Jakakolwiek forma palenia, pobierania dymu do płuc szkodzi – takim to zdaniem podsumował moje pytanie o leczeniu astmy marihuaną lekarz w jednym z Warszawskich szpitali. Jako osoba od lat dotknięta niewidzialną ręką astmy oskrzelowej na tle alergicznym poczułem się tymi słowami dogłębnie dotknięty.

Przecież nie raz nie dwa CBD w formie np. olejku oferowało mi wyraźną ulgę w oddechu i polepszało sen. A nawet jego jakość. Tyle lat życia w błędzie, w cieniu wiedzy medycznej ? W jesieni średniowiecza ? Czyste placebo ? Mój fenix mini (popularny na rynku waporyzator) niczym spleśniałe kadziło raz na zawsze pogrąży się w kazamatach szuflady zakłamania ? 

No właśnie, może z tym średniowieczem nie przesadzajmy, bo nasi przodkowie mieli zgoła inne zdanie na ten temat. Mówią, żeby czerpać z doświadczenia starszych. Zgadzam się, zwłaszcza, że w XV wieku Arabowie, Hindusi i Indonezyjczycy astmę z pewnością mieli. Mało to, mieli nawet na nią swoje konopne metody. Nikt z współczesnych stopnia skuteczności medycyny minionych wieków nie potwierdzi ale fakt jest jeden : do końca XIX wieku zarówno w Europie jaki i Ameryce marihuanę astmatycy palili. Dopiero wraz z konopną prohibicją w Ameryce na tle rasowym popularność konopi w medycynie wygasła. Jednak aby zaspokoić głód wiedzy współczesnych pacjentów należy odnieść się do współczesnych osiągnięć nauki. 

Kierując się czystą logiką słowa warszawskiego lekarza wydają się być szczerą prawdą. Sięgając do wiedzy powszechnie dostępnej można wyczytać iż substancje smoliste wytwarzane podczas spalania suszu podrażniają oskrzela, powodują zwiększone wydzielanie śluzu, w długookresowym działaniu powodują kaszel itp. Należy zaznaczyć, iż substancje smoliste zawarte w dymie, które inhalują nasze płuca nie wynikają bezpośrednio z suszu  konopi, a z formy jaką takowe przyjmujemy. Dym z papierosa pod wieloma względami jest zbliżony do dymu konopnego, łączy je fakt negatywnego wpływ na nasz organizm. Są pewne różnice poparte amerykańskimi badaniami (co biorąc pod uwagę nastawienie do marihuany ichniejszego ministerstwa zdrowia i DEA to nie lada sukces), gdzie wykazano brak ryzyka zachorowania na raka płuc lub nawet zwiększenie odporności na nowotwory czy też stwierdzono, iż obniżona wydolność płuc towarzysząca palaczom wszelkiej maści w przypadku konopi jest tylko tymczasowa. Nie zmienia to faktu, iż dym wytwarzany podczas spalania tak naprawdę czegokolwiek jest w mniejszym czy większym stopniu szkodliwy, lub chociaż nie da takich profitów jakie dałyby inne, alternatywne formy przyjmowania THC i CBD. 

Pytanie zawarte w tytule należało by zadać zatem w sposób nieco dokładniejszy – co palić żeby zaczerpnąć oddechu ? Ja proponuję pójść jeszcze krok do przodu – jakiej formy konopi zażywać i wreszcie jakich konopi, żeby walczyć z astmą ? Sprytny czytelnik zauważy, iż całkowicie wyeliminowałem tu czynnik związany z substancjami smolistymi zachowując jednocześnie przyjaźń z konopiami. Ale uwaga – nie ze wszystkimi, bowiem matka natura w ten sposób przygotowała swój zielnik iż każdy znajdzie w nim remedium na swoje choroby. W przypadku marihuany znane nam substancje oddziaływujące bezpośrednio na zdrowie to kannabinoidy. W tym miejscu na pierwszy plan wychodzi oczywiście THC i CBD. Zastanówmy się jednak które z nich z punktu widzenia pacjenta było by potencjalnie korzystniejszym wyborem. Atak astmy – czyli stan zapalny oskrzelików prowadzący do skurczy  – z reguły występuje wtedy, kiedy ma na to ochotę. Trudno w takim razie oczekiwać aby pacjent w środku dnia pracy czy prowadzenia samochodu wyjął jointa i z dumą oraz szerokim uśmiechem stawał czoła chorobie. Druga sprawa to fakt, iż CBD w wielu badaniach wykazuje takie same, jak i nie większe właściwości przeciw zapalne i rozkurczające co THC. Pozostaje tu wiele niewiadomych, czekających na kolejne medyczne eksperymenty ale kierując się dotychczasowym doświadczeniem CBD i THC zawarte w jednym kwiatostanie są jak para łabędzi – pozostają razem na całe życie i nie zawsze dobrze jest je rozdzielać. Więcej odpowiedzi przyniesie trzeci kannabinoid.

Otóż każdy wie, iż przed nastaniem światła była ciemność. Tak samo przy THC – przed nim, a w zasadzie przed procesem spalania, suszenia czy odparowywania w konopi znajdziemy THCa, czyli kwas tetrahydrokannnabinolowy. W procesach wyżej wymienionych przekształca się on w THC, dlatego też idealną formą przyjmowania THCa jest niepoddana obróbce cieplnej żywność. A dlaczego warto zwrócić na ten kwas uwagę ? Po pierwsze – znane są nauce jego właściwości rozkurczające i przeciwzapalne czyli to co w walce z astmą najważniejsze. Po drugie – forma spożywcza, czyli eliminujemy dym, a nawet parę z waporyzacji czyli wszelkie niebezpieczeństwa związane z płucami i oskrzelikami. Po trzecie, o wiele wygodniej jest sięgnąć po ciasteczko czy olejek z dużą zawartością CBD i odpowiednią dawką THCa niż skręcać skręta podczas dyżuru w szpitalu czy gaszenia pożaru. Mówimy tu oczywiście o sytuacjach skrajnych, jednak logika pozostaje silna i słuszna. Minusem tego typu rozwiązania jest fakt, iż atak astmy jest niezwykle nieprzyjemny i niebezpieczny, produkty farmaceutyczne stosowane przy powszechnym leczeniu astmy czyli np. alvesco czy ventolin pomagają dosłownie w kilka sekund. Przyjmowanie pokarmu z konopiami skutkuje dopiero po upływie paru kwadransów, to pewnego rodzaju bomba z opóźnionym zapalnikiem. Tak więc, w przypadku ataków korzystniejsza wydaje się waporyzacja – w celu rozkurczenia oskrzeli w sytuacjach kryzysowych a przy działaniu długodystansowym czyli leczeniu astmy i zapobieganiu atakom forma spożywcza – stawianie na działanie przeciwzapalne oraz zapobieganie produkcji nadmiernej ilości śluzu czy hamowaniu skurczy nerwu błędnego (w sporej ilości przypadku odpowiedzialnego za ataki). Przecież w  leczeniu generalnie dąży się właśnie do tego, żeby nie musieć się dalej leczyć.

Należy pamiętać, iż owszem, sztuczne farmaceutyki są skuteczne, ale mają swoje skutki uboczne. Chyba każdy nie raz się przeraził listą możliwych skutków zażycia leku na dołączonej ulotce. Ponadto, marihuana ma działanie kompleksowe. Jeśli nawet nie dotrzemy do konkretnej przyczyny ataków astmy np. alergii to przez przypadek możemy zwalczyć nią inną przyczynę np. skurcze nerwu błędnego czy nawet kompletnie inną chorobę. 

Z relacji osób stosujących marihuanę w celu leczenia astmy wnioski są skrajne. Może czynić cuda czy też wręcz przeciwnie – powodować duszności. Jednym codzienne palenie pomaga, drudzy nawet po korzystaniu z dobrego waporyzatora mają kompletne inne teorie na ten temat. Ile z tych osób stosowało konopie tylko poprzez jointy ? Ile łączyło dym marihuany z tytoniem ? Czy próbowali np. waporyzacji, produktów spożywczych czy też odmian konopi z dużą zawartością CBD i THC lub tylko THC (lub tylko CBD) w celu znalezienia złotego środka ? Tego nie wie nikt. Na pewno dobrze jest mieć wybór i móc samemu przekonać się korzystając z bezpiecznych i legalnych źródeł czy konopia w konkretnym przypadku pomoże. A to, że może pomóc nie podlega dyskusji. 

Dopóki pacjent na własną rękę nie będzie mógł przetestować wszystkich możliwych wariantów leczenia astmy, dopóki nie zostaną przeprowadzone badania w szerokiej skali nad najlepszą formą stosowania konopi oraz nad setkami substancji w nich zawartych, dopóty nie otrzymamy jasnych odpowiedzi. Kolejny wniosek wysuwa się sam – warto podpisać się pod projektem ustawy o dekryminalizacji marihuany w Polsce, aby otrzymać rzecz w leczeniu astmy niezwykle istotną i kompletnie pomijaną. Wybór oraz wiedzę. 

 

Tekst opracował Jakub Wieczorek.

Jakub Wieczorek
Follow me
Tags:
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować!        |        WolneKonopie.org © 2020  -  Made on blunt. -  underground.  
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account