Mundur splamiony towarem.

Kolejne doniesienia medialne o funkcjonariuszach handlujących narkotykami zarekwirowanymi dilerom (jak ostatnia głośna sprawa na Śląsku) nie powinny nikogo dziwić. Chcemy zauważyć, że choć nie jest to zjawisko masowe, to nie są to też przypadki zupełnie odosobnione. To patologia, która pojawia się tam, gdzie prohibicja tworzy szarą strefę i brak transparentności oraz trafia na odpowiednie do tego jednostki.

Oczywiście nie zamierzamy tutaj oczerniać całej formacji, ponieważ ogromna większość policjantów uczciwie wykonuje swoją ciężką robotę, a wielu z nich już dawno zrozumiało, że ściganie za marihuanę to syzyfowa praca. Często sami w kuluarach przyznają, że to bezsens i woleliby w tym czasie zajmować się realnymi zagrożeniami, zamiast tracić czas na błahostki.

Jako aktywiści i obserwatorzy znamy ten mechanizm z autopsji. W wielu sprawach sądowych – zarówno naszych własnych, jak i tych, które śledziliśmy – oskarżeni odpowiadali za mniejsze ilości substancji, niż te faktycznie zabezpieczone podczas zatrzymania. Choć „zniknięcie” części towaru bywa na rękę podsądnym – co skutecznie zniechęca ich do zadawania pytań – w szerszej perspektywie obnaża to niebezpieczną lukę w systemie. Brakująca reszta towaru najprawdopodobniej wraca na czarny rynek, zasilając portfele skorumpowanych jednostek (w przypadku dużych przejęć) lub po prostu znika w kieszeniach „na użytek własny” przy mniejszych sprawach. Doskonałym przykładem tego absurdu jest anegdota, którą znajdziecie na końcu tego artykułu.

Magazyny dowodowe czy skarbce dla skorumpowanych?

Obecny system tworzy niekontrolowaną szarą strefę pełną pokus. Funkcjonariusze, często zmagający się z niskimi zarobkami, mają codzienny kontakt z substancjami wartymi na czarnym rynku ogromne pieniądze. Kiedy kontrola nad magazynami dowodowymi jest iluzoryczna, a procedury niszczenia dziurawe, pokusa staje się zbyt silna. Obserwując luksusowe życie dilerów, niektórzy dochodzą do wniosku, że sami chcieliby żyć chociaż trochę lepiej. Choć tak jak pisaliśmy wcześniej nie jest to zjawisko na masową skalę, to każda taka sytuacja podważa zaufanie do państwa.

Opowieści o znikających z magazynów dowodach to fakt, a nie żadna teoria spiskowa. Oto kilka konkretnych spraw, które wstrząsnęły opinią publiczną, zanim tematy te ucichły w mediach. Co ciekawe, wiele z tych historii jest dziś niemal niemożliwych do odnalezienia w sieci – archiwalne artykuły wygasają lub są usuwane, co tylko potwierdza, jak niewygodna jest to prawda.

  1. Afera w poznańskim CBŚP (2015-2018): To był wstrząs dla polskiej policji. Funkcjonariusze elitarnego Centralnego Biura Śledczego Policji zostali oskarżeni o to, że zamiast zwalczać gangi, sami stali się jednym z nich. Zarzucano im przejmowanie narkotyków od jednych grup przestępczych i wprowadzanie ich z powrotem do obrotu, a także „ochronę” dilerów w zamian za łapówki.
  2. Znikające kilogramy w Inowrocławiu (2022): Z magazynu dowodów Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu zniknęło kilkadziesiąt kilogramów narkotyków (głównie amfetaminy i marihuany), które miały zostać zniszczone. Zapewne zamiast do pieca, trafiły z powrotem na rynek.
  3. „Gang w policji” w Gorzowie Wielkopolskim (2017): Biuro Spraw Wewnętrznych rozbiło grupę czynnych funkcjonariuszy, którzy okradali dilerów z towaru i pieniędzy, a następnie puszczali ich wolno, nie sporządzając dokumentacji. Skradzione narkotyki sprzedawali własnymi kanałami.
  4. Afera na Śląsku (2026): Najświeższy przykład, gdzie policjanci, którzy mieli ścigać przestępców narkotykowych, sami zasiedli na ławie oskarżonych pod zarzutem handlu.

Dlaczego w systemie legalizacji takie sytuacje nie mają miejsca?

Wprowadzenie uregulowanego rynku jest nie tylko kwestią wolności osobistej czy wpływów podatkowych. Jest także narzędziem do walki z korupcją w służbach mundurowych i czarnym rynkiem.

Oto jak legalizacja naprawia ten system:

1. Transparentność „Seed-to-Sale” (Od nasiona do sprzedaży) W uregulowanym systemie (np. w Kanadzie czy wielu stanach USA) każdy gram marihuany jest monitorowany cyfrowo. Systemy informatyczne śledzą produkt na każdym etapie – od zasiania, przez zbiór, suszenie, aż po sprzedaż w sklepie. Każdy ubytek w ewidencji może uruchomić alarm. W takim systemie nie da się „wynieść” towaru z magazynu bez pozostawienia cyfrowego śladu.

2. Koniec z „pokusą łatwego zysku” Prohibicja sprawia, że narkotyki mają astronomiczną wartość. Legalizacja i dostępność produktu w sklepach drastycznie obniża tę czarnorynkową marżę. Ryzyko utraty pracy, emerytury i pójścia do więzienia staje się dla funkcjonariusza po prostu nieopłacalne, gdy zysk z nielegalnej sprzedaży jest niewielki.

3. Ścisłe procedury niszczenia W państwach o wysokiej kulturze prawnej proces likwidacji nielegalnych upraw jest surowo monitorowany – często przez kamery nasobne (body-cam) funkcjonariuszy oraz niezależnych obserwatorów cywilnych, co uniemożliwia „odzyskiwanie” roślin na własny użytek.

4. Zamiast korupcji – legalna kariera na emeryturze To kluczowy aspekt psychologiczny. W USA czy Kanadzie byli policjanci często odnajdują się w legalnym biznesie konopnym. Zamiast kraść i handlować po kryjomu, po zakończeniu służby mogą legalnie otwierać własne dispensaria, zajmować się logistyką, ochroną transportów czy doradztwem w zakresie bezpieczeństwa (compliance). Systemowa zmiana zastępuje systemową korupcję.

Podsumowanie

Policja powinna zajmować się ściganiem prawdziwych przestępców zagrażających bezpieczeństwu publicznemu, a nie pilnowaniem roślin, które w obecnym systemie stają się narzędziem korupcji i demoralizacji mundurowych. Czas skończyć z fikcją, że obecne prawo działa. Czas na uregulowany rynek, który wykluczy patologie w mundurach.

Anegdota na koniec

Na deser zostawiamy historię, która wydarzyła się naprawdę.

Jeden z naszych kolegów został zatrzymany z 5 gramami suszu. Towar zważono na komisariacie, spisano protokół i sprawa trafiła do sądu. Kiedy jednak doszło do rozprawy, okazało się, że akt oskarżenia opiewa już tylko na… 3 gramy. Gdzie podziała się reszta? System milczał.

Chłopak postanowił jednak walczyć o prawdę i obnażyć ten bałagan w dokumentacji. Na kolejną rozprawę przyniósł brakujące 2 gramy w kieszeni i próbował przekazać je sędziemu jako dowód rzeczowy! Reakcja sądu? Dowód został kategorycznie odrzucony, a sędzia udawał, że tematu nie ma.

W efekcie nasz kolega po prostu schował te 2 gramy z powrotem do kieszeni, wyszedł z sali rozpraw i wrócił z nimi „legalnie” do domu. Absurd? Owszem. Ale to właśnie ten absurd najlepiej pokazuje, jak „szczelny” i „godny zaufania” jest obecny system kontroli nad zabezpieczonym towarem.

Jakub Gajewski
Postaw nam kawę
Postaw mi kawę na buycoffee.to
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować! | WolneKonopie.org © 2021 - Made on blunt. - underground: BTC: 17NmuD6sAUWSMaRREHMhdavVu4pse2U5Vh ETH: 0xb8e9b131bc5a3e06e3a87ad319f5e5b9b1f9ed16
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Skip to content