Publikacja wewnętrznego raportu policji sprawiła, że narracja o narkotykach jako problemie dotyczącym wyłącznie marginesu społecznego straciła rację bytu. Co istotne, mit ten obalili nie aktywiści, lecz same dane płynące z komend. Wnioski nasuwają się same, skoro aparat państwowy nie jest w stanie wyegzekwować czystości we własnych szeregach, dalsze upieranie się przy represyjnych metodach wobec obywateli staje się czystą hipokryzją.
Politycy od lat karmią nas wygodną wizją, w której używki to domena ludzi wykolejonych, zbuntowanej młodzieży lub bywalców luksusowych klubów. Ta narracja pozwala na budowanie wizerunku „państwa walczącego”, mierzącego swoją skuteczność masą skonfiskowanego suszu i statystykami zatrzymań. Jednak bez filtra oficjalnej propagandy obraz ten wygląda zupełnie inaczej. Prawda o powszechności zjawiska wybrzmiała właśnie tam, gdzie najmniej się jej spodziewano – w samym centrum policyjnej struktury.
Statystyka, która obnaża fikcję
Z wewnętrznych raportów policji wyłania się obraz, świadczący o tym, że skalę wykrycia przestępstw narkotykowych w Policji trudno już „zamieść pod dywan”. Statystyki są mówią jasno: w 2025 roku 32 funkcjonariuszy usłyszało łącznie 90 zarzutów narkotykowych, co oznacza niemal dwukrotny wzrost w stosunku do roku ubiegłego. Co szczególnie niepokojące, Biuro Spraw Wewnętrznych postawiło setki zarzutów policjantom będącym w samym „szczycie formy zawodowej” – osobom ze stażem od 4 do 10 lat służby.
Nie zamierzamy uderzać w tani populizm i rzucać haseł w stylu „policja ćpa”. Takie uproszczenie byłoby równie jałowe i szkodliwe, jak cała dotychczasowa debata o narkotykach w Polsce. Na pewno skala zjawiska na tle całej formacji wciąż nie jest masowa – choć z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że to jedynie wierzchołek góry lodowej. Liczby te są jednak wystarczająco wymowne, by obnażyć coś znacznie głębszego niż tylko kryzys dyscyplinarny. Dane te obnażają całkowitą fikcję, w której od lat zaklinowane jest polskie państwo.
Mundur nie jest pancerzem przed kulturą
Skoro w tak hermetycznej strukturze – opartej na hierarchii, rygorystycznej kontroli wewnętrznej i etosie służby – narkotyki są obecne, to najwyższy czas przestać opowiadać obywatelom bajki o skuteczności samej represji. Policjanci nie przylecieli z innej planety. Nie oddychają innym powietrzem niż reszta społeczeństwa i nie mają wgranej genetycznej odporności na zmiany kulturowe zachodzące wokół nich.
Policjanci nie żyją w próżni. Każdego dnia stykają się z obrazami, których większość z nas nie chce oglądać nawet w filmach: wypadkami śmiertelnymi, przemocą domową czy drastycznymi interwencjami. To zawód o jednym z najwyższych współczynników stresu i ryzyka wystąpienia PTSD. W systemie, który od lat kuleje pod względem realnej opieki psychologicznej, funkcjonariusz zostaje ze swoimi demonami sam.
Wybór używki staje się wtedy formą desperackiego „samoleczenia”. Przez dekady jedynym akceptowalnym społecznie zaworem bezpieczeństwa była wódka – „tradycyjne” narzędzie do zapijania traum. Dziś, gdy wzorce kulturowe się zmieniają, część funkcjonariuszy wybiera inne substancje, np. marihuanę, by po prostu móc zasnąć po ciężkiej szychcie. Paradoks polega na tym, że państwo, zamiast pomóc im udźwignąć ciężar służby, woli ich kryminalizować, zamieniając pacjenta w przestępcę.
Przez dekady wmawiano nam, że substancje psychoaktywne to obcy nowotwór na zdrowym organizmie narodu. Dziś wiemy już, że to po prostu element codzienności. Wraz ze zmieniającą się świadomością społeczeństwa zmienił się wzorzec używek i tam, gdzie kiedyś dominował alkohol i „zapijanie” stresu służby, dziś wkraczają inne substancje psychoaktywne. Szersza dostępność, zmiana postrzegania społecznego, a także wszechobecność stymulantów nie kończą się na progu komisariatu. One przez ten próg przechodzą wraz z funkcjonariuszem.
Słabość człowieka kontra kompromitacja instytucji
Warto tu jednak postawić grubą kreskę i zachować intelektualną uczciwość. Czym innym jest funkcjonariusz, który po służbie sięga po substancję, by rozładować napięcie, a czym innym policjant, który handluje towarem lub – co gorsza – zasiada w strukturach zorganizowanych grup przestępczych. Ten drugi przypadek to nie tylko „ludzka słabość”, to fundamentalna kompromitacja instytucji państwa. Publicznie dostępne informacje i coraz liczniejsze doniesienia medialne nie pozostawiają złudzeń, że kontakty mundurowych z przestępczością zorganizowaną może być realnym problemem.
Zamiast jednak wpadać w łatwy moralizm, warto zadać pytanie, które dla decydentów jest najbardziej niewygodne. Skoro aparat państwa nie jest w stanie odciąć od nielegalnych substancji własnych, uzbrojonych i przeszkolonych funkcjonariuszy, to dlaczego wciąż wierzy, że uda mu się odciąć od nich zwykłych obywateli za pomocą kija i paragrafu?
Czas na politykę, nie na teatr pozoru
Może dzieje się tak dlatego, że ściganie jest po prostu łatwiejsze niż myślenie. Łatwiej jest zorganizować konferencję o „wojnie z narkotykami”, niż przyznać, że ta wojna została dawno przegrana na każdym poziomie. Łatwiej jest produkować pozory kontroli, niż zbudować mądrą politykę opartą na redukcji szkód, profilaktyce i wsparciu.
Wzrost liczby wykrytych spraw może oczywiście świadczyć o lepszej pracy służb wewnętrznych i to należy zapisać na plus. Ale pokazuje to również, że problem być może narastał latami w ciszy i cieniu. Policja to system naczyń połączonych ze społeczeństwem. Jeśli choruje społeczeństwo, mundur nie pomoże.
Narkotyki nie są problemem „marginesu”. Są stałym elementem współczesności. I dopóki będziemy próbowali rozwiązywać problemy społeczne wyłącznie za pomocą kodeksu karnego, będziemy kręcić się w kółko, produkując jedynie kolejne „pobrudzone w papierach” biografie – zarówno cywilne, jak i te w mundurach.
Może więc czas przestać udawać, że obecna polityka działa, i przyznać rzecz oczywistą – policjant to przede wszystkim człowiek. A skoro jest człowiekiem, to nie naprawi go sam paragraf, ani nie ochroni przed traumą milczące przyzwolenie na alkoholizm.
Oczywiście jesteśmy realistami – sama depenalizacja nie sprawi, że od jutra policjant będzie mógł bezkarnie zapalić jointa na urlopie. Dopóki marihuana pozostaje substancją nielegalną (choć niekaraną więzieniem), funkcjonariusz wciąż ryzykuje postępowaniem dyscyplinarnym. Depenalizacja to jednak fundamentalny pierwszy krok, który zdejmuje z jego głowy groźby prokuratora i więzienia. To otwarcie drzwi do pełnych regulacji, w których standardy trzeźwości będą oparte na nauce, a nie na ideologii, i w których prawo funkcjonariusza do prywatności po służbie będzie wreszcie respektowane.
Dlatego nadeszła już najwyższa pora, by państwo przestało narzucać funkcjonariuszom jedyny „słuszny” i destrukcyjny model rozładowywania napięcia. Czas, aby policjant – tak jak każdy inny dorosły obywatel – mógł w zaciszu własnego domu wybrać alternatywę dla alkoholu, nie ryzykując przy tym utraty pracy, munduru i godności. Jeśli chcemy nowoczesnej i profesjonalnej policji, musimy najpierw przestać karać ją za to, że nie potrafi dopasować się do archaicznych i nielogicznych przepisów.
Czas, by państwo wreszcie wyciągnęło z tego wnioski i wykonało pierwszy krok ku normalności. Pojawiła się ku temu realna szansa – zaledwie kilka tygodni temu Klub Centrum złożył pierwszą od 2005 roku ustawę depenalizującą posiadanie do 15 gramów suszu oraz uprawę jednego krzaka na własny użytek. To projekt, który przywraca logikę w miejsce represji.
Trzeba to powiedzieć głośno: policjant, tak samo jak każdy inny obywatel, również tej ustawy potrzebuje. Potrzebuje jej, by przestać być ściganym za prywatne wybory dokonywane po służbie i by system, któremu służy, przestał marnować jego potencjał w imię walki z wiatrakami. Czas skończyć z fikcją – dla dobra obywateli i dla dobra samej policji.
A tymczasem weź udział w konsultacjach społecznych dotyczących tego projektu! Wypowiedz się i zostaw swoje zdanie!
- Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach - 14 kwietnia 2026
- Selekcja rzeczywistości, czyli jak z „nie wiemy” zrobić „katastrofę” - 7 kwietnia 2026
- Policja z Pisza wpada we własne sidła. Wiemy, dlaczego nas zablokowali - 31 marca 2026






