nielegalne. Wpływy uzyskane ze sprzedaży konopi indyjskich przeznaczane są na leczenie narkomanii oraz uzależnień.

Cena sprzedaży jednego grama marihuany w Urugwaju to ok. 1 dolar.

Przykład Urugwaju pokazuje, że status prawny konopi indyjskich w Polsce zachęca tylko do zaopatrywania się w susz na ulicy, przez co obywatele utrzymują stały kontakt ze światem przestępczym oferującym znacznie więcej pokus, niż sama marihuana. Konopie okazują się najczęściej niskiej jakości, jednak wygórowany koszt sprzedaży ziela konopi zasila konto organizacji przestępczej, a nie budżet państwa.

Osoby osadzone w zakładach karnych tracą zaufanie społeczne, często także rodzinę i przyjaciół. Powrót do rzeczywistości i realnego życia zostaje znacznie utrudniony, bądź nawet uniemożliwiony poprzez brak możliwości uzyskania zaświadczenia o niekaralności, którego w dzisiejszych czasach wymaga prawie każdy pracodawca.

Większość osób kandydujących na stanowisko Prezydenta Stanów Zjednoczonych, w tym także osoby sprawujące urząd przyznały się publicznie, że w swoim życiu spróbowali marihuany, a incydent ten był dla nich mniej lub bardziej istotnym doświadczeniem. Do używania konopi indyjskich przyznali się m.in. Clinton, Obama, Nixon.  Żadna z tych osób nie zostałaby Prezydentem USA, gdyby podczas nawet jednorazowej przygody z używką została złapana przez policję i oskarżona o przestępstwo posiadania narkotyków, co całkowicie przekreśla możliwość kandydowania w wyborach parlamentarnych, prezydenckich czy samorządowych na każdym szczeblu.

Osoby karane tracą możliwość podróżowania do krajów, w których obowiązuje stosunek wizowy, m.in. do Stanów Zjednoczonych czy Australii, co ogranicza w wielu przypadkach możliwość rozwinięcia kariery zawodowej na szczeblu międzynarodowym.

Użytkownicy miękkich środków odurzających określani są przez polskie prawo mianem przestępców i kryminalistów, ponieważ rzeczywiście spełniają ich teoretyczną definicję w wyniku łamania postanowień prawa. W związku z często agresywnym zatrzymaniem i poczuciem niesprawiedliwości, każda z tych osób traci szacunek do systemu oraz obowiązującego prawa, a czując się pokrzywdzona nagannym traktowaniem przez policję oraz niesprawiedliwym wyrokiem sądu nie przestrzega od tej pory prawa także w innych kategoriach.

Legalizacja marihuany w Polsce pociągnie za sobą także konsekwencje polityczne. Partia, która zdecyduje się na liberalizację prawa liczyć może na kilkumilionowe poparcie coraz bardziej świadomych obywateli tego kraju. Wraz z rozwojem edukacji narkotykowej, Polacy coraz lepiej zdają sobie sprawę z panującej propagandy a ich wiedza na temat przemysłowego wykorzystania konopi oraz skutków rekreacyjnego stosowania rośnie w niezwykle szybkim tempie. Obserwując doświadczenia innych krajów, legalizacja marihuany przynosi korzyści w zakresie postrzegania prawa, szacunku oraz opinii na temat jego słuszności, a także minimalizuje poczucie absurdu we własnym kraju. Większym szacunkiem cieszyć się mogą także instytucje zaangażowane w przestrzeganie prohibicji, m.in. policja, prokuratura i sądy. W efekcie, z emigracji powrócić może wielu obywateli, którzy nie tylko w oparciu o nielegalny status narkotyków, ale także bazując na wspomnianym poczuciu absurdu wyjechali do pracy w innych państwach, m. in  w Holandii, Niemczech i USA, gdzie prawo narkotykowe jest znacznie bardziej liberalne.

Głównym problemem wynikającym z restrykcyjnych przepisów narkotykowych na świecie jest karanie pacjentów medycznej marihuany karą całkowitego pozbawienia wolności za stosowanie często jedynego leku będącego w stanie uratować życie pacjenta. Prawo, które w wielu krajach zabrania leczenia konopiami indyjskimi skazują pacjentów na śmierć lub ból i aspekty uboczne zażywania legalnych narkotyków. Pozytywny wpływ na zdrowie pacjentów potwierdza sprzedaż drogich, syntetycznych odpowiedników tych lekarstw co sprawia, że skuteczne lekarstwo dociera jedynie do zamożnej części społeczeństwa, a większości osób potrzebujących pomocy nie stać na zakup drogiego lekarstwa. Paradoksalnie, te same substancje ratujące życie otrzymać można znacznie niższym kosztem samodzielnie hodując roślinę, grozi to jednak karą więzienia oraz represjami. Ważnym elementem poruszanego problemu jest niska świadomość społeczna na temat medycznych zastosowań konopi indyjskich, niski poziom edukacji oraz niewielka ilość badań naukowych w tym zakresie.

Analizując aspekt finansowy statusu prawnego konopi indyjskich w zakresie ich zastosowania w medycynie nie wolno pominąć jednego z najważniejszych wątków, mianowicie oszczędności, jakich doświadczyć może system ochrony zdrowia w związku ze zmniejszeniem kosztów leczenia wielu chorób, na które marihuana okazała się skutecznym lekarstwem.

Kannabinoidy zawarte w Cannabis posiadają pozytywny wpływ na liczne choroby i schorzenia. Medyczne właściwości konopi indyjskich prowadzą do ogólnej poprawy zdrowia obywateli. Państwo zaoszczędzić może na służbie zdrowia oraz profilaktyce ochrony zdrowia społeczeństwa. Na niektóre choroby nie wynaleziono jeszcze skutecznego leczenia farmaceutycznego, jedynie konopie indyjskie dają nadzieję milionom pacjentów na świecie. Medyczna marihuana prowadzi przede wszystkim do poprawy samopoczucia pacjentów. Osoby stosujące marihuanę w celach leczniczych uznawali byli do 2017 roku za przestępców, a zatrzymani z lekarstwem stawiali czoła konsekwencjom karnym. Legalizacja medycznej marihuany utożsamiana jest z poczuciem bezpieczeństwa pacjentów i niższym poczuciem absurdu.

Rezygnacja z prohibicji konopnej niesie za sobą szeroko zakrojone konsekwencje. Zmiana prawa w zakresie marihuany wiąże się jednak także z negatywnym wpływem na budżet państwa. Poniżej przedstawiona została analiza bezpośrednich konsekwencji finansowych oraz społeczno-gospodarczych zakończenia prohibicji oraz związanych z tym strat.

Funkcjonowanie systemu

Zakończenie prohibicji idzie w parze z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów wynikających z nieprzystosowania systemu do nowych przepisów. Więzienia oraz areszty śledcze generują koszty stałe niezależne od ilości osadzonych, które mimo pustych miejsc muszą zostać poniesione. Zmniejszenie liczby oskarżonych skutkować może jednak ograniczeniem ilości etatów oferowanych w policji, prokuraturze czy więziennictwie, co w konsekwencji prowadzi do zwolnień i ograniczenia zatrudnienia w tym sektorze. Udział osób odbywających karę za przestępstwa narkotykowe w stosunku do wszystkich osadzonych nie jest jednak znaczący i może okazać się nieistotny statystycznie.

Nie da sie opatentować rośliny, co stanowi jedną z głównych przyczyn obecnego stanu prawnego konopi indyjskich. Jedynym sposobem na czerpanie korzyści materialnych przez dużą firmę farmaceutyczną o mocnej pozycji na rynku jest lobbing na rzecz delegalizacji i utrzymania konopi indyjskich pod statusem nielegalnych przy równoczesnej sprzedaży preparatów zawierających kannabinoidy w wersji syntetycznej.

Zysk definiujemy jako różnicę między kosztem produkcji danego dobra, a wydatkiem związanym z jego produkcją. Polegając na tej definicji, przemysłem, który odnotowuje najwyższe zyski spośród wszystkich zbadanych branż jest przemysł farmaceutyczny. Dane z 2005 roku potwierdzają to założenie. W Stanach Zjednoczonych jedynie w 2015 roku sprzedaż leków na receptę wzrosła o 5,4% i wynosi obecnie 251 miliardów dolarów. W skali globalnej wzrost sprzedaży leków wynosi 7% i odpowiedzialny jest za generację zysku w wysokości 602 miliardów złotych.

Pierwszym lekiem zawierającym syntetyczne THC jest Marinol, zaaprobowany przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków, a lista jego zastosowań regularnie rośnie w miarę przeprowadzanych w tym zakresie badań. Kolejnym lekiem, który spotykany jest na polskim rynku mimo nielegalnego statusu THC jest lek o nazwie Sativex, który po raz pierwszy zarejestrowany został w Kanadzie w 2005 roku. Lek zawierający THC i CBD ma na celu przeciwdziałanie bólom neuropatycznym pacjentów chorych na nowotwory czy stwardnienie rozsiane. Producent prowadzi jednak legalne badania nad innymi wskazaniami legalnego lek, którego koszt waha się w granicach kilkuset Euro za małą buteleczkę. Mimo oficjalnego potwierdzenia w tej sposób medycznych właściwości substancji zawartych w marihuana, jej status prawny pozostawia ją na liście substancji, których posiadanie skutkuję karą całkowitego pozbawienia wolności. Licencja na legalną produkcję leku zawierającego nielegalne substancje powoduje, że za nadzieję na życie zapłacić należy kilkaset razy więcej, niż kosztowałaby samodzielna produkcja tej samej ilości lekarstwa. Dziś powstają kolejne, syntetyczne kannabinole zbliżone budową chemiczną do naturalnego THC lub CBD, które jednak nie są pozyskiwane z roślin Cannabis. Nabilon, Cesamet, Marinol, Acomplia czy Rimonabant to tylko niektóre z nazw substancji stosowanej jako lekarstwo przy wielu dolegliwościach.

Utrzymaniu obecnego systemu prawnego zakazującego samodzielnej hodowli oraz używania konopi przez pacjentów prowadzi do tragedii osób przewlekle chorych oraz do niesprawiedliwego powiększenia wpływów korporacji produkujących w wielu przypadkach jedyny lek ratujący życie. System prawny skazuje mniej zamożnych pacjentów na śmierć luz życie w cierpieniu w imię zysków korporacji oraz innych korzyści, jakie uzyskuje państwo w zamian za współpracę z tak potężnymi korporacjami.

Firmy farmaceutyczne czerpiące zyski z restrykcyjnego prawa w zakresie sprzedaży leków będących substytutem medycznej marihuany sprzeciwiają się liberalizacji przepisów ze względu na obawę obniżenia zysków ze sprzedaży lekarstw. Mimo pozytywnych skutków gospodarczych ograniczenia wpływów korporacji farmaceutycznych, budżet państwa ucierpi w wyniku obniżenia wpływów podatkowych od firm farmaceutycznych.

  • Marijuana Policy Group, The Economic Impact of Marijuana Legalization in Colorado. USA 2016.
  • Raczkowski, Gospodarka nieoficjalna w systemie zarządzania państwem. Społeczna Akademia Nauk.
  • Miszewski, rec. J. Kochanowski, Tylnymi drzwiami. Czarny rynek w Polsce 1944‑1989. Warszawa 2010
  • Jasiński, Przeciw Szarej Strefie, nowe zasady zapobiegania praniu pieniędzy. Poltext, Warszawa 2002.
  • Kuchciak, Raje podatkowe w zmniejszaniu obciążeń podatkowych. Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2012.
  • Masiukiewicz, Czarny rynek a system płatności.
  • Legality of cannabis by country, Wikipedia.
  • com, Medyczna marihuana w Polsce.
  • Jasiecki, M. Molęda-Zdziech, U. Kurczewska, Lobbing, sztuka wywierania wpływu. Oficyna Ekonomiczna, Kraków 2006 (s. 16)
  • Z. Machelski, L. Rubisz, Grupy Interesu – Teorie i działania: S. Grochalski, Wpływ grup interesu na proces legislacyjny. Toruń 2003.
  • B. Harvey, The Culture High.  USA, 2014. Film dokumentalny
  • B. Harvey, The Union: The Business Behind Getting High. Canada, 2007. Film dokumentalny.
  • MSWiA, Raport o stanie bezpieczeństwa w Polsce w 2011 roku. 
  • Kodeks Postępowania Karnego, Dział VII.
  • P. Niewiadomski, Nieznaczna ilość narkotyków na własny użytek – jako przesłanki umorzenia postępowania na podstawie art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
  • A. Łukaszewicz, Na wyznaczenie terminu rozprawy w sądach trzeba czekać nawet kilka miesięcy. Witrualna Polska.
  • Urugwaj walczy z gangami narkotykowymi… legalizując marihuanę

Autorka: Natalia Janusz

Fragment pracy magisterskiej  “Konsekwencje ekonomiczne legalizacji marihuany w Polsce”

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

Nie ma nas aktualnie przy komputerze, ale nie krępuj się, napisz do nas!

Wysyłanie
Sadzić, Palić, Zalegalizować!        |        WolneKonopie.org © 2018  -  "Made on blunt." -  underground.  
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account