Historyczny rekord w Sejmie: 22 tysiące głosów za depenalizacją marihuany
Zakończyły się konsultacje społeczne nad poselskim projektem nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Dokument, zakładający depenalizację posiadania niewielkich ilości marihuany na własny użytek oraz uprawę jednej rośliny, wywołał bezprecedensowe poruszenie obywatelskie.
W procesie konsultacyjnym wzięło udział aż 22 561 osób. To wynik absolutnie rekordowy – jeden z najmocniejszych głosów społecznych, jakie wybrzmiały w murach Sejmu w ostatnich latach. Tak wysoka frekwencja jednoznacznie pokazuje, że kwestia zmiany polityki narkotykowej nie jest tematem niszowym, lecz istotnym punktem debaty publicznej.
Konsultacje wystartowały 30 marca 2026 roku, a ich szczegółowe wyniki są już dostępne w oficjalnym systemie sejmowym. Głosy uczestników to nie tylko suche statystyki, ale przede wszystkim manifestacja oczekiwań wobec nowoczesnego państwa prawa:
- Koniec z niszczeniem życiorysów: Obywatele domagają się zaprzestania karania za posiadanie „kawałka kwiatu”, co dotychczas rujnowało plany zawodowe i życiowe wielu ambitnych osób.
- Bezpieczeństwo i zdrowie: Uczestnicy wskazują, że własna uprawa to skuteczna droga do wyeliminowania czarnego rynku oraz „chemicznie podrasowanego” suszu o nieznanym pochodzeniu.
- Racjonalność służb: Podkreślano konieczność odciążenia policji i prokuratury od spraw o znikomej szkodliwości społecznej, by funkcjonariusze mogli skupić się na realnej przestępczości.
- Koniec z prohibicyjną hipokryzją: W komentarzach wielokrotnie powracał argument o nieuzasadnionym przyzwoleniu na szkodliwy społecznie alkohol przy jednoczesnej kryminalizacji konopi.
Konsultujący projekt oczekują polityki narkotykowej opartej na wiedzy, zdrowiu publicznym i zdrowym rozsądku, a nie na represjach.
Warto też jasno zaznaczyć, że w konsultacjach wypowiadały się przede wszystkim osoby przychylne projektowi, a sama akcja była szeroko promowana w środowiskach popierających depenalizację. Nie można więc traktować tych wyników jako reprezentatywnego badania opinii publicznej. Nie taki był zresztą charakter tego procesu.
To jednak wcale nie odbiera znaczenia temu rezultatowi. Bo stawką tych konsultacji nie było stworzenie sondażu, tylko pokazanie, czy projekt wywołuje społeczne zainteresowanie, mobilizację i realny odzew obywateli. A tutaj wynik jest jednoznaczny: ponad 22 tysiące osób postanowiło zabrać głos, a tysiące z nich opisały własne doświadczenia, zdrowotne dramaty, problemy prawne, społeczne koszty i absurd obowiązujących przepisów.
Nie jest to więc dowodem na to, że wszyscy Polacy myślą tak samo. Natomiast politycy już wiedzą, że istnieje bardzo duża, zmobilizowana grupa obywateli, dla których obecne prawo nie jest abstrakcyjnym przepisem, tylko realnym źródłem cierpienia, strachu albo niesprawiedliwości.
Najważniejsze jest jednak nie tylko to, ile osób zabrało głos, ale co dokładnie z tych danych wynika i to co napisali obywatele.
Kto zabrał głos?
Z danych opublikowanych w wynikach konsultacji wynika, że wzięło w nich udział 19 439 mężczyzn i 3 122 kobiety. Oznacza to odpowiednio 86 proc. i 14 proc. wszystkich uczestników. Najliczniejszą grupą wiekową byli uczestnicy w wieku 18 – 29 lat – 13 677 osób, czyli 60,6 proc. wszystkich biorących udział. Druga największa grupa to osoby w wieku 30 – 39 lat – 6 139 osób, czyli 27,2 proc. Dalej były grupy 40 – 49 lat – 2 277 osób (10,1 proc.), 50–59 lat – 355 osób (1,6 proc.), 17 lat i mniej – 61 osób (0,3 proc.) oraz 60+ – 52 osoby (0,2 proc.).
Te liczby też mówią bardzo dużo. Po pierwsze, najmocniej odpowiedziało pokolenie, które żyje już w zupełnie innej rzeczywistości kulturowej niż ta, w której tworzono obecne represyjne prawo. Po drugie, nie był to głos wyłącznie symboliczny czy medialny, tylko masowa mobilizacja przede wszystkim ludzi młodych dorosłych, czyli tych, których obecne przepisy najczęściej ścigają, piętnują i obciążają na starcie życia.
Za liczbami stoją konkretni ludzie
Najmocniejszym punktem tych konsultacji nie były jednak same wykresy czy statystyki. Prawdziwa siła tego procesu tkwi w historiach ludzi, którzy zdecydowali się opisać własne życie i dramaty. To właśnie te osobiste świadectwa stanowią najcenniejszy owoc społecznego dialogu – politycy otrzymali właśnie gotową lekturę o tym, jakiego prawnego potwora wyhodowali przez ostatnie dekady.
Kilka z nich brzmi tak:
Nr. 256
„Szanowni Posłowie, jako pacjent po raku wątroby z odrzutami, nieoperacyjnymi brakami powięzi brzusznej i zniszczonym kręgosłupem, z polineuropatią po lekach immunosupresyjnych i chemii, błagam o ustawę o depenalizacji 1 krzaka konopi i 15 g. Renta ledwo starcza na podstawowe leki – jak kupić recepty na ból? Wszystkie środki przeciwbólowe zawodzą, pogarszają wątrobę i nerwy. Jestem po wielu operacjach, w skrajnym osłabieniu. Uprawa 1 krzaka to tania ulga – stać mnie na nasiona i dietę ITS, bez chemii niszczącej organizm. Konopie naturalnie złagodzą ból, dadzą sen i apetyt. To szansa dla terminalnych jak ja, oszczędność dla państwa. Proszę – ratujcie nas! Z poważaniem, Darek Janta-Lipiński”.
Nr. 9129
„Jestem za. Mój syn jest chory na astmę, stosował konopie do celów leczniczych. Odkąd został oskarżony jest wykluczony z życia społecznego i ma pogorszony kontakt z całą rodziną mimo, że pracuje, jest osobą niepijącą alkoholu i spokojnym człowiekiem, który kocha rodzinę. Używał konopi innej niż z apteki, ponieważ mieszkamy na terenach wiejskich, gdzie trudno o takie udogodnienie jak pójście do kliniki konopnej i do apteki. Lek z apteki jest rownież zbyt drogi by można było korzystać z niego osobie mniej zamożnej w takiej ilości jaka jest potrzebna by zdrowie wróciło do normy. Od trzech lat odkąd został oskarżony i przestał używać konopii, jego organizm łapie grypy/przeziębienia i praktycznie cały czas zażywa leki na przeziębienia. Zawarte w ustawie nowe przepisy pozwalające na uprawę jednej rośliny i posiadanie do piętnastu gram suchego suszu konopii spokojnie zaspokoiły by potrzeby mojego syna i innych podobnych osób w podobnych sytuacjach.”
nr 9115
„Uważam że marihuana nie ważne czy medyczna czy do rekreacji powinna być dostępna dla ludzi którzy tego chcą ponieważ jest to tylko roślina której używamy od tysięcy lat a karanie za małe ilości roślinki w kieszeni jest po prostu głupie w sytuacji gdzie w każdym sklepie czy stacji można kupić dowolne ilości alkoholu który zabija miliony ludzi i powoduje ogromne szkody”
Nr. 312
„Polskie prawo w omawianej kwestii jest zdecydowanie zbyt surowe. Karanie obywateli za posiadanie nawet jednego jointa, podczas gdy można legalnie kupić nieograniczoną ilość alkoholu, jest w mojej ocenie niesprawiedliwe i nielogiczne. To nie jest promocja narkotyków – nie mówimy tu o pełnej legalizacji, domagam się jedynie braku kary za posiadanie śladowej ilości konopii. Depenalizacja świetnie działa w wielu krajach, także naszych sąsiadujących, i w żaden sposób nie przyczyniła się do promocji narkotyków. Budżet Państwa wydaje ogromne pieniądze na ściganie przez organy władzy osób posiadających śladową ilość, potem sprawy w sądzie najczęściej są umarzane w związku z brakiem szkodliwości społecznej czynu. Te niepotrzebnie wydane pieniądze można by przeznaczyć na profilaktykę, leczenie i edukację.”
Nr 450
„Jako pacjent leczenia Marihuaną bardzo chciałbym mieć możliwość uzyskania taniego suszu własnej roboty i z własnej rośliny. Ceny w aptekach są często nie na kieszeń chorych którzy nie mają często z powodu stanu zdrowia jak zapracować na lek. Wydaje się że taka sytuacja ogranicza Konstytucyjne prawo do leczenia się. Nie raz i nie dwa byłem nękany przez policję pomimo okazywanych dowodów legalności aptecznego suszu zapisanego przed lekarza. W przypadku mojej choroby (ZZSK) i mojego poziomu zwapnień wszelkie wpychanie do radiowozu w kajdankach zapiętych z tyłu (do wyjaśnienia na komendzie) popychanie i inne środki których tak chętnie używa nasza policja stanowią dla mnie realne ryzyko. Kiedy pęknie zwapnienie w kręgosłupie (powstałe w wyniku ZZSK) grozi mi zatrzymanie czynności oddechowych i śmierć. Uważam że walka z suszem konopi przynosi więcej szkód niż korzyści. Dla mnie potencjalne straty oznaczają nawet śmierć”
Te komentarze wskazują, że ustawa potrzebna jest nie po to, żeby urządzać ideologiczny spektakl. Nie po to, żeby robić kolejną jałową wojnę kulturową, ale po to żeby skończyć z prawem, które uderza w ludzi chorych, zwykłych użytkowników i tych wszystkich, których państwo potrafi potraktować surowiej za kilka gramów suszu niż za realnie groźne społecznie zachowania.
Ten wynik ma znaczenie polityczne
Projekt, którego dotyczyły konsultacje, to poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, wniesiony do Sejmu 27 marca 2026 r. jako RPW/10875/2026. Sejmowy opis projektu wskazuje, że dotyczy on depenalizacji posiadania niewielkich ilości ziela konopi innych niż włókniste oraz uprawy jednej rośliny na własny użytek.
W praktyce oznacza to, że po zakończeniu etapu konsultacyjnego projekt powinien przejść do dalszego biegu parlamentarnego. Zgodnie z regulaminową ścieżką Marszałek Sejmu kieruje projekt do zaopiniowania przed pierwszym czytaniem, a następnie pierwsze czytanie odbywa się albo na posiedzeniu Sejmu, albo w komisji. W przypadku projektów takich jak ten, pierwsze czytanie najczęściej odbywa się w komisji, chyba że Marszałek zdecyduje inaczej. Jeśli pierwsze czytanie odbędzie się na posiedzeniu plenarnym, projekt może zostać skierowany dalej do komisji albo odrzucony; jeśli odbędzie się w komisji, prace nad nim toczą się dalej w komisjach. Następnie projekt trafia do drugiego czytania, może jeszcze wrócić do komisji, a potem przechodzi do trzeciego czytania i głosowania.
To ważne, bo dziś nie kończy się walka o ustawę, tylko jeden etap, a zaczyna kolejny.
Co teraz?
Teraz presja społeczna nie powinna opaść, tylko wzrosnąć.
Po pierwsze, Marszałek Sejmu nie powinien tego projektu przetrzymywać. Po takich wynikach konsultacji nie ma już żadnego uczciwego argumentu za polityczną zwłoką.
Po drugie, projekt powinien trafić do pierwszego czytania i dalszych prac bez przeciągania procedury. Im dłużej będzie leżał, tym bardziej będzie to wyglądało nie jak legislacyjna ostrożność, ale jak zwykłe chowanie problemu do szuflady.
Po trzecie, trzeba przypominać posłom, że w tej sprawie nie stoją naprzeciw „kontrowersyjnego postulatu”, tylko naprzeciw tysięcy obywateli, którzy powiedzieli jasno: obecne prawo jest szkodliwe, niesprawiedliwe i musi się zmienić.
Posłowie mają teraz twarde argumenty
Projekt skonsultowany jest przez 22 561 osób.
91,6 proc. zdecydowanego poparcia dla projektu.
Około 70 proc. uczestników mówiących, że sprawa dotyczy ich bezpośrednio.
To są dane, których nie można zbyć wzruszeniem ramion, tylko liczby, które powinny wybrzmieć w Sejmie bardzo głośno.
- Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę. „Wyjdźmy w końcu z cienia niesprawiedliwości!” - 30 kwietnia 2026
- Holandia próbuje wreszcie uporządkować własną hipokryzję. - 26 kwietnia 2026
- Historyczny zwrot w USA. Medyczna marihuana federalnie uznana - 25 kwietnia 2026







