Ostatnio w Jeleniej Górze odbyła się rozprawa dotycząca uprawy konopi indyjskich przez chorego na powikłania pourazowe 56-letniego Romana D. Oskarżony cierpi na epilepsję, zanik mięśni, przewlekłe bóle i wiele innych dolegliwości. Ma również krwiaka w prawym płacie czołowo-skroniowym.

Problemy zdrowotne Romana D. są LEKOOPORNE, nie działają na niego leki-narkotyki przepisywane przez medycynę konwencjonalną. Jest pozostawiony sam sobie we własnym cierpieniu. Musi szukać rozwiązań na własną rękę, aby mieć szanse przeżyć swoje życie chociaż w minimalnym komforcie.

Roman D. o pozytywnych skutkach działania marihuany na jego schorzenia przeczytał w internecie. Postanowił spróbować i zasadził 5 krzaków konopi indyjskich w garażu. Roman, będący niewątpliwą ofiarą „wymiaru sprawiedliwości”, robił to pierwszy raz, o czym może świadczyć wygląd tych roślin (ich jakość możecie sami ocenić w linku źródłowym klikając „zobacz zdjęcia”). Rośliny były bardzo marne i z dużą dozą prawdopodobieństwa ich uprawa mogła się Romanowi nie udać. Prokurator obliczył, że z roślin znalezionych w garażu, które łącznie ważyły troszkę ponad 15 gramów mógłby uzyskać 1100 porcji handlowych i mógłby wprowadzić je w obrót. Dlatego też wystosowano zarzut pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. To jest niedorzeczność zahaczająca o kretynizm!

Tutaj pozwolę sobie wkleić komentarz czytelnika Jelonka.com, który w prosty i szybki sposób wyjaśnia kwestię sytuacji w jakiej się znajdujemy:

„Panie Prokuratorze na procesie w Norymberdze hitlerowscy zbrodniarze też mówili, że takie mieli prawo i wykonywali rozkazy. Temida ma przepaskę na oczach i miecz w ręku. Prawo bezwzględne. Zapominamy jednak, że Temida ma jeszcze wagę. Nie zwalnia więc to Pana od myślenia. Oprócz przepisu jest jeszcze duch prawa. A może należy stworzyć precedens, chociażby dlatego, że służba zdrowia jest niewydolna lub medycyna nie umie poradzić sobie z takimi przypadkami jak ten chory człowiek….”

Będąc obywatelem i członkiem stowarzyszenia Wolne Konopie, który chciał sprawdzić czy przebieg rozprawy odbywa się w prawidłowy sposób i wypełnić cele statutowe organizacji, zjawiłem się w Sądzie i zająłem miejsce na widowni. Już chwilę po rozpoczęciu uznałem, że sprawa ta ociera się o umysłowe upośledzenie i przypomina farsę. Pytania prokuratora były równie nieprofesjonalne co rozmowa przedszkolaków o budowie elektrowni atomowej. Pani Sędzia robiła wrażenie osoby mądrej i rzetelnej, okazała także zainteresowanie poszerzeniem swojej wiedzy na temat marihuany. Mimo szczerych chęci na czas rozprawy stan jej edukacji z tego zakresu tematycznego pozostawiał wiele do życzenia. Można było jednak zauważyć, że nie chce skrzywdzić Romana, czego dowiodła poprzez powołanie biegłego do sprawy.

Siedząc na widowni i przysłuchując się temu wydarzeniu nie mogłem unieść ciężaru nonsensu w sprawie, w której przyszło nam uczestniczyć. Wiem, że stan mojej wiedzy na temat konopi i jej statusu w kraju jest większy niż u przeciętnego obywatela, co wynika z mojego zainteresowania tematem i permanentnego jego zgłębiania. Brak wiedzy nie powinien jednakże być powodem, dla którego odbiera się ludziom poczucie sprawiedliwości w miejscu takim jak Sąd. Zdecydowałem się zabrać głos i edukować przedstawicieli Temidy, po to by nie zabierano obywatelom szans na obiektywne i rzeczowe przyjrzenie się ich „przestępstwom”.

Moja ingerencja słowna w przebieg rozprawy poskutkowała dwukrotnym upomnieniem, przesadzeniem, w końcu zaś usunięciem z sali. Nie spotkałem się jednak z brakiem zainteresowania prowadzącej rozprawę, wręcz przeciwnie, lecz procedury zachowania na sali są niestety nieugięte.

Sprawa została przełożona, gdyż Pani Sędzia, chcąc uzupełnić swoją wiedzę, powołała biegłego, który ma ustalić, czy można leczyć epilepsję marihuaną. Szkoda, że podatnicy będą musieli płacić za wystawienie opinii, którą bez trudu można znaleźć w ogólnodostępnych źródłach.

Na świecie są setki (jeśli nie tysiące) badań i świadectw będących niezaprzeczalnymi dowodami mówiącymi o tym, że medyczna marihuana niweluje skutecznie ataki epilepsji ograniczając je diametralnie lub całkowicie je eliminując. Wystarczy sięgnąć do ogólnodostępnej bazy PUBMED, aby przeczytać liczne wyniki badań z całego świata na ten temat.

Biegli w Polsce nie szczycą się dobrą opinią, jakość ich pracy jest raczej na miernym poziomie, co ostatnio podkreślił były Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. Również lekarze nie słyną z otwartości wobec marihuany, ich wiedza na temat medycznych zastosowaniach tej rośliny jest raczej znikoma. Biegły powołany przez Panią Sędzię będzie lekarzem. Jakim? Nie wiemy, lecz to od jego opinii oraz od zaczerpnięcia wiedzy w tym temacie przez Panią Sędzię będzie zależała przyszłość Romana D.

Z racji tej nieświadomości postanowiłem pod koniec rozprawy odezwać się jeszcze raz i w szybkim tempie, zanim zostanę usunięty z sali, powiedzieć w kierunku Pani Sędzi o 14 dzieciach z epilepsją, które są obecnie leczone w Polsce medyczną marihuaną, z pozytywnym skutkiem. Dzieci przechodzą terapię pod okiem dr Marka Bachańskiego z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Pani Sędzia, gdyby była świadoma tego, co dzieje się obecnie w Polsce, nie musiałaby wzywać biegłych, marnować czasu swojego oraz innych osób, a wreszcie mogłaby zaoszczędzić wydawanie pieniędzy podatników na niepotrzebne rozprawy. Mogłaby ukrócić absurd, w którym musimy się odnaleźć. Zostałem wydalony z sali, ale podczas tej czynności widziałem błysk w oku Pani Sędzi i prawdopodobieństwo przyjęcia tych słów do siebie. Świadczyć może o tym fakt, że mimo odrzucenia wniosku dowodowego w postaci ostatniego numeru gazety popularnonaukowej „Focus” (gdzie opisane są właściwości medyczne marihuany, w tym jej wpływ na leczenie padaczek), Pani Sędzia nie oddała nam tego numeru tylko zatrzymała dla siebie. Czy przeczyta jako prywatna osoba? Tego nie wiemy. Liczę jednak, że nie odrzuci szansy na pogłębienie wiedzy, a w związku z tym zdobycia większego rozeznania w prowadzonej przez nią sprawie Romana D.

Zapraszam zatem Panią Sędzię i powołanego biegłego na seminarium w Oławie o wymownym tytule „Cannabis Leczy”, które odbędzie się 28.02.2015 roku. Jednym z prelegentów będzie dr Marek Bachański, który opowie o skuteczności zastosowanej terapii u jego małoletnich pacjentów! Wszystko odbywa się pod patronatem burmistrza miasta.

Jakub Gajewski

ŹRÓDŁO: JELONKA.COM

Jakub Gajewski
Tags:
0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Sadzić, Palić, Zalegalizować!        |        WolneKonopie.org © 2020  -  Made on blunt. -  underground.  
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account