Kontynuujemy analizę raportu EKOCAN opublikowanego w Lancet Regional Health – Europe, podsumowującego pierwsze miesiące po zmianie prawa dotyczącego konopi w Niemczech. W tym artykule koncentrujemy się na kwestii kierowców i bezpieczeństwa drogowego. Zapraszamy do zapoznania się z drugą, szerszą analizą, którą możecie przeczytać tutaj.


Legalizacja w Niemczech pod lupą danych


W cieniu politycznych sporów o niemiecką reformę konopną ukazała się analiza, która zamiast emocji przynosi liczby. Opublikowane w prestiżowym piśmie naukowym Lancet Regional Health – Europe badanie porównało sytuację w Niemczech przed i po wejściu w życie przepisów z 2024 roku, zestawiono sytuację w Niemczech z Austrią jako krajem kontrolnym, funkcjonującym w modelu zbliżonym do polskiego – opartym na zasadzie zero-tolerancji wobec THC w ruchu drogowym. W analizie zastosowano metodę *difference-in-differences, która pozwala oddzielić potencjalny efekt samej reformy od ogólnych trendów społecznych zachodzących równolegle w czasie.

W badaniu wzięły udział tysiące dorosłych w wieku 18–64 lat, a pomiary przeprowadzono tuż przed zmianą prawa oraz około osiem miesięcy po jej wdrożeniu.



Używanie konopi: wzrost, ale bez efektu reformy

Odsetek osób deklarujących używanie konopi w Niemczech wzrósł z 12,1% do 14,4%, jednak po uwzględnieniu równoległych zmian obserwowanych w Austrii (także wzrost), różnica ta nie okazała się statystycznie istotna – **(OR 1,18; 95% CI 0,95–1,48). Innymi słowy, wzrost wpisywał się w szerszy trend i nie można go jednoznacznie przypisać samej reformie.



Jazda po użyciu: brak dowodu na „zalanie dróg”

Jeszcze ważniejszy jest wątek bezpieczeństwa drogowego. Wśród osób używających konopi co najmniej raz w miesiącu odsetek prowadzących po użyciu nie wzrósł; w ***danych nieważonych spadł z 28,5% do 26,8%, a analiza porównawcza Niemcy–Austria nie wykazała istotnej zmiany (aOR 0,68; 95% CI 0,27–1,68). Alarmistyczne prognozy o „zalaniu dróg odurzonymi kierowcami” nie znalazły potwierdzenia w pierwszych miesiącach po reformie.



Kluczowy problem: łączenie konopi z alkoholem

Szczególnie interesujące są dane dotyczące współużywania alkoholu lub innych substancji. Około 21,5% epizodów jazdy po konopiach wiązało się z jednoczesnym użyciem alkoholu bądź innych środków, a ryzyko takiego łączenia było wyraźniejsze w grupie użytkowników tygodniowych niż codziennych. Właśnie w tym obszarze widać realne pole dla działań prewencyjnych, ponieważ to miks substancji – a nie sama obecność THC – wiąże się z największym zagrożeniem w ruchu drogowym.



Podniesienie progu THC do 3,5 ng/mL

Badanie ma swoje ograniczenia: opiera się na ankietach internetowych i obejmuje relatywnie krótki okres obserwacji, dlatego nie rozstrzyga o skutkach długoterminowych. Nie zmienia to faktu, że w pierwszej fazie reformy nie zaobserwowano gwałtownego wzrostu jazdy pod wpływem ani skokowego zwiększenia używania w skali populacyjnej.

Warto w tym kontekście doprecyzować, że w Niemczech administracyjny próg THC w surowicy krwi został w 2024 roku podniesiony z 1,0 ng/mL do 3,5 ng/mL. Decyzja ta była efektem prac komisji ekspertów, którzy uznali, że wcześniejszy limit w praktyce funkcjonował jak zero-tolerancja i prowadził do karania osób, u których wykrywano śladowe, utrzymujące się stężenia THC bez realnego upośledzenia zdolności prowadzenia pojazdu. Podniesienie progu miało lepiej odróżniać świeże użycie potencjalnie wpływające na sprawność psychomotoryczną od pozostałości substancji utrzymujących się we krwi długo po ustąpieniu efektów psychoaktywnych.

Dodatkowo w niemieckiej praktyce prawnej uwzględnia się specyfikę pacjentów medycznych. Osoby stosujące konopie w sposób terapeutyczny mogą wykazywać wyższe, stabilne stężenia bazowe THC wynikające z regularnego dawkowania, dlatego sama liczba w nanogramach nie jest w ich przypadku automatycznie traktowana jako dowód niezdolności do prowadzenia. Kluczowe znaczenie ma ocena faktycznego upośledzenia funkcji psychomotorycznych, a nie wyłącznie wynik laboratoryjny.

Dlaczego sama chemia nie wystarcza

Eksperci wskazywali, że nie istnieje prosty, liniowy związek między stężeniem THC a rzeczywistym upośledzeniem kierowcy. Niskie poziomy mogą utrzymywać się przez wiele godzin, a nawet dni, szczególnie u osób regularnie używających, bez wpływu na zachowanie za kierownicą. Z tego powodu coraz częściej podkreśla się znaczenie oceny funkcjonalnej – czyli testów sprawności i obserwacji zachowania – zamiast opierania decyzji wyłącznie na wyniku laboratoryjnym.

Co pokazują pierwsze miesiące reformy

Choć badanie ma ograniczenia – opiera się na deklaracjach ankietowych i obejmuje stosunkowo krótki okres obserwacji – nie wskazuje na gwałtowny wzrost jazdy po użyciu konopi ani na skokowy wzrost używania w skali populacyjnej. Pierwsze dane z dużego kraju europejskiego sugerują, że rzeczywistość jest bardziej złożona i mniej dramatyczna niż przewidywały alarmistyczne narracje.

Wnioski Wolnych Konopi

Wyniki te wzmacniają nasze stanowisko, zgodnie z którym polityka drogowa powinna koncentrować się na realnym upośledzeniu zdolności prowadzenia pojazdu, a nie na samej obecności śladowych stężeń THC we krwi. Jeśli w krótkim okresie po liberalizacji nie dochodzi do wzrostu DUIC (jazda pod wpływem), a kluczowym czynnikiem ryzyka okazuje się łączenie konopi z alkoholem, to sensownym kierunkiem jest ocena zachowania kierowcy – poprzez testy behawioralne i sprawnościowe – zamiast sztywnego karania na podstawie arbitralnych progów biochemicznych.

Model oparty na obserwacji funkcjonowania psychomotorycznego lepiej oddaje rzeczywiste zagrożenie, oddzielając osoby faktycznie niezdolne do prowadzenia od tych, u których wykryto jedynie pozostałości substancji bez mierzalnego wpływu na zachowanie.

Debata o regulacjach konopnych zbyt często opiera się na hipotezach i lękach, podczas gdy pierwsze dane z dużego kraju europejskiego pokazują obraz bardziej złożony i mniej dramatyczny. Liczby nie potwierdzają scenariusza katastrofy – sugerują natomiast, że rozsądna regulacja oraz precyzyjne, oparte na funkcjonowaniu kierowcy podejście do oceny upośledzenia mogą być skuteczniejsze niż polityka zero-tolerancji. Dane te potwierdzają inne dane płynące z krajów, gdzie marihuana jest uregulowana.


* Difference-in-Differences (DiD) to metoda statystyczna używana w ekonomii i epidemiologii do oceny skutków zmian prawa lub polityki publicznej, kiedy nie można zrobić klasycznego eksperymentu losowego.

Najprościej mówiąc:

porównuje się zmianę w czasie w grupie objętej reformą (Niemcy) z równoległą zmianą w grupie, której reforma nie dotyczyła (Austria).


** OR = 1,18

Odds Ratio (iloraz szans) wynosi 1,18.

To znaczy, że po reformie „szansa” danego zjawiska (np. używania konopi) była o 18% wyższa w porównaniu do punktu odniesienia.

Ale to jeszcze nie oznacza, że efekt jest realny — potrzebny jest przedział ufności.

95% CI = 0,95–1,48

To 95% przedział ufności.

Oznacza, że z 95% prawdopodobieństwem prawdziwa wartość OR mieści się między:

  • 0,95 (czyli możliwy lekki spadek)
  • 1,48 (czyli możliwy wzrost o 48%)

Kluczowa rzecz:

Przedział obejmuje wartość 1,0

a 1,0 oznacza brak efektu.



Dane nieważone to surowe procenty z ankiety; dane ważone uwzględniają strukturę populacji i są bliższe rzeczywistości.


Jakub Gajewski
Zaobserwuj
Postaw nam kawę
Postaw mi kawę na buycoffee.to
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować! | WolneKonopie.org © 2026 - Made on blunt. - underground: BTC: 17NmuD6sAUWSMaRREHMhdavVu4pse2U5Vh ETH: 0xb8e9b131bc5a3e06e3a87ad319f5e5b9b1f9ed16
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Przejdź do treści