Niemcy po wejściu w życie ustawy (Konsumcannabisgesetz, KCanG) regulującej dostęp do marihuany przez dorosłych (depenalizacja z elementami regulacji) uruchomiły coś, czego w debacie o polityce narkotykowej często brakuje: systemową, wieloletnią ewaluację skutków prawa, zapisaną wprost w ustawie. Projekt ten nazywa się EKOCAN i ma odpowiedzieć na pytanie, czy reforma działa w trzech kluczowych wymiarach: ochrona dzieci i młodzieży, ochrona zdrowia oraz przestępczość związana z konopiami


Ten tekst to podsumowanie pierwszego raportu cząstkowego EKOCAN (wrzesień 2025) oraz komunikatu prasowego projektu. W artykule kluczowe są twarde liczby, wnioski badaczy i ograniczenia danych, które trzeba rozumieć, żeby nie wyciągać fałszywych wniosków. Należy pamiętać, że jest jeszcze bardzo wcześnie by wyciągać optateczne wnioski, a tak krótki czas jest najpoważniejszym ograniczeniem tego badania.

Czym jest EKOCAN i po co go zrobiono

EKOCAN to konsorcjum badawcze realizujące ustawową ewaluację (zbieranie, analizowanie, interpretowanie danych) KCanG. Projekt wystartował 1 stycznia 2025 r. i ma potrwać do 30 kwietnia 2028 r.. Koordynację prowadzi zespół z Hamburga (UKE/ZIS) pod kierunkiem dr. Jakoba Mantheya, a partnerami są ośrodki w Düsseldorfie i Tybindze.   

Co jest też bardzo ważne (bo często pojawia się zarzut „badania pod tezę”) w dokumentach projektu podkreślono, że finansowanie było przyznane w procedurze oceny wniosku, a liderzy zadeklarowali brak powiązań finansowych z przemysłem, brak powiązań z władzą i niezależność opracowania wyników. 

Co EKOCAN ma ocenić (w języku praktycznym)

EKOCAN ma dostarczyć odpowiedzi na pytania:

  • Czy zmiana prawa realnie poprawia ochronę młodzieży (np. ekspozycja, dostępność, profilaktyka)?
  • Czy pojawiają się zmiany zdrowotne (szkody, korzystanie z pomocy, wzorce używania)?
  • Czy reforma zmienia obraz przestępczości: ile spraw znika z systemu, a ile zostaje, czy policja może skupić się na poważniejszych czynach?

Z jakich danych korzysta EKOCAN (i dlaczego to ma znaczenie)

EKOCAN łączy:

  1. Dane pierwotne – własne badania: m.in. ogólnoniemieckie ankiety (EKOCAN-Survey), ankiety dla policji i innych służb, monitoring rynku, dane dotyczące klubów konopnych itp.   
  2. Dane wtórne – statystyki i istniejące badania (np. policyjne rejestry, rutynowe źródła danych zdrowotnych i społecznych). 

W komunikacie prasowym zespół EKOCAN podaje, że w pierwszej analizie uwzględniono 12 badań ankietowych i 20 źródeł danych rutynowych. To ważne, bo w tematach „społecznych skutków” zwykle nie ma jednego „złotego” wskaźnika. W tym wypadku liczy się triangulacja: sprawdza się podobny sygnał w kilku źródłach i patrzy, czy obraz jest spójny.


Najważniejsze wnioski z 1. raportu EKOCAN.

1) Skala używania (szacunki)

  • EKOCAN wskazuje, że w 2024 r. około 5,3 mln dorosłych w Niemczech używało konopi.
  • Rynek medyczny pokrywał ok. 12–14% „zapotrzebowania” (w sensie ilościowym). 
  • Kluby konopne (Anbauvereinigungen) – na tym etapie odpowiadały za mniej niż 0,1% potrzebnej ilości.  

Co istotne: wprost zaznaczono, że udział upraw domowych oraz źródeł nielegalnych na razie nie daje się wiarygodnie policzyć.


Wniosek: – jeśli ktoś oczekiwał, że kluby w pierwszych miesiącach „wyprą czarny rynek”, to dane mówią jasno, że ilościowo są na razie marginalne. Zresztą w raporcie pada wprost, że bez korekt regulacyjnych kluby nie zastąpią czarnego rynku w sensownym zakresie.

2) Młodzież i dorośli: czy legalizacja zwiększyła odsetek osób używających?

Komunikat prasowy formułuje to ostrożnie – dostępne dane „raczej nie wskazują”, by KCanG krótkoterminowo zmieniło liczbę używających (młodzież i dorośli). 

To nie jest hasło „nic się nie zmieniło na zawsze”. To raczej: w pierwszym krótkim oknie po zmianie prawa nie ma sygnału gwałtownego wzrostu.


3) Największy i logiczny szybki efekt reformy: mniej spraw karnych o konopie

Wnioski wyciągnięte w raporcie są najmocniejsze, bo opierają się o twardą statystykę policyjną. Komunikat podkreśla, że drobni użytkownicy nie są już ścigani karnie w dotychczasowej skali. W 2024 r. policja miała ponad 100 000 postępowań mniej związanych z konopiami niż rok wcześniej. 


Raport zwraca też uwagę na zmianę struktury spraw. Odkąd zanikł ogrom drobnych czynów, w „widocznym polu” statystyk rośnie udział spraw cięższych (np. handel). W raporcie pojawia się szacunek, że 50–90% deliktów konopnych w rejestrowanej statystyce może dotyczyć „poważniejszych” naruszeń (w zależności od klasyfikacji i etapu raportowania).


Ten wniosek jest realnym i policzalnym efektem polityki regulującej dostęp dla dorosłych: mniej spraw o drobne posiadanie/używanie to mniej kosztów, mniej spraw sądowych, mniej stygmatyzacji i mniej „mielenia” ludzi przez system i skupieniu się służb na prawdziwym celu, czyli nielegalnym handlu.


4) Zakazy konsumpcji w określonych miejscach: sygnały z ankiet

Raport analizuje też praktykę przestrzegania zakazów konsumpcji (np. w „zasięgu wzroku” miejsc dla dzieci i młodzieży). W badaniu ankietowym:

  • analizowano n=4 800 osób używających w ostatnich 12 miesiącach (bez recepty na medyczne konopie), 
  • 91,5% zadeklarowało, że nigdy nie konsumowało w zasięgu wzroku takich miejsc, 
  • odsetek naruszeń rośnie wraz z częstością używania: od 2,2% (rzadziej niż 1×/mies.) do 11,9% (prawie codziennie). 
  • wśród n=408 osób, które przyznały naruszenia, tylko 1 osoba podała, że spotkała ją sankcja. 

To pokazuje dwa równoległe fakty: większość deklaruje przestrzeganie zakazów, ale egzekwowanie sankcji jest w praktyce rzadkie – co rodzi pytanie o realny charakter tego narzędzia regulacyjnego.


Co dr Jakob Manthey i zespół mówią wprost (wnioski „polityczne” z raportu)


Raport cząstkowy jest ostrożny, ale daje jasne sygnały:

  1. Nie widać krótkoterminowo „alarmu” w obszarze liczby używających i zdrowotnych wskaźników – na razie brak sygnału gwałtownego pogorszenia. 
  2. Kluby uprawowe nie zbudują podaży, która mogłaby wypierać czarny rynek — przynajmniej nie w obecnym kształcie wdrożeniowym.   
  3. Najbardziej uchwytny efekt to odciążenie policji i sądów poprzez spadek liczby rejestrowanych spraw konopnych (ponad 100 tys. mniej). 
  4. Projekt podkreśla konieczność cierpliwości: część efektów – zwłaszcza zdrowotnych i młodzieżowych – wymaga dłuższej obserwacji.

Ograniczenia danych: co EKOCAN mówi uczciwie, zanim powstaną mity

To jest bardzo ważna część, którą warto cytować najczęściej, bo bez niej każda strona sporu „zrobi z tego, co chce”.

1) Hellfeld (zdarzenia wykryte/zgłoszone)vs Dunkelfeld (zdarzenia niewykryte)

W sprawach „bez ofiary” (posiadanie/używanie) statystyka jest szczególnie zależna od prawa, priorytetów i kontroli. Spadek rejestrowanych spraw może wynikać z tego, że czyn przestał być ścigany – i to jest sens reformy – ale projekt nie powie nam automatycznie, co dzieje się z faktyczną skalą handlu czy dostępnością.


2) To dopiero początek: krótki horyzont obserwacji

Pierwszy raport to tylko „migawka”. Sam projekt podkreśla, że na ocenę większości skutków potrzeba danych z kilku lat.

3) Luki i brak standaryzacji raportowania

Raport wskazuje też problemy techniczne. Nie wszędzie dane są raportowane jednolicie, część rzeczy nie jest jeszcze dobrze rozróżniana w statystykach po zmianie prawa, a pewne informacje (np. szczegóły rynku) nie są w systemie zbierane w sposób umożliwiający twardą analizę.

4) Ograniczenia ankiet: niereprezentatywność i stronniczość próby

EKOCAN używa własnych ankiet, ale w raporcie zaznacza, że część prób ma charakter okazjonalny (online), co oznacza ryzyko nadreprezentacji określonych grup (np. osób używających bardzo często). Z tego powodu wyniki są często prezentowane w podziałach, a nie jako „jedna liczba dla całego społeczeństwa”. 

Źródła (EKOCAN)

Wnioski Wolne Konopie

Raport EKOCAN nawet jeśli na razie szczątkowy jest już bardzo ważny. Bo pokazuje coś, o czym mówimy od lat: świat po depenalizacji się nie zawalił.

Nie nastąpiła żadna „moralna degrengolada”, społeczeństwo się nie rozpadło, gangsterzy nie przejęli państwa. Za to pojawiły się konkretne, policzalne skutki zmiany prawa: spadło ściganie zwykłych użytkowników, a ciężar działań przesunął się w stronę tego, co naprawdę powinno interesować państwo – handlu, dystrybucji i poważniejszych czynów, a nie drobnego posiadania.

Co równie ważne: nie widać wzrostu używania wśród młodzieży w krótkim okresie po wejściu przepisów. To kolejny dowód, że straszenie „legalizacja = masowe ćpanie dzieci” było polityczną bajką, a nie analizą opartą na danych.

Jednocześnie EKOCAN potwierdza też to, o czym mówimy równie konsekwentnie: depenalizacja sama w sobie nie rozwiązuje problemu czarnego rynku. To krok w dobrą stronę, ale nie jest odpowiedzią na najważniejsze pytanie – skąd ludzie biorą produkt i kto na tym zarabia?

Depenalizacja plus regulacje jest zawsze lepsza niż sama depenalizacja, ale półśrodki nie zbudują legalnej podaży, nie wyciągną ludzi z szarej strefy i nie zabiorą zysków przestępczości.

Niemiecki paradoks: silny rynek medyczny, a rekreacyjny dalej działa „po staremu”

W Niemczech wyraźnie widać, że silny i bardzo wpływowy rynek medyczny przejął część użytkowników z rynku rekreacyjnego. Powstaje zjawisko poboczne do wprowadzonych regulacji – część osób trafia do systemu medycznego nie dlatego, że ma realną potrzebę kliniczną, tylko dlatego, że to najbardziej dostępna „legalna” ścieżka.

Równolegle kluby są niedoregulowane i administracyjnie przyblokowane, więc nie mogą działać na skalę, która realnie odcięłaby użytkowników od czarnego rynku. Jeśli legalne kanały nie są funkcjonalne i masowe, to czarny rynek po prostu trwa, bo nadal jest szybszy, prostszy i bardziej przewidywalny.

Nasz wniosek: Żadne środki pośrednie.

Z doświadczeń dobrze uregulowanych systemów (niektóre stany USA) wynika jedno: żadne rozwiązania pośrednie, wynikające z lęków zamiast racjonalności, nie osiągną celów, które obiecują politycy.

Jeśli celem ma być:

  • realne ograniczenie czarnego rynku,
  • kontrola jakości,
  • ochrona nieletnich,
  • przeniesienie zysków z przestępczości do legalnej gospodarki,
  • normalizacja i redukcja szkód,

to potrzebna jest jasna, pełna regulacja, czyli:

  • legalna produkcja i dystrybucja,
  • przejrzyste zasady sprzedaży,
  • kontrola jakości,
  • skuteczna edukacja,
  • oraz korzyści ekonomiczne dla zwykłych ludzi, a nie dla grup przestępczych.


Bo tylko pełne objęcie rynku kontrolą — na każdym etapie i w każdej gałęzi — daje szansę na realne efekty. Żadna „kombinacja półśrodków” nie ograniczy czarnego rynku trwale ani nie zmniejszy go odczuwalnie. Nie dostarczy też społeczeństwu tego, czego oczekuje: spadku używania wśród niepełnoletnich, większego bezpieczeństwa na drogach oraz przeniesienia korzyści finansowych z rąk grup przestępczych do legalnej, kontrolowanej gospodarki.

Jakub Gajewski
Zaobserwuj
Postaw nam kawę
Postaw mi kawę na buycoffee.to
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować! | WolneKonopie.org © 2026 - Made on blunt. - underground: BTC: 17NmuD6sAUWSMaRREHMhdavVu4pse2U5Vh ETH: 0xb8e9b131bc5a3e06e3a87ad319f5e5b9b1f9ed16
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Przejdź do treści